"Chiny grają twardo w sprawie minerałów ziem rzadkich nie dlatego, że mają przewagę w wojnie handlowej z USA, ale dlatego, że muszą. Chiński eksport do USA został mocno osłabiony i jest to ogromny cios dla całego sektora eksportowego. Chiny znajdują się w pozycji słabości, a nie siły..." - pisze na X Robin Brooks, analityk w The Brooking Institution.
W kolejnym wpisie ekspert zwraca uwagę, że to amerykańskie cła zdały ogromny cios Chinom, które muszą z tego powodu przekierować towary do innych krajów, przez co ponoszą olbrzymie straty na marżach. Na wykresie widać jak od grudnia zmieniła się nadwyżka handlowa Chin z 14 innymi krajami, przy jednoczesnym jej spadku w przypadku wymiany handlowej z USA.
W czwartek 9 października Chiny zaostrzyły kontrolę eksportu metali ziem rzadkich. Eksporterzy będą musieli posiadać licencję na transfer technologii służących do ich wydobycia, wytapiania i przetwarzania. Nowe przepisy zabraniają również chińskim firmom współpracy bez zgody ministerstwa z firmami zagranicznymi w zakresie pierwiastków ziem rzadkich. Część przepisów weszła w życie natychmiastowo, a pozostała część będzie obowiązywać od 1 grudnia. Pekin zapowiedział też, że wprowadzi ograniczenia eksportu do zagranicznych odbiorców w sektorze obronnym i półprzewodników.
Chińskie Ministerstwo Handlu wyjaśniło swoją decyzję. Celem ograniczeń ma być "ochrona bezpieczeństwa narodowego i interesów narodowych" poprzez zapobieganie "bezpośredniemu lub pośredniemu wykorzystywaniu materiałów w celach wojskowych i innych wrażliwych dziedzinach".
Donald Trump w odpowiedzi zapowiedział kolejne 100 proc. ceł na towary z Chin. "Nie rozmawiałem z prezydentem Xi, ponieważ nie było ku temu powodu. To było prawdziwe zaskoczenie, nie tylko dla mnie, ale i dla wszystkich przywódców wolnego świata. Miałem spotkać się z prezydentem Xi za dwa tygodnie, na APEC w Korei Południowej, ale teraz wydaje się, że nie ma ku temu powodu" - napisał na platformie Truth Social.