Polska Izba Przemysłu Chemicznego (PIPC) skierowała do Przewodniczącej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen oraz Donalda Tuska, apel dotyczący podjęcia pilnych działań związanych z odbudową konkurencyjności przemysłu chemicznego. Zdaniem polskich przedsiębiorstw ma to znaczenie dla bezpieczeństwa Europy. W dokumencie znajdują się postulaty w trzech kluczowych obszarach. To ochrona rynku i wyrównywanie warunków konkurencji, transformacja przemysłowa oraz sprzyjające regulacje. Przesłane pismo podkreśla, jak ważny jest sektor chemiczny w zagwarantowaniu odporności gospodarczej, bezpieczeństwa technologicznego i suwerenności strategicznej Unii Europejskiej. Skierowana do premiera Donalda Tuska prośba dotyczyła też możliwego pogłębienia współpracy z administracją unijną i wsparcia działań Polskiej Chemii na arenie europejskiej. Ma to istotne znaczenie, ponieważ wzrasta obecność Chin w tym sektorze. Udział tego dalekowschodniego państwa w globalnej produkcji wzrósł z 9 proc. do 44 proc., gdy w tym samym czasie udział Unii spadł z 27 proc. do 13 proc.
PiPC mocno akcentuje znaczenie silnego przemysłu chemicznego. - Bezpieczeństwo zaczyna się w gospodarce i nie może istnieć bez silnego przemysłu, w tym przede wszystkim przemysłu chemicznego. To nie jest chwilowy kryzys, ale trwałe przetasowanie układu sił w globalnym przemyśle. A my nie możemy stać z boku. Przemysł chemiczny to nie tylko jeden z wielu sektorów produkcyjnych, ale kręgosłup nowoczesnego państwa. Bez niego nie ma nowoczesnej medycyny, rolnictwa, obronności, technologii czy transformacji energetycznej. Brak działań ukierunkowanych na realne wzmocnienie jej pozycji - z uwzględnieniem specyfiki wszystkich regionów UE może prowadzić do trwałej utraty konkurencyjności - a tym samym - zdolności produkcyjnych, inwestycyjnych i dalszego rozwoju gospodarczego - stwierdził dr inż. Tomasz Zieliński, Prezes Zarządu PIPC.
Izba apeluje o konkretne działanie odnośnie do kolejnych planowanych dokumentów - Action Plan for the EU Chemicals Industry i Chemical Industry Package. Przy okazji, doceniając dotychczasowe przedsięwzięcia i zaangażowanie Przewodniczącej Komisji Europejskiej, PIPC zwraca uwagę, że perspektywa krajów Europy Środkowo-Wschodniej nie została wystarczająco uwzględniona. Zaapelowano do premiera o wsparcie działań na rzecz polskiego sektora chemicznego na forum unijnym i bezpośredni dialog na poziomie krajowym. - Bez współpracy krajowej i europejskiej oraz zrozumienia realnych uwarunkowań funkcjonowania naszego regionu nie zbudujemy bezpiecznej i konkurencyjnej gospodarki opartej na silnym przemyśle. Potrzebujemy działań teraz, nie za kilka lat - powiedział dr inż. Tomasz Zieliński. PIPC deklaruje chęć współpracy w trakcie tworzenia polityki przemysłowej łączącej cele klimatyczne z odbudową siły przemysłowej Polski i Europy.
Równocześnie od 1 lipca wchodzą cła na nawozy z Białorusi i Rosji. To również należało do priorytetów polskiej prezydencji w UE. Szczególnie zadowolona z tych zmian jest Grupa Azoty. Będą obowiązywać 6,5 proc. cła oraz opłata w wysokości 40-45 euro za każdą tonę. W 2028 roku kwota sięgnie 430 euro za tonę. Dla producentów z UE ma to ogromne znaczenie, zwłaszcza że sankcje omijały tę grupę produktów. Tylko w 2024 roku UE sprowadziła z Rosji nawozy o wartości 1,81 mld dol. (co oznacza 20 proc. wzrostu w porównaniu do roku wcześniejszego). Jedynie do Polski trafiły produkty za 466 mln dolarów. To spowodowało znaczny spadek sprzedaży nawozów rodzimych producentów, jak właśnie Grupa Azoty. W 2023 roku przedsiębiorstwo wykazało blisko 3,3 mld zł straty netto, rok później ponad miliard. Spółka wciąż boryka się z problemami, w tym z obsługą sięgającego 12 mld zł zadłużenia, ale obecna decyzja to duży krok w kierunku wyjścia na prostą. Jak wskazują eksperci, polska spółka musi jednak sprzedać Polimery Police, czyli najbardziej zadłużony zakład. Zakupem jego części jest zainteresowany Orlen.
Korzyści z sankcji nie będą jednak trwać wiecznie. - W światowej polityce celnej często po początkowym szoku, trwającym 3-6 miesięcy, eksporterzy i importerzy zaczynają szukać alternatywnych dróg. Można się spodziewać, że po początkowym dużym spadku importu nawozów do Polski, z czasem część tego importu wróci innymi kanałami - przez inne kraje, pod inną flagą. Możliwe też, że Rosja przekieruje eksport do Chin czy Azji, a lukę na rynku europejskim wypełnią inni producenci, na przykład z Bliskiego Wschodu - wskazuje Jakub Szkopek, analityk Erste Securities. Obecny konflikt na Bliskim Wschodzie również może być korzystny dla Azotów, gdyż Izrael przestał eksportować gaz do Egiptu (znaczącego, światowego producenta nawozów saletrzanych).
Czytaj też: Tajemniczy blackout w Grupie Azoty. Produkcja stanęła. Przestój potrwa ponad tydzień
Źródła: PIPC, Business Insider