Szykuje się erozja kadrowa w budżetówce. Nawet przedsiębiorcy domagają się wyższych podwyżek

Rządowa propozycja podwyżek w budżetówce jest za niska nawet zdaniem przedsiębiorców. Wzrost wynagrodzeń o 3 proc. będzie bowiem niekorzystny dla jakości usług publicznych.
Pensja (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Wyborcza.pl

Takie podwyżki proponuje rząd

Rząd przyjął propozycję, by pensje w budżetówce wzrosły w 2026 roku o 3 proc. To efekt przyjętych założeń makroekonomicznych na 2026 rok, wedle których średnioroczna inflacja wyniesie właśnie 3 proc. O wyższe podwyżki apelowały we wspólnym stanowisku nawet organizacje przedsiębiorców w trosce o jakość i dostępność usług publicznych oraz by wyrównać efekty "wieloletniej stagnacji". - Nam zależy na tym, by urzędnicy nie pracowali tam "za karę". Żeby czuli się dobrze i wykonywali swoją pracę prawidłowo. (...) Teraz te 3 proc. to zbyt mało - mówi w rozmowie z PulsHR.pl Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców BCC.

Erozja kadrowa w budżetówce

Po dojściu do władzy rządząca obecnie koalicja podniosła w 2024 roku pensje w budżetówce o 20 proc. W tym roku było to jednak już ledwie 5 proc. Grzegorz Sikora dyrektor ds. marketingu w Forum Związków Zawodowych uważa, że podwyżki z 2024 roku były jedynie urealnieniem płac. A obecna propozycja oznacza "brak realnych wzrostów płac" mimo że w latach 2020-2025 realnie wynagrodzenia w budżetówce spadły o 6,8 proc. Zdaniem Sikory podwyżki brak wzrostu płac oznacza "pogłębienie erozji kadrowej w państwowej sferze budżetowej". 

Zobacz wideo Podwyżki dla budżetówki? Kierwiński: Policzyliśmy koszty podwyżek

Niejasne działania rządu ws. inflacji

Nie jest też jasne, na jakiej podstawie rząd obniżył prognozę inflacji, która była podstawą propozycji podwyżek o 3 proc. "OPZZ podniosło również problem nieprzejrzystości korekty prognozy inflacji z 3,8 proc. na 3 proc., na podstawie której rząd oparł swoją propozycję wzrostu płac. Podkreśliło, że brak wyjaśnienia powodów tej decyzji budzi wątpliwości co do zachowania transparentności rozmów w RDS" - pisał w relacji z posiedzenia RDS Norbert Kusia dyrektor Wydziału Polityki Gospodarczej, sekretarz Prezydium RDS w Ogólnopolskim Porozumieniu Związków Zawodowych (OPZZ). 

Nauczyciele zapowiedzieli protesty

Również nauczyciele mają otrzymać 3 procent podwyżki. Ministerka edukacji Barbara Nowacka twierdzi, że jeszcze rozmawia z Ministerstwem Finansów, bo zależy jej na najlepszych nauczycielach w zawodzie. W Polsacie News stwierdziła jednak, że jest gotowa do rozmowy ze związkami zawodowymi o tym, jak rozłożyć te 3 procent podwyżki, czy więcej powinni dostać nowi nauczyciele, czy ci doświadczeni. Nauczyciele domagają się jednak co najmniej 10 proc. podwyżek i dali rządowi czas na spełnienie postulatu do 25 sierpnia. Jeśli to się nie uda, rozpoczną akcję protestacyjną od ogólnopolskiej manifestacji pracowników oświaty 1 września w Warszawie

Więcej o żądaniach nauczycieli w artykule "Rażąca bezczynność rządu". Nauczyciele zapowiadają ogólnopolski protest. Wiemy, czego się domagają

Źródła: PulsHR, Samorzad.pap.pl, OPZZ

Więcej o: