Praca w Wielkiej Brytanii. Polacy mają problem. Rząd pokazał plan. "Koniec eksperymentu"

Wielka Brytania zaostrza zasady w sprawie imigracji. Lewicowy rząd pokazał plan, który ma na celu dalsze przymknięcie drzwi dla obcokrajowców, w tym Polaków. Chodzi zwłaszcza o pracowników uważanych za nisko wykwalifikowanych.
Londyn, Wielka Brytania (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

Wielka Brytania zaostrza prawo dla imigrantów

Dziesięć lat, a nie pięć - tyle musiałoby minąć, nim imigrant będzie mógł zostać brytyjskim obywatelem. Będzie musiał spełnić wyższe wymagania językowe. Co do zasady wymagany będzie dyplom studiów wyższych. To kilka z pomysłów brytyjskich władz. - W zróżnicowanym społeczeństwie, które cenię, te zasady są jeszcze ważniejsze. Byśmy nie stali się wyspą nieznajomych - mówił premier Keir Starmer.

Keir Starmer ogłasza "koniec eksperymentu"

Szef rządu mówi o "końcu eksperymentu z otwartymi granicami". Zapowiedział wyjątki, na przykład dla lekarzy i inżynierów. - Imigracja musi być prawidłowo zarządzana, tak by system był sprawiedliwy - deklaruje z kolei szefowa MSW Yvette Cooper. Rząd przekonuje, że tania siła zza granicy sprawiała, że przez dekady Królestwo nie inwestowało w pracowników brytyjskich.

Zobacz wideo

Imigracja pod kontrolą?

Labourzystom zależy, by pokazać, że kontrolują imigrację. Duże znaczenie mają niedawne wybory lokalne i sukcesy antyimigracyjnej Reform UK Nigela Farage'a. Na jej rosnącą popularność wskazują też sondaże parlamentarne. Sam Nigel Farage, podobnie jak konserwatyści, przekonuje, że pomysły rządu za mało, to działania pozorowane. Lider Reform UK przekonuje, że przez kilka najbliższych lat Zjednoczone Królestwo nie powinno wpuszczać nikogo.

Może zabraknąć rąk do pracy

Pojawiają się jednak obawy. Takie zgłaszają m.in. szefowie domów opieki, którzy ostrzegają, że zabraknie rąk do pracySeniorami i chorymi już dziś często opiekują się między innymi Polacy. Posłanka lewicy Sarah Owen krytykuje swego szefa i przekonuje w mediach społecznościowych, że najlepszy sposób, by kraj nie stał się "wyspą nieznajomych", to "inwestowanie w lokalne społeczności, a nie nastawianie ludzi przeciwko sobie".

Keir Starmer krytykowany

Ton używany przez lewicowego premiera krytykuje też szef regionalnego rządu Szkocji. - W sposób oczywisty drży przed Nigelem Faragem - ocenił John Swinney. Dodał, że ograniczenie imigracji uderzy w gospodarkę Szkocji. I przekonywał, że Farage'owi "trzeba się przeciwstawić, a nie się do niego przymilać". "Obniżymy imigrację" - to obietnica kolejnych brytyjskich rządów, którą słychać od niemal dwóch dekad. Na razie nikomu się nie udało. Po drodze stało się to jedną z przyczyn brexitu, a w zeszłym roku także utraty władzy przez konserwatystów.

Zobacz także: Trump ma umowę ze Starmerem. Więcej w tekście pt. "USA ogłasza nowy układ handlowy. Jest umowa z europejskim mocarstwem"

Źródło: IAR

Więcej o: