Co byś zrobił, gdybyś co miesiąc dostawał 1200 euro zupełnie za nic? Dla ponad setki wybranych mieszkańców Niemiec nie jest to już hipotetyczne pytanie. Przez trzy lata otrzymywali tzw. bezwarunkowy dochód podstawowy w takiej właśnie wysokości. Wzięli udział w eksperymencie, który miał na celu zbadanie, jak zachowają się ludzie mający do dyspozycji przyzwoitą sumę pieniędzy, na którą nie muszą pracować. Czy zrezygnują z aktywności zawodowej albo przynajmniej ją ograniczą? Jak wpłynie to na ich samopoczucie i poziom stresu?
Idea bezwarunkowego albo uniwersalnego dochodu podstawowego budzi kontrowersje. Testowano ją już w Finlandii i USA. Niemiecki eksperyment rozpoczął się w czerwcu 2021 roku. Wcześniej starannie wyselekcjonowano uczestników – spośród ponad dwóch milionów chętnych, którzy zgłosili się do badania. Stowarzyszenie "Mein Grundeinkommen" ("Mój dochód podstawowy") oraz renomowany berliński Instytut Badań Gospodarczych DIW wybrali 122 osoby w wieku od 21 do 40 lat, żyjące w jednoosobowych gospodarstwach domowych o dochodzie netto między 1100 a 2600 euro. Nie jest to zatem, jak przyznają autorzy badania, grupa reprezentatywna dla niemieckiego społeczeństwa. Obejmowała raczej ludzi względnie młodych, bez zobowiązań rodzinnych, mogących podejmować decyzje dotyczące swojej sytuacji zawodowej.
W zamian za dodatkowe 1200 euro miesięcznie przez trzy lata uczestnicy eksperymentu musieli jedynie co pół roku wypełniać ankietę (zajmowało to im ok. 25 minut). Wypłata nie była uzależniona od żadnych innych warunków, nie było żadnych kontroli czy potrąceń. Testujący mogli mieć inne źródła dochodu.
Dla porównania wybrano też liczącą około 1600 grupę kontrolną, której członkowie również wypełniali półroczne ankiety. Oni nie otrzymywali jednak dochodu podstawowego, a jedynie niewielkie wynagrodzenie za udział w badaniu.
W maju ub. roku eksperyment dobiegł końca, a 9 kwietnia, po dziesięciu miesiącach analizowania zebranych danych, badacze przedstawili swoje wnioski – które mogą zaskakiwać.
– Nasze badanie obala utarty stereotyp, że ludzie z bezwarunkowym dochodem podstawowym przeniosą się na socjal – powiedział na konferencji prasowej prof. Juergen Schupp z Instytutu Badań Gospodarczych DIW w Berlinie. – Nasze badanie pokazuje coś wręcz przeciwnego: uczestnicy pozostali aktywni na rynku pracy i wykorzystali płatności w sposób wskazujący na odpowiedzialność i zaangażowanie – dodał.
Raport sporządzono na podstawie danych od 107 spośród 122 uczestników projektu. Okazało się, że osoby otrzymujący 1200 euro co miesiąc nie porzucały pracy, ani nie ograniczały znacząco jej czasu. – Różnica w odsetku osób bezrobotnych między grupą o podstawowym dochodzie a grupą porównawczą wynosi statystyczne zero – mówił prof. Frederik Schwerter z Frankfurt School of Finance & Management.
Wyraźne różnice dotyczyły jednak oceny własnej sytuacji zawodowej. Wiele osób w grupie z bezwarunkowym dochodem kontynuowało naukę i było bardziej zadowolonych ze swojego życia zawodowego.
A co uczestnicy projektu robili z dodatkowymi pieniędzmi? Około 37 procent dodatkowych środków przeznaczono na oszczędności, około 8 procent przekazano rodzinie, przyjaciołom bądź na cele charytatywne, zaś ok. 20 procent na wydatki związane ze spędzaniem wolnego czasu.
Badaczy interesowały nie tylko aspekty ekonomiczne, ale również wpływ na ogólny dobrostan psychiczny uczestników eksperymentu. – Czy bezwarunkowy dochód podstawowy ma wpływ na zdrowie psychiczne? Nasze dane dają jasną odpowiedź: Tak – stwierdziła psycholog z Uniwersytetu w Wiedniu prof. Susann Fiedler. Według niej osoby otrzymujące transfery miały poczucie większej wolności i sprawczości. Dzięki większemu poczuciu bezpieczeństwa, jakie daje dodatkowy dochód czuły się bardziej zdolni do podejmowania nowych decyzji oraz działały z większą pewnością siebie. Uczestnicy projektu więcej czasu poświęcały także na życie towarzyskie. Generalnie: byli bardziej zadowoleni z życia.
– Nawet pół roku po ustaniu eksperymentu te pozytywne efekty nadal się utrzymują – twierdzi Fiedler.
Według wiedeńskiej psycholog szczególnie ciekawe okazały się badania poziomu zadowolenia z pracy. – Początkowo nie widzieliśmy tu żadnej różnicy między uczestnikami projektu a grupą kontrolną. Ale z czasem, po około półtora roku, wzrosło zadowolenie z pracy wśród osób otrzymujących dochód podstawowy – relacjonowała Fiedler.
W ramach eksperymentu próbowano też zmierzyć u uczestników poziom kortyzolu, hormonu stresu. Niektórzy z nich mieli możliwość udziału w dobrowolnych analizach próbek włosów w celu zmierzenia zawartości kortyzolu. Próbki pobierano trzykrotnie: na początku badania, po około 18 miesiącach i na koniec fazy ankietowej po trzech latach. Jednak ostatecznie pomiarów nie uwzględniono we wnioskach końcowych z całego badania, bowiem ostateczna próba okazała się zbyt mała, by dokonać wiarygodnej oceny.
Zdaniem Klary Simon, szefowej stowarzyszenia "Mein Grundeinkommen", wyniki eksperymentu powinny dać do myślenia niemieckim politykom i skłonić ich do działania – pomimo, a nawet ze względu na turbulencje gospodarcze oraz odczuwalną frustrację i polaryzację społeczeństwa. – Bezwarunkowy dochód podstawowy ma wielki potencjał gospodarczy i społeczny. Nierówności społeczne w Niemczech trzeba zacząć traktować poważnie – podkreśliła Simon.
Mówiła też o konkretnych przykładach, gdy bezwarunkowy dochód pozwolił ludziom rozwinąć skrzydła. Jedna z uczestników eksperymentu założyła szkółkę pływacką, która obecnie ma kilka oddziałów i zatrudnia 20 osób. Inna, która przez długi czas wspierała swoją młodszą siostrę, podjęła decyzję o zmianie pracy i wykonuje swój wymarzony zawód nauczycielki, mówiła Simon.
Utrzymuje ona, że bezwarunkowy dochód podstawowy w Niemczech "da się sfinansować". W tym celu proponuje się "umiarkowany miks podatkowy", obejmujący m.in. podwyżkę podatku dochodowego, podatek od transakcji finansowych i likwidację świadczeń socjalnych oraz powiązanych z nimi kosztów.
Przychylni wobec tej idei są politycy niemieckich Zielonych i Lewicy. Ale pozostali, w tym główne partie chadecja CDU/CSU i SPD, a także populistyczno-prawicowa AfD ją odrzucają. Również wielu ekonomistów uważa to raczej za mrzonkę i utopię.
– Nasze społeczeństwo funkcjonuje zgodnie z zasadą "coś za coś". Za świadczenia oczekujemy czegoś w zamian. Ludzie bardzo wrażliwie reagują na odejście od tej zasady, co pokazały niedawne dyskusje w Niemczech o zasiłku obywatelskim (dla bezrobotnych - red.) – wskazuje w swoim komentarzu Dominik H. Enste z Instytutu Niemieckiej Gospodarki w Kolonii.
Jego zdaniem eksperyment obejmował zbyt małą i niereprezentatywną grupę, by na podstawie jego wyników wyciągać wnioski dla całej gospodarki. Oczywiste jest również, że uczestnicy byli bardziej altruistyczni, na przykład przekazując więcej datków na cele charytatywne lub dzieląc się nimi z rodziną. – Należy ich raczej traktować jak zwycięzców loterii, a nie obywateli uprawnionych do świadczeń socjalnych – wskazuje. Przypomniał też o podobnym, ale dużo szerszym badaniu nad uniwersalnym dochodem podstawowym w USA, które sfinansował założyciel OpenAi Sam Altman i gdzie "naukowcy nie znaleźli wówczas prawie żadnych pozytywnych efektów". – Zamiast rozdawać pieniądze bezwarunkowo, społeczeństwo powinno wspierać tych, którzy potrzebują pomocy i mają niewiele. Ponieważ równe traktowanie nierównych ludzi nie czyni świata lepszym – konkluduje Dominik H. Este.
Mimo krytyki stowarzyszenie "Mein Grundeinkommen" nadal zamierza prowadzić badania. – Jeżeli politycy nie podejmą działań, to samo to zrobimy – powiedziała Simon. Jej stowarzyszenie i inicjatywy finansowane jest z darowizn około 200 tysięcy osób, które wspierają ideę bezwarunkowego dochodu podstawowego.