Państwa OPEC+ zgodziły się na zwiększenie produkcji ropy naftowej o 548 000 baryłek dziennie w sierpniu. To duże zaskoczenie, bo co prawda w poprzednich miesiącach też podnoszono ten limit, ale jedynie o 411 000 baryłek dziennie. Jako powody zwiększenia podaży ropy wskazano stabilne perspektywy gospodarcze świata i zdrowe podstawy rynku, w tym niskie zapasy ropy. Reuters ustalił jednak nieoficjalnie, że duże znaczenie miało też to, że niektórzy członkowie OPEC+, tacy jak Kazachstan i Irak, osiągnęli produkcję przekraczającą swoje cele, co rozgniewało innych członków OPEC, którzy trzymali się limitów. W tle jest także Donald Trump, który naciska na zwiększoną produkcję, by obniżyć ceny paliw.
Adam Sikorski, szef grupy paliwowo-energetycznej UNIMOT uważa, że OPEC zaskoczył przede wszystkim momentem, w którym zdecydował się na tak radykalny zwrot. "Z jednej strony napięcia handlowe z USA, z drugiej - wyraźne przyspieszenie strategii odzyskiwania udziałów w rynku. Jakby ktoś uznał, że nie ma już czasu na ostrożność. A ktoś w tym równaniu to m.in. Rosja. Po cichu zwiększa eksport, zwłaszcza do Azji, wykorzystując okno sezonowego popytu i ograniczone zakupy Chin (związane z remontami w rafineriach). To nie przypadek - to chłodna kalkulacja i próba maksymalizacji wpływów, zanim na dobre ruszy pełna podaż z OPEC+" - zauważa. "Czy OPEC+ przyspiesza, by nie stracić tempa, czy może próbuje pokazać, że nadal rozdaje karty? Sierpniowa decyzja może domknąć powrót 2,2 mln b/d cięć. Ale prawdziwym testem będą rzeczywiste wolumeny na rynku i reakcje konkurentów. Na razie mamy geopolityczny sprint. Nie ma czasu na szachy" - dodaje.
Przypomnijmy, że w 2023 r. państwa OPEC zmniejszyły swoje wydobycie ropy naftowej o łącznie 2,2 mln baryłek dziennie. Od kwietnia tego roku miały luzować te obostrzenia i zwiększać wydobycie o około 137 tys. baryłek dziennie w każdym miesiącu, by na jesień 2026 r. wrócić do poprzednich poziomów wydobycia. Jeśli jednak OPEC utrzyma trend zaskakującego zwiększania produkcji, to cel ten może zostać zrealizowany jeszcze w tym roku i to nawet w sierpniu. Co jednak ciekawe, wydobycie w krajach należących do organizacji eksporterów wyniosło 27,02 mln baryłek dziennie i było o 267 tys. baryłek wyższe niż w maju, ale produkcja m.in. Arabii Saudyjskiej i ZEA i tak były niższe od ustalonych limitów.
"Jeśli grupa zacznie wydobywać tyle, na ile pozwalają jej kwoty, a co więcej, będzie eksportować tę ropę, wówczas prawdopodobnie ceny będą dalej spadać, co zachęci do zakupów" - pisze Clyde Rusell dla Reutersa. Na razie jednak rynki nie zareagowały obniżką cen ropy na zwiększoną produkcję. Fakt, taka była pierwsza reakcja, ale szybko wróciły wzrosty. W poniedziałek ok. godz. 19:20 akcje ropy Brent rosną o 1,36 proc. i kosztują 69,2 dol. Z kolei akcje WIT rosną o 1,55 proc. i kosztują 67,5 dol.
Przeczytaj też: "Dramat Elona Muska. Akcje Tesli runęły po jego zapowiedzi. Co się dzieje?".
Źródła: Reuters, Adam Sikorski [X], Stooq.pl, e-petrol