Donald Trump mówi wprost - "pod moimi rządami amerykańska dominacja na półkuli zachodniej nigdy więcej nie będzie kwestionowana". Nowy kierunek w polityce zagranicznej nazywa "doktryną Don-Roe". To trumpowska wersja XIX-wiecznej doktryny Monroe’a: USA nie chcą już "zbawiać świata", tylko brutalnie pilnują własnej strefy wpływów. Powodzenie akcji w Wenezueli i pojmanie tamtejszego prezydenta Nicolása Maduro sprawiło, że amerykański apetyt na zwiększanie swoich sił w tym regionie świata jest jeszcze większy. Wszyscy zastawiają się, kto będzie kolejnym celem USA? Typów jest kilka.
Amerykański prezydent groził Kanadzie, że zostanie kolejnym stanem USA, albo przewidywał upadek rządów na Kubie, Iranie i w Kolumbii. Platforma predykcyjna Kalshi, która pozwala ludziom obstawiać przyszłe wydarzenia, pokazuje, że inwestorzy stawiają na dwa kierunki, które mogą paść kolejnym celem Donalda Trumpa.
Po pierwsze, Grenlandia. Amerykański prezydent mówi o zainteresowaniu tym regionem wprost. - Zrobimy coś z Grenlandią, czy im się to podoba, czy nie, bo jeśli tego nie zrobimy, Rosja albo Chiny przejmą Grenlandię. Jeśli nie zrobimy tego po dobroci, zrobimy to w trudniejszy sposób - zapowiadł Donald Trump. Dodał jednak, że USA będzie się nią martwić "za jakieś dwa miesiące". W tym przypadku bardziej realna wydaje się jakaś próba wykupy wyspy albo jej mieszkańców niż zbrojne przejęcie. W przejęcie arktycznej wyspy uwierzyli też inwestorzy. Prawdopodobieństwo, że Stany Zjednoczone "przejmą kontrolę nad dowolną częścią Grenlandii", wzrosło do 38 proc., czyli o około 8 proc. procentowych od połowy zeszłego tygodnia. W pewnym momencie przekroczyło nawet 46 proc. Co więcej, to, że Donald Trump "kupi przynajmniej część" terytorium Danii ma ok. 25 proc. prawdopodobieństwa, podczas gdy pod koniec ubiegłego tygodnia takie szanse wynosiły mniej niż 20 proc.
Drugim kierunkiem, który najmocniej wyceniają inwestorzy, jest Panama. Szanse na to, że Trump "odzyska Kanał Panamski" przed początkiem 2029 roku, wzrosły na rynku prognoz Kalshiego do ponad 35 proc., z niecałych 30 proc. pod koniec ubiegłego tygodnia. O tym, że jest to strategicznie ważne dla USA, amerykański prezydent mówi właściwie od początku swojej kadencji. Przypomnijmy, że Kanał Panamski powstał ponad 100 lat temu, a jego budową, jak i dalszą administracją przez wiele lat kierowały Stany Zjednoczone. W 1977 roku Panama uzyskała prawa do terenu, na którym leży kanał, lecz dopiero w 1999 roku nastąpiło przekazanie nad nim pełnej kontroli. Dlatego w kontekście tego regionu Trump zapowiada "odzyskanie" tego, co ma według niego należeć do USA.
"Najważniejszym wnioskiem dla inwestorów jest to, że Trump coraz bardziej swobodnie i pewnie podchodzi do użycia siły militarnej" - zauważa analityk Piper Sandler, Andy Laperriere, cytowany przez CNBC. Łączna kwota zakładów na oba scenariusze dotyczące przyszłych ruchów Donalda Trumpa wynosi blisko 2,5 miliona dolarów.
Przeczytaj też: Zaskakujący ruch. Elon Musk wdraża nowe ograniczenia na X. Przestał nad tym panować. "Obrzydliwe".