6 czerwca 2025 roku wiele się zmieni. Tego dnia handel między UE a Ukrainą wróci do regulacji sprzed wojny określanych w układzie stowarzyszeniowym DCFTA. Zmiany oznaczają przede wszystkim gorsze warunki eksportu dla ukraińskich produktów rolnych. Przykładowo bezcłowy eksport kukurydzy spadnie w skali rocznej z 47 mln ton do 650 tys. ton, a drobiu z 57,1 tys. ton do 40 tys. ton.
Unia stawia na negocjacje z Kijowem odnośnie korzystniejszej wersji DCFTA, a KE liczy, że powrót do poprzednich obostrzeń będzie trwał tylko do końca roku - To będzie jednak drastyczne pogorszenie warunków eksportu dla Ukraińców. - Zamiast zaoferować Ukrainie miękką transformację, Komisja Europejska ryzykuje twarde lądowanie w najgorszym możliwym momencie - stwierdziła europosłanka Karin Karlsbro z grupy Renew, główna sprawozdawczyni ds. Ukrainy w Parlamencie Europejskim.
Celem ma być ochrona unijnych rolników. Wielu z nich boi się nieuczciwej konkurencji i załamania cen. Jednak dla Kijowa może to oznaczać stratę nawet 3 mld euro dochodów z eksportu za 2025 rok. UE zależy m.in. na przestrzeganiu przez Ukrainę unijnych norm jakości. Przy gwałtownym wzroście eksportu konkretnego towaru specjalna klauzula umożliwi też przywrócenie ochrony celnej. Unia jest najważniejszym ukraińskim rynkiem zbytu, a wartość tamtejszego eksportu wzrosła w ub.r. aż o 5,5 mld euro (do 41,7 mld euro) - Większość ministrów rolnictwa woli stabilniejszą umowę DCFTA niż przedłużenie obecnego systemu. Chcą posunąć się naprzód z DCFTA, w której zostaną określone nowe wielkości eksportu i importu - zauważył Christophe Hansen, europejski komisarz ds. rolnictwa i żywności.
Obecnie duża część produktów wysyłana jest przez porty czarnomorskie. Wpłynęła na to również blokada przejść granicznych z Polską. Nasz kraj wciąż jest jednak jednym z najważniejszych partnerów handlowych Kijowa. Stanowimy największy rynek zbytu dla ukraińskich produktów, a równocześnie znacząco zwiększa się sprzedaż polskich artykułów. Jej wartość przez ostatnie 10 lat wzrosła prawie cztery razy (choć dotyczy to w większym stopniu przemysłu niż rolnictwa).
Rokowania pokojowe w Stambule okazały się kolejną farsą ze strony Rosji. Kreml jedynie udaje, że zależy mu na zakończeniu wojny. Dalsze wsparcie dla Ukrainy jest więc nieodzowne, o czym wiedzą europejscy przywódcy. Wielu z nich, jak prezydent Francji Emmanuel Macron czy kanclerz Niemiec Friedrich Merz zagwarantowało Wołodymyrowi Zełenskiemu, że pomoc będzie trwała dopóty, dopóki będzie taka potrzeba. Kraje unijne planują też nałożenie kolejnego pakietu sankcji na Rosję. Miałyby one m.in. zapewnić ostateczne odcięcie rosyjskich banków od międzynarodowych rynków finansowych.
Czytaj też:Polska naciskała. Zaskakujące doniesienia ws. Ukrainy. UE szykuje wielką zmianę
Źródła: Rzeczpospolita, Ukrainska Pravda, Politico