Koszmar Donalda Trumpa. KE chce uderzyć tam, gdzie najbardziej zaboli. Wyciekł plan cel odwetowych

Wyciekły plany Komisji Europejska na uderzenie w Stany Zjednoczone. "Ciosy", które chce zadać, mają być wymierzone w konkretne stany i produkty, tak by jak najbardziej zabolały Donalda Trumpa i jego zwolenników.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen uczestniczy w konferencji prasowej w Brukseli.
Fot. REUTERS/Stephanie Lecocq

UE szykuje odpowiedź dla Trumpa: Komisja Europejska zamierza przedstawić plan odpowiedzi na amerykańskie cła na początku przyszłego tygodnia - zapowiedział rzecznik Komisji Olof Gill. -Wyjaśnimy, na czym polega, a następnie skonsultujemy się z państwami członkowskimi - ogłosił. Dodał, że propozycja będzie też konsultowana z przedstawicielami poszczególnych branż, zanim zagłosują nad nią państwa Unii Europejskiej. "Politico" dotarło do dokumentu, w którym zapisano wstępny plan Europejczyków na odpowiedź dla Stanów Zjednoczonych. 

Plan Europejczyków jest podzielony na trzy etapy: Już 15 kwietnia w życie ma wejść pierwszy. Zakłada, że przywrócone zostaną cła, które Unia Europejska nałożyła na USA za pierwszej prezydentury Donalda Trumpa (w 2018 r.), po czym zdjęła w 2021 r. Chodzi m.in. o żurawinę i sok pomarańczowy. Następnie 16 maja mają zacząć obowiązywać kolejne cła w wysokości 25 proc. (m.in. na stal, mięso, białą czekoladę i polietylen), a ostatnia porcja w tej samej wysokości wejdzie w życie 1 grudnia. Mają być najbardziej dotkliwe i objąć m.in. migdały i soję. 

Zobacz wideo Trump nałożył cła i rozpoczął wojnę handlową. "Dzień, w którym odrodził się amerykański przemysł"

Co obejmą europejskie cła? Komisja Europejska chce, by cła odwetowe uderzyły przede wszystkim w tzw. stany republikańskie. Dlatego np. mają objąć soję, której 82,5 proc. amerykańskiego eksportu pochodzi z Luizjany, rodzinnego stanu spikera Izby Reprezentantów Mike'a Johnsona. Na liście są także m.in.:

  • wołowina z Kansas i Nebraski,
  • drób z Luizjany, części samochodowe z Michigan,
  • papierosy z Florydy,
  • produkty drewniane z Karoliny Północnej, Georgii i Alabamy, 
  • lody z Arizony, chusteczki do nosa z Karoliny Południowej,
  • koce elektryczne z Alabamy,
  • krawaty i muszki z Florydy, pralki z Wisconsin,
  • makarony z Florydy i Karoliny Południowej, 
  • damskie peniuary z Ohio i Kentucky.

Ogromny cios: "Komisja Europejska uwzględniła niszowe produkty, zaprojektowane tak, aby przysporzyć jak największych problemów eksporterom w stanach republikańskich" - pisze "Politico". Oprócz tych produktów cła uderzą w powszechne towary rolne i przemysłowe, takie jak soja, mięso, tytoń, żelazo, stal i aluminium, bez względu na stan, z którego są eksportowane. W sumie na liście towarów, które dotkną cła, ma być 1 700 produktów. Szacuje się, że ich wartość wyniesie ok. 22,1 mld euro. Z czego 13,5 mld dol to eksport ze stanów republikańskich. 

Cła odwetowe to de facto "plan B" Komisji Europejskiej: Jeszcze przed ich ogłaszaniem przez Stany Zjednoczone, Bruksela oferowała porozumienie, polegające na wprowadzeniu zerowych stawek celnych, by zakończyć wojnę handlową. Propozycja zakładała najpierw całkowite zwolnienie z ceł samochodów, a później także produktów przemysłowych. - Oferta wciąż jest na stole - powiedziała szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Tymczasem Donald Trump powtarza, że "Europa traktowała USA bardzo źle" i nie jest skłonny do ustępstw. - Nałożyliśmy na Europę duże cła. Podchodzą do stołu. Chcą rozmawiać, ale nie ma mowy o rozmowach, dopóki nie zapłacą nam dużo pieniędzy rocznie. Po pierwsze za teraźniejszość, ale także za przeszłość, ponieważ zabrali nam wiele naszego bogactwa, a my nie zamierzamy na to pozwolić - mówił. 

Przeczytaj też: Ta branża zatrudnia w Polsce 400 tys. osób. Uderzą w nią cła Trumpa. "Pracownicy zagrożeni".

Źródła: IAR, Politico

Więcej o: