Nie mają pracy, ale płacą za to, żeby móc posiedzieć w biurze. "Czuję się szczęśliwy"

Polacy często narzekają na pracę w biurze, a określenie "korpo" nabrało wręcz pejoratywnego znaczenia. Co innego w Chinach - tam młodzi bezrobotni są nawet gotowi zapłacić, żeby przez jakiś czas posiedzieć w przestrzeni biurowej.
Praca w biurze - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Nowy trend w Chinach

Daleki Wschód jest często ojczyzną różnych nietypowych trendów. W Chinach pojawił się kolejny, którego odbiorcami są młodzi bezrobotni. To odpłatna możliwość pracy biurowej. A raczej - udawania, że pracuje się dla danej firmy. Wszystko to dzieje się w obliczu spowolnienia chińskiej gospodarki i wyhamowania rynku pracy. Wśród tamtejszych młodych ludzi bezrobocie wynosi ponad 14 proc.

Lepiej zapłacić niż siedzieć w domu

Jak podaje BBC, dla wielu bezrobotnych takie fikcyjne wyjście do pracy jest lepsze niż bezczynne siedzenie w domu. 30-letni Shui Zhou stracił w 2024 roku swoją firmę spożywczą. W kwietniu zaczął płacić 30 juanów (4,20 dol.) dziennie za możliwość wejścia do makiety biura prowadzonego przez firmę o nazwie Pretend To Work Company (ang. pretend - udawać). Ma tam towarzystwo - razem z nim jest jeszcze pięć osób. Jest tam już od ponad trzech miesięcy i pomimo że może wyjść kiedy chce, często siedzi od rana do wieczora. - Czuję się bardzo szczęśliwy. To tak jakbyśmy pracowali jako grupa - stwierdził. Zadowolona jest też rodzina, której wysyłał zdjęcia z biura. Aktualnie Zhou zdobywa tam umiejętności związane ze sztuczną inteligencją, choć oczywiście we własnym zakresie.

Zobacz wideo Czy studia są konieczne, by znaleźć dobrą pracę? "To jest już trochę sztuczne"

Opcja dostępna w dużych miastach

Tego typu oferty pojawiają się w wielu dużych miastach Chin, w tym w Shenzhen, Szanghaju, Nankinie, Wuhan, Chengdu i Kunmingu. Biura wyglądają bardzo realistycznie, są wyposażone w komputery, posiadają też dostęp do internetu, sale konferencyjne czy herbaciarnie. Udawanie nie jest więc konieczne - uczestnicy mogą szukać pracy czy próbować szczęścia z zakładaniem własnej działalności. Dzienna opłata to z reguły od 30 do 50 juanów, jednak niejednokrotnie obejmuje też lunch, przekąski czy napoje. - Zjawisko udawania, że się pracuje, jest obecnie bardzo powszechne. Ze względu na transformację gospodarczą i niedopasowanie między edukacją a rynkiem pracy, młodzi ludzie potrzebują tych miejsc, aby zastanowić się nad swoimi kolejnymi krokami lub podjąć pracę dorywczą w ramach przejściowego rozwiązania - wyjaśnił Dr Christian Yao, starszy wykładowca w Victoria University of Wellington's School of Management w Nowej Zelandii, ekspert w dziedzinie chińskiej gospodarki.

Poczucie frustracji i bezsilności

Dr Biao Xiang, dyrektor Instytutu Antropologii Społecznej im. Maxa Plancka w Niemczech, uważa, że nowa moda wynika z poczucia frustracji i bezsilności w związku z niemożnością zdobycia prawdziwego zatrudnienia. Sam właściciel firmy "Pretend to Work" sądzi, że chodzi o coś więcej niż tylko udawanie, że posiada się pracę. - To, co sprzedaję, to nie stanowisko pracy, ale godność, jaką daje to, że nie jestem bezużyteczną osobą - powiedział. Jak przyznaje, sam był w przeszłości bezrobotny. Gdy założył obecną firmę i zaczął ją reklamować, w przeciągu miesiąca miał obsadzone wszystkie stanowiska. Wielu z jego klientów to absolwenci uniwersytetów. Średnia wieku wynosi około 30 lat. Właściciel oficjalnie określa takich "pracowników" jako "specjalistów ds. elastycznego zatrudnienia", a całe przedsięwzięcie traktuje w kategoriach eksperymentu społecznego.

Czytaj też: Korea Północna wysyła tysiące pracowników do Rosji. "Jak w obozie pracy"

Źródło: BBC

Więcej o: