"Widzimy, że ludzie ograniczają spożycie zwłaszcza słonych przekąsek, napojów alkoholowych, napojów gazowanych, napojów i wypieków, a bardziej skupiają się na białku i błonniku. Spodziewamy się więc, że firmy spożywcze, a także restauracje, zaczną zaspokajać potrzeby tej rosnącej grupy odbiorców" - mówi Agencji Reutera JP Frossard, analityk ds. żywności konsumenckiej w Rabobanku.
Ogromna popularność medykamentów na odchudzanie zmieni sposób odżywiania się milionów ludzi, a co za tym idzie - ich zakupy. W badaniach brani pod uwagę są jak na razie Amerykanie, ale jest to też w tym momencie największy rynek dla tych leków, można też podejrzewać, że przynajmniej w jakimś zakresie potencjalne zachowania tamtejszych konsumentów będzie można przełożyć na reakcje w Europie i Polsce. Semaglutyd (GLP-1) początkowo był przeznaczony dla chorych na cukrzycę, ale szybko zainteresowali się nim ci, którzy chcą po prostu schudnąć - i specjalnie dla nich powstał kolejny lek.
Sam środek odkryli Duńczycy z firmy Novo Nordisk (to swoją drogą niezwykłe, że europejska firma farmaceutyczna podbija globalny rynek), która sprzedawała go jako Ozempic i Wegovy. Później do gry weszło amerykańskie przedsiębiorstwo Eli Lilly ze środkiem tirzepatydem, który działa bardzo podobnie jak semaglutyd i sprzedawany jest jako lek Mounjaro.
Równo tydzień temu, w poniedziałek 22 grudnia, amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zatwierdziła do użytku nową tabletkę Wegovy, która wejdzie do sprzedaży z początkiem stycznia (Eli Lilly swój konkurencyjny produkt ma mieć zatwierdzony w przyszłym roku). Dzień po tej informacji spółki spożywcze zanotowały spadki na giełdzie. Nie bez powodu.
Wspomniane leki regulują poziom glukozy we krwi oraz zmniejszają apetyt - i to właśnie jest tutaj kluczowe. Już w zeszłym roku pojawiały się badania (ja znam je dzięki ekonomistom Pekao SA) wskazujące, że stosujący GLP-1 wydają mniej na żywność - w Stanach Zjednoczonych o przeciętnie o 11 proc. mniej. W tym najmocniej spadają wydatki na słodycze - o ponad 50 proc. i wypieki - o blisko 50 proc. Wyraźnie ograniczane są też zakupy słodkich napojów, alkoholu i przetworzonej żywności. Po drugiej stronie jednak korzystający z takich środków kupują więcej chudego białka, zamienników posiłków, zdrowych przekąsek, świeżych warzyw i owoców oraz napojów izotonicznych i energetycznych (kojarzonych raczej z osobami uprawiającymi sport, co zresztą w procesie zrzucania nadmiarowych kilogramów jest niezbędnym elementem).
Przywołany na początku tego tekstu JP Frossard, analityk ds. żywności konsumenckiej w Rabobanku, wskazuje, że wejście szeroko na rynek leków na odchudzanie w tabletkach zwiększy dostęp do takich specyfików (z racji na korzystniejszą cenę i brak konieczności robienia sobie zastrzyków, przed czym wiele osób ma opory). To też, jego zdaniem, "większy rynek docelowy dla produktów, które uwzględniają potrzeby użytkowników GLP-1". Z kolei Andrew Rocco, strateg giełdowy w Zacks Investment Research, w rozmowie z Reutersem nazwał decyzję o zatwierdzeniu nowej formy leku Novo Nordisk "przełomową". "Wysoka zawartość białka, mniejsze porcje i innowacje w zakresie żywności funkcjonalnej będą niezbędne" - dodał.
Reakcja biznesu już zaczyna być widoczna. Producenci pakowanej żywności promują wysokobiałkowe produkty, gotowe posiłku przeznaczone celowo dla korzystających z GLP-1 i pracują nad ogólną poprawą sprzedaży detalicznej.
To sklepy, a co z jedzeniem na mieście? I na to mamy już dane. Według świeżego, tegorocznego badania, przeprowadzonego przez Cornell Research, w gospodarstwach domowych korzystających z GLP-1 wydatki na zakupy spożywcze spadają średnio o 5,3 proc. (w gospodarstwach domowych z wyższymi dochodami ten spadek jest jeszcze głębszy, na poziomie 8 proc.), a na żywienie się w restauracjach typu fast food i kawiarniach średnio o 8 proc.
W tym samym raporcie naukowcy wskazali, że odsetek gospodarstw domowych, w których przynajmniej jedna osoba stosuje GLP-1 zwiększył się z około 11 proc. pod koniec 2023 roku do ponad 16 proc. w połowie 2024 roku. To bardzo dużo. Przy czym warto pamiętać, że chodzi tutaj także o chorych na cukrzycę. Raport wyjaśnia (co jest zresztą dość intuicyjne), że ci, którzy stosują wspomniane leki do walki z cukrzycą to osoby starsze i obecne bardziej równomiernie w różnych grupach dochodowych, zaś odchudzający się to ludzie młodsi i zamożniejsi.
To wszystko ma wpływ nie tylko na branżę spożywczą. "Financial Times" opublikował tekst o tym, jak GLP-1 zmienia biznes w City, finansowej dzielnicy Londynu (a więc chodzi o raczej zamożniejsze osoby). Otóż więcej pracy mają zakłady krawieckie, dostające do zwężania i przerabiania stosy drogich garniturów i koszul. "Przychodzą z walizkami pełnymi rzeczy" - mówi brytyjskiemu dziennikowi jeden z przedstawicieli firmy krawieckiej.
Na koniec jeszcze zaznaczmy, że ten tekst nie ma na celu reklamowania stosowania takich leków - interesuje nas jedynie przełożenie na gospodarkę. Należy pamiętać, że stosowanie GLP-1 (choć to przebadany i dopuszczony do użytku lek) niesie za sobą także efekty uboczne, podobnie jak szybka i duża utrata wagi. Przy podejmowaniu decyzji o stosowaniu takich specyfików i zmianą diety/stylu życia kluczowe są konsultacje z lekarzami oraz dietetykami.