Polska jest w europejskiej czołówce rynku energetycznego. Ale niestety nie w taki sposób, jak chcieliby obywatele. Ceny energii w I półroczu w naszym kraju wzrosły o 20 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Tylko w Luksemburgu (+31,3 proc.) i Irlandii (+25,9 proc.) ten wzrost był wyższy. Co więcej, same ceny liczone w standardzie siły nabywczej (PPS), czyli skorygowane o różnicę cen między krajami były w Polsce jednymi z najwyższych w UE. Mówimy o 34,96 PPS na 100 kWh. Ten współczynnik był wyższy jedynie dla Czech, gdzie wyniósł 39,16.
W Polsce ceny energii rosną, a są państwa w UE, gdzie za energię elektryczną płaci się mniej, niż w poprzednim roku. Jest tak m.in. w Słowenii (-13,1 proc.), Finlandii (-9,8 proc.) i na Cyprze (-9,5 proc.). Finlandia jest także państwem, gdzie ceny energii skorygowane o różnice cen są jednymi z najniższych w UE. Wynoszą tam 18,70 PPS na 100 kWh. Niższe ceny, na podstawie tego współczynnika, są jedynie na Malcie (13,68) i Węgrzech (15,01). Generalnie, ceny energii w UE spadają.
Z danych podanych przez Eurostat wynika, że w pierwszej połowie tego roku średnia cena energii elektrycznej dla gospodarstw domowych pozostała na stabilnym poziomie 28,72 euro za 100 kWh. Oznacza to delikatny spadek względem drugiej połowy poprzedniego roku, gdy ceny były wyższe o 0,5 proc. Za energię elektryczną płacono średnio 28,87 euro. "Jest to kontynuacja okresu stabilności cen, chociaż ceny nadal znacznie przekraczają poziomy sprzed kryzysu energetycznego w 2022 r." - zauważano w komunikacie Eurostatu. Udział podatków i opłat w rachunkach za energię elektryczną wzrósł z 24,7 proc. w II połowie 2024 r. do 27,6 proc. w I połowie 2025 r.
W liczbach bezwzględnych Polska nie wypada tak źle. Ceny energii dla gospodarstw domowych w naszym kraju były średnio na poziomie 25,59 euro za 100 kWh. Oznacza to, że były niższe od średniej unijnej. Najwięcej za energię elektryczną płacono w Niemczech - 38,35 euro za 100 kWh, a następnie w Belgii (35,71 euro) i Danii (34,85 euro). Najniższe ceny odnotowano z kolei na Węgrzech (10,40 euro), Malcie (12,44 euro) i w Bułgarii (13,00 euro).
Mimo że ceny energii w Polsce wciąż są wysokie, to Ministerstwo Energii zapowiedziało, że od przyszłego roku mechanizm mrożenia cen energii nie będzie przedłużony. - Na nowy rok chcemy odejść od mrożenia cen prądu, bo widzimy, że sytuacja na rynkach jest na tyle ustabilizowana, że w ramach taryf na sprzedaż energii elektrycznej, ceny mogą być kształtowane na poziomie nie wyższym, niż 500 złotych za megawatogodzinę. Mrożenie cen prądu to sytuacja, w której pan i ci, którzy nas słuchają, dopłacają do tego, a ja nie chcę dopłacać. Ja chcę, żeby ceny były niskie - mówił w rozmowie z Radiem Zet Miłosz Motyka, minister energii.
Przeczytaj też: W Polsce ruszyła budowa wielkiej fabryki amunicji. "Zdolność wzrośnie o 3500 proc."
Źródła: Eurostat, Radio Zet