Iran zamknie Cieśninę Ormuz? Ceny ropy naftowej nie zareagowały. "To jak bomba atomowa"

- Zastosowanie takiego kroku byłoby czymś nienormalnym. Niemal na granicy działań wojennych. Można by to porównać z użyciem bomby atomowej - przestrzega Piotr Kuczyński, analityk Xeliona. Co zrobi Iran? Na razie jest wielkie oczekiwanie.
Oczy całego świata na Iran
West Asia News Agency/Handout via REUTERS // Stooq.pl

"Oczekiwanie" to słowo dnia w poniedziałek (23 czerwca). Weekend na Bliskim Wschodzie był naprawdę gorący. Trwa wymiana ognia między Izraelem a Iranem, a do tego amerykańskie bombowce strategiczne zbombardowały trzy obiekty związane z irańskim programem nuklearnym. Iran zapowiedział, że będzie bronić się "wszelkimi możliwymi środkami". Cały świat wstrzymał oddech, bo nie wiadomo, jaka będzie irańska odpowiedź na amerykańskie ataki. 

Zobacz wideo Spada sympatia do Izraela w krajach UE

Iran na oczach całego świata. Jaką decyzję podejmie?

- Jest to niewątpliwie czas oczekiwania na ruch Iranu i tyle można w tej chwili powiedzieć, bo nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co Iran tak naprawdę zrobi. Czy zaatakuje jakieś amerykańskie bazy? Według mnie to byłoby szaleństwo, ale eksperci tego nie wykluczają - przewiduje w rozmowie z nami Piotr Kuczyński, analityk Xeliona. Jest jednak bardziej ponury scenariusz. Ryzyko dotyczy bowiem gospodarczego centrum świata. - Zablokowanie Cieśniny byłoby najgroźniejsze - zarówno dla rynku, jak i dla świata. Zastosowanie takiego kroku byłoby czymś nienormalnym. Niemal na granicy działań wojennych. Można by to porównać z użyciem bomby atomowej, bo przez cieśninę przepływa 20 proc. światowej ropy. W takiej sytuacji ceny ropy mogłyby wystrzelić nawet o 50 proc. - dodaje Piotr Kuczyński. Przez cieśninę transportowanych jest dziennie 18 mln baryłek ropy.

O takim zagrożeniu mówi się coraz głośniej i częściej. Parlament Iranu zatwierdził już zamknięcie cieśniny Ormuz, leżącej na szlaku wiodącym z Zatoki Perskiej do Morza Arabskiego. Tamtejsze ustawodawstwo działa jednak inaczej niż np. w Polsce i to nie parlament ma największą władzę. Decyzję o zamknięciu cieśniny musi jeszcze zatwierdzić Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu. Esmail Kosari, członek Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i poseł, powiedział jednak, że zamknięcie cieśniny znajduje się w planach władz, a gdy będzie taka konieczność, podejmą ostateczną decyzję. To brzmi groźnie, ale jak na razie rynek podchodzi do tych zapowiedzi z dużym spokojem. 

Cisza przed burzą na giełdach? "Oczekiwanie"

Fakt, w poniedziałek rano ceny ropy naftowej wystrzeliły, ale już po kilku godzinach mocno się ustabilizowały. Około godz. 10 za baryłkę ropy Brent trzeba zapłacić 75,9 dol., czyli o 1,45 proc. mniej niż na zamknięciu giełdy. Z kolei baryłka ropy WTI kosztuje 74,2 dol., czyli o 0,60 proc. więcej niż na zamknięciu. Piotr Kuczyński poranny wystrzał nazywa "odruchem kolanowym" - coś dzieje się na Bliskim Wschodzie, więc trzeba kupować ropę, ale dalsza reakcja inwestorów pokazuje większy spokój. Na głównych europejskich giełdach również nie widać wielkich zawirowań. WIG20 traci 0,80 proc., a niemiecki DAX osłabia się o 0,12 proc. 

Ropa WTI
Ropa WTIStooq.pl

"Poniedziałkowy ranek nie przynosi żadnej nerwowości na rynku, można powiedzieć, że mało co się dzieje w kontekście tego, jakie wydarzenia miały miejsce w weekend w globalnej polityce. Inwestorzy na razie dość powściągliwie reagują na dołączenie się USA do wojny izraelsko-irańskiej. Na razie Teheran nie podjął działań odwetowych wymierzonych bezpośrednio w Amerykanów" - zauważa także Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ. "W efekcie ceny ropy są dzisiaj niewiele wyżej wobec poziomów z piątku, chociaż otwarcie w niedzielę wieczorem było wysokie" - dodaje.

 - Wszystkie ruchy pokazują oczekiwania, a nie zagrożenia. Po prostu jest tam oczekiwanie na to, co tak naprawdę zrobi Iran. Bo to, że parlament postanowił wydać zgodę na blokadę, nie oznacza jeszcze, że ona rzeczywiście nastąpi. Gdyby do tego doszło, to chodziłoby o coś poważniejszego - wtedy wielu państwom mogłoby zależeć na dołączeniu się do działań Stanów Zjednoczonych. Także w tej chwili po prostu czekamy - mówi nam analityk Xeliona. Podobną retorykę stosował sekretarz USA Marco Rubio. Przestrzegł bowiem Iran przed zamknięciem cieśniny Ormuz. Jego zdaniem byłoby to samobójcze posunięcie ze strony Teheranu, ponieważ cały świat zwróciłby się przeciwko Iranowi.

Iran nie zamknie cieśniny?

W praktyce Iranem rządzi Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, czyli de facto ajatollahowie, którzy decydują, czy zablokować cieśninę, a jeśli tak, to kiedy i w jaki sposób. I to właśnie miałem na myśli, mówiąc, że jesteśmy tak naprawdę w stanie oczekiwania

- dodaje. 

Marek Rogalski uspokaja jednak, że ryzyko zablokowania cieśniny Ormuz przez Iran tylko teoretycznie jest na stole. "Iran uderzyłby tym bezpośrednio w Chiny, które musiałyby płacić więcej za importowaną ropę (chyba że będą jakoś specjalnie preferowane cenowo?) i na tym próbuje grać teraz amerykańska dyplomacja, ale ważniejsze jest to, że blokada cieśniny byłaby tylko połowiczna, gdyż teoretycznie transport można przeprowadzić przez wody Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Omanu - pytanie tylko o jego koszt (ubezpieczenia już wzrosły w tydzień o ponad 150 proc.), również militarny (konieczna ochrona i obecność wojsk USA)" - wskazuje w komentarzu.

Więcej o: