Początki śledztwa w sprawie afery GetBack sięgają kwietnia 2018 roku, kiedy zawiadomienie w sprawie złożyła Komisja Nadzoru Finansowego. Tymczasem Najwyższa Izba Kontroli (NIK) "oceniła negatywnie objęte kontrolą działania KNF i jej Urzędu w zakresie sprawowanego nadzoru nad spółką GetBack S.A. (obecnie Capitea S.A.) oraz podmiotami współpracującymi ze spółką". Wytknięto wiele nieprawidłowości. "NIK widzi potrzebę powołania sejmowej komisji śledczej w tej sprawie, gdyż aparat państwa przez ponad siedem lat nie był w stanie wyjaśnić tej afery w interesie tysięcy pokrzywdzonych obywateli" - podano w komunikacie.
- Dziś mierzymy się z konsekwencjami jednej z najbardziej wstrząsających afer finansowych w historii II Rzeczpospolitej. Sprawą GetBack obnażyła nie tylko skalę nadużyć, ale i głęboki kryzys instytucji państwowych odpowiedzialnych za nadzór oraz ochronę obywateli. To sprawa, której zawiodły urzędy i organy ścigania, a tysiące osób czekają na sprawiedliwość. Instytucje te nie pełniły skutecznej ochrony konsumentów i w konsekwencji doszło do ogromnych sięgających ponad 3,5 miliarda złotych strat po stronie tysięcy obywateli, którzy do dziś nie odzyskali nierzadko do roku całego życia - mówił prezes NIK Marian Banaś. - To strukturalna wada systemu, którym instytucje mające kontrolować i interweniować stały się bezradne albo co gorsze, świadomie niewydolne. Ta sprawa, powiedzmy to wyraźnie, to symbol czegoś znacznie głębszego - patologii państwa, które nie działa tak jak powinno - dodawał.
- Komisja Nadzoru Finansowego, instytucja stworzona po to, aby stać na sprawy stabilności, bezpieczeństwa oraz przejrzystości rynku finansowego nie podejmowała prawnie możliwych działań, które mogły wpłynąć na zmniejszenie skali strat i przyczynić się do zagwarantowania poszkodowanym odzyskania utraconych środków finansowych - mówił Marian Banaś. W komunikacie wydanym przez kontrolerów podkreślono, że KNF m.in. zaniechała lub nie podejmowała niezwłocznych działań w celu wyegzekwowania dokumentów sprawozdawczych od GetBack, nie przekazała prokuraturze istotnych dowodów świadczących o rzeczywistym przebiegu transakcji sprzedaży przez Altus TFI firmy EGB Investments na rzecz GetBack oraz nie wykazała szkody znacznej wartości (co najmniej 200 tys. zł) lub wielkiej wartości (1 mln zł), co jest konieczne dla zaistnienia przestępstwa niegospodarności. Co więcej, "nie dokonała też samodzielnej wyceny wartości aktywów, zatem nie miała wiedzy co do wartości rynkowej przedsiębiorstwa". To tylko kilka z wielu zarzutów, które postawiono w pokontrolnym wystąpieniu.
KNF wydała komunikat, w którym podkreślono, że kontrolerzy przedstawili sytuację w sposób "nieobiektywny i niepełny". "Niektóre z ustaleń stanu faktycznego i prawnego oraz ocen i wniosków zawartych w Wystąpieniu pokontrolnym są wynikiem błędnej oceny zebranego materiału, jak również wadliwej interpretacji przepisów prawa przez NIK. Wystąpienie pomija istotne fakty" - czytamy w komunikacie. "Ocena NIK została w dużej mierze sformułowana na bazie subiektywnego wzorca działań UKNF przyjętego przez kontrolerów NIK, abstrahującego od obowiązujących przepisów prawa oraz praktyki nadzorczej" - czytamy dalej.
- W aferze tej zawiodła również prokuratura. W toku kontroli zgromadzono materiał dowodowy, który wskazuje na budzące poważne wątpliwości powiązania prokuratorów z osobami zaangażowanymi w funkcjonowanie Getback, które do dnia dzisiejszego nie zostały merytorycznie wyjaśnione. Ponadto potwierdzono przypadki nacisków najwyższych funkcjonariuszy prokuratury krajowej i regionalnej - mówił Marian Banaś. Z kolei kontrolerzy w komunikacie wymienili m.in., że "Prokuratura Regionalna w Warszawie nie przekazała Sądowi Rejonowemu dla Wrocławia-Fabrycznej we Wrocławiu protokołów z przesłuchań jednego z kluczowych świadków, który zeznał, że dojdzie do wyprowadzenia środków pieniężnych z GetBack z wykorzystaniem do tego celu instytucji przyspieszonego postępowania układowego".
Jeszcze przed wystąpieniem prezesa NIK-u Prokuratura wydała komunikat, w którym przekazano, że "prokuratorzy dotychczas w poszczególnych wątkach sprawy wydali łącznie 26 decyzji merytorycznych, w tym skierowali do sądów 10 aktów oskarżenia i jeden wniosek o warunkowe umorzenie postępowania". Akta wszystkich postępowań dotyczących tzw. afery GetBack mają liczyć ponad 10 000 tomów. Przesłuchano 4 500 świadków i zabezpieczono mienie na kwotę ponad 250 milionów złotych. W sprawie odzyskano kwotę ponad 40 milionów złotych.
Przeczytaj też: "Jest pozew ws. Volskwagena. Ponad 200 Polaków wzięło sprawy w swoje ręce. Długo czekalI".
Źródła: NIK, Prokuratura Regionalna w Warszawie, KNF