Tragiczne zarobki pracowników policji. Zarabiają mniej niż kasjerzy

3 proc. to propozycja rządu na podwyżki w sferze budżetowej. Tak nieznaczny wzrost wynagrodzenia uderzy m.in. w pracowników policji, gdzie specjaliści zarabiają tyle, co kasjerzy. A czasem wystarczy mundur, by za tę samą pracę dostawać znacznie większe pieniądze.
Komisariat policji - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.pl

 - Propozycja wzrostu wynagrodzeń o 3 proc. sprowadzona do wskaźnika nominalnie pokrywającego inflację jest nie tyle propozycją, co komunikatem, że państwo nie widzi, nie słyszy i nie rozumie - mówiła na posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego Joanna Stec-Trzpil, przewodnicząca Związku Zawodowego Pracowników Policji (ZZPP). Związek przypomina na swojej stronie, że co piąta osoba w policji to pracownik, który, choć nie nosi munduru, to "codziennie buduje jego wartość, a Polsce służy tak samo". 

Panie ministrze finansów, pan i ministerstwo, które pan nadzoruje, zapomniało, że za każdą decyzją o 3 proc. podwyżek stoją ludzie, nie rubryki

- mówiła dalej Joanna Stec-Trzpil. 

Zobacz wideo Tobie niższa pensja, a korporacjom zyski - tak się bogacą

Pracownicy policji zarabiają dramatycznie mało

Związkowczyni w swoim wystąpieniu wymieniała problemy pracowników policji. Mówiła o informatyku z przygranicznej jednostki, który zarabia minimalne wynagrodzenie, a od którego - kontynuowała - "zależy szczelność naszych systemów dobie cyberwojny". Kolejnym przykładem była pełnomocniczka do spraw ochrony informacji niejawnych. - Kobieta odpowiedzialna za tajemnicę państwową i służbową, która zarabia tyle, co kasjer w supermarkecie - mówiła Stec-Trzpil. 

Dalej wspomniała o biegłym w laboratorium kryminalistyki, psycholożce oraz o kadrowcu wykonującym tę samą pracę, co funkcjonariusz, tyle że za mniej niż połowę jego pensji. - Proszę powiedzieć kierowniczce z komórki inwestycji i remontów w Komendzie Wojewódzkiej, że to uczciwe, że 25 lat temu zarabiała w policji przeciętną krajową, a dziś brakuje jej do niej blisko 1,5 tys. złotych. Proszę powiedzieć tym ludziom w oczy, twoja praca, choć kluczowa dla państwa, warta jest tylko tyle, ile wynosi płaca minimalna - żądała przewodnicząca ZZPP. 

3 proc. to nie jest wzrost. To stagnacja, to demotywacja, to komunikat - nie jesteście ważni

- stwierdziła Stec-Trzpil. 

Związkowczyni podkreślała, że państwo, "które mierzy odpowiedzialność i kompetencje waloryzacją równą inflacji, nie buduje stabilnych instytucji". Jej zdaniem prowadzi to do ich demotywacji, co uznała za błąd strategiczny, szczególnie w obliczu zagrożeń hybrydowych, niestabilności geopolitycznej oraz presji migracyjnej. 

Czego żądają pracownicy policji? 

Joanna Stec-Trzpil w imieniu trzech central związków zawodowych powiedziała, że pensje muszą wzrosnąć nie o 3, a o 12 proc. Jak argumentowała, nie są to wygórowane żądania a "elementarna sprawiedliwość. 

Państwo polskie pretenduje do miana 20 największych gospodarek świata. Nie istnieje bez urzędów, służb i instytucji sfery publicznej, a te nie istnieją bez ludzi, specjalistów, pracowników, ekspertów, którzy je każdego dnia tworzą, często w ciszy i cieniu

- mówiła przewodnicząca ZZPP. 

Argumentowała, że to uczciwość społeczna nakazuje urzędników traktować z szacunkiem oraz wynagradzać adekwatnie do odpowiedzialności, jaką biorą na siebie "dla dobra wspólnego".  - Bez nas nie będzie ani silnej administracji, ani bezpiecznego państwa - podsumowała Joanna Stec-Trzpil. 

Czytaj też: "Szykuje się erozja kadrowa w budżetówce. Nawet przedsiębiorcy domagają się wyższych podwyżek"

Źródło: Forum Związków Zawodowych

Więcej o: