Szok w Ameryce. Klienci popularnych chińskich serwisów przekonali się jak działają cła

Dwie popularne chińskie platformy Shein i Temu wprowadziły nową pozycję "import charges", która pojawia się przy finalizowaniu zakupów do USA. Choć to wynik działań celnych Trumpa wielu Amerykanów jest oburzonych na chińskie firmy.
Temu i Shein
Fot. REUTERS/Dado Ruvic

Złość, żal i frustracja zalała media społecznościowe na kontach użytkowników z USA. Powodem jest nagła "podwyżka cen" na popularnych chińskich platformach zakupowych Temu i Shein. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdy nie fakt, że to po prostu efekt ceł zaporowych narzuconych przez administrację Trumpa.

Opłata, określona jako "import charges" jest nawet półtora raza wyższa niż kwota zakupów. Obydwa portale zdecydowały się na przerzucenie kosztów cła na klientów i wprowadziły tę opcję w życie 25 kwietnia. Jest to ruch wyprzedzający, ponieważ zmiany w przepisach celnych będą obowiązywać od 2 maja. Jednak będą już nimi objęte zakupione pod koniec kwietnia towary.

Tanio, ale nie najtaniej

Temu i Shein to platformy znane na całym świecie z wyjątkowo niskich cen. Często taka sprzedaż jest możliwa, dzięki szukaniu luk prawnych i unikaniu różnego rodzaju opłat. W Stanach Zjednoczonych było to zwolnienie "de minimis", które umożliwiało zwolnienie przesyłek o wartości poniżej 800 dolarów z konieczności płacenia podatków i ceł.

Już w lutym b.r. amerykańska poczta US Postal Service zdecydowała, że do odwołania wstrzymuje przyjmowanie paczek pochodzących z Chin i Hongkongu. Pierwsze ograniczenia dla importu towarów od dalekowschodniego konkurenta pojawiły się jeszcze za prezydentury Joe Bidena. Od maja natomiast zostanie wprowadzone aż 120 proc. cło na przesyłki lub 100 dolarów opłaty stałej (od czerwca nawet 200 dol.). Firmy jednak postanowiły przenieść to obciążanie na klientów.

Zobacz wideo Trump nakłada cła na cały świat! "To będzie złoty wiek Ameryki"

Wzrost zależny od rodzaju produktu

"Ze względu na niedawne zmiany w zasadach globalnego handlu i taryfach, nasze koszty operacyjne wzrosły" - powiadomił Shein, podobną informację można było też znaleźć na Temu. Jednocześnie platformy zachęcały do zakupów przed 25 kwietnia. Nie jest jednak pewne czy zamówione przed tą datą przesyłki, które dotrą po 2 maja, będą zwolnione z taryfy.

Na Shein, jak podał Bloomberg, dodatkowe koszty objęły głównie produkty w takich kategoriach jak odzież damska, dom i kuchnia, zabawki czy uroda i zdrowie. Zgodnie z informacjami agencji prasowej, wśród 100 najlepszych artykułów odzieży damskiej średnia cena w USA wzrosła o 8 proc. Z kolei produkty zdrowotne i kosmetyczne podrożały aż o 51 proc. dla amerykańskich klientów. W przypadku niektórych towarów podwyżki były jeszcze większe - dla 10-częściowego zestawu ręczników kuchennych wzrost wyniósł aż 377 proc.

Kontynuacja polityki celnej Trumpa

Cła na Temu i Shein to kontynuacja trwającej już od jakiegoś czasu agresywnej polityki celnej Donalda Trumpa. Chęć ograniczenia przywilejów chińskich platform ma swoje uzasadnienie, wydaje się jednak, że obecne działania to coś więcej niż tylko chęć ochrony amerykańskiej gospodarki.

Wielu komentatorów sugeruje, że obecny prezydent nie do końca rozumie jak działają cła. Wskazują na to niektóre z jego wypowiedzi. - Weźmiemy setki miliardów dolarów od Chin, Kanady, Meksyku i innych, a nasz skarbiec będzie pękał w szwach – stwierdził w marcu. Najpewniej jednak podobnie jak w przypadku Temu i Shein, koszty celne poniesie nie zagraniczna firma, a amerykański konsument, któremu taryfa zostanie doliczona do końcowej ceny.

Czytaj też:Wielka ofensywa Chińczyków. Za chwilę Temu pokona Allegro

Źródła:Fox Business, bizblog1, bizblog2

Więcej o: