"To wyrok śmierci dla polskich gospodarstw" - tak dziennikarze Polskiego Radia 24 podsumowali swoją analizę możliwych konsekwencji umowy między Unią Europejską a państwami Mercosur. Jak szacują, obniżka przychodów, w zależności od wielkości gospodarstwa, będzie sięgać od kilku do nawet kilkuset tysięcy złotych rocznie. W takich warunkach przetrwać będą mogli tylko najwięksi, co może doprowadzić do masowych upadków małych i średnich rolników.
O umowie Mercosur mówi się, że to deal "auta za krowy", bo skorzysta na niej przemysł, a stracą rolnicy. Zasada ta sprawdza się w przypadku Polski. Zacznijmy od przegranych na polskim rynku. Szacunki zawarte w analizie Polskiego Radia 24 mówią, że przemysł drobiowy straci 225 do 540 mln euro eksportu. Duże fermy drobiu mogą stracić rocznie nawet 130 tys. zł. W sektorze drobiarskim zysk jednostkowy może spaść o połowę, z 0,52 zł do około 0,26 zł za kilogram, co - przy wysokich kosztach energii i pracy - mocno osłabi konkurencyjność polskich producentów. Zagrożonych jest od 15 tys. do nawet 30 tys. miejsc pracy w branży drobiarskiej.
Sama branża alarmowała, że konsekwencje dla niej będą opłakane. - Nie spodziewamy się importu tanich, świeżych jaj, jednak już import proszków jajecznych kupowanych m.in. przez przemysł może mieć negatywny wpływ na opłacalność europejskich ferm. Żeby utrzymać się na rynku, europejscy i polscy hodowcy być może będą mogli obniżyć ceny, jednak w dłuższej perspektywie, przy radykalnie mniejszej opłacalności lub jej braku, produkcja żywności w UE będzie malała - alarmował prezes Krajowej Federacji Hodowców Drobiu i Producentów Jaj (KFHDiPJ) Paweł Podstawka, cytowany przez money.pl.
Na umowie UE - Mercosur ucierpią też hodowcy bydła i trzody chlewnej. Z analizy wynika, że eksport wołowiny spadnie o 160 do 300 mln euro. Zagrożonych będzie 8-15 tys. miejsc pracy. W sektorze mleczarskim eksport może spaść od 83 do 166 mln euro, a pracę stracić 4,5 tys. pracowników. Spadek cen skupu i efekt substytucji tanią żywnością z Mercosuru może pogłębić deficyt w tych sektorach, co szczególnie dotkliwie odczują średnie gospodarstwa rodzinne. Do 2030 roku gospodarstwa o powierzchni 10-50 ha odnotują spadek dochodów o 20-40 proc., co doprowadzi do zaniku tradycyjnej warstwy rolnictwa rodzinnego na rzecz wielkich fabryk żywności oraz małych jednostek hobbystycznych.
W całym kraju odbywały się protesty rolników, w które zaangażowane było m.in. Polskie Zrzeszenie Producentów Bydła Mięsnego oraz Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny. - Często w kwestii umowy z krajami Mercosur pojawia się informacja, że kontyngent 99 tys. ton wołowiny z Mercosur stanowi jedynie 1,5 proc. europejskiej produkcji i nie będzie miało to wpływu na sektor. W skali całej Unii Europejskiej produkcja tych elementów wynosi około 700 tys. ton rocznie. Oznacza to, że sam kontyngent odpowiada za niemal 15 proc. - zauważa Jacek Zarzecki z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny w rozmowie z portalem cenyrolnicze.pl.
- To nie jest margines, który rynek wchłonie bez konsekwencji, lecz udział na tyle duży, że realnie wpływa na ceny, rentowność i stabilność produkcji. To właśnie te elementy odpowiadają za budowanie marży w całym łańcuchu produkcji wołowiny. Dzięki nim producenci są w stanie zbilansować sprzedaż pozostałych, znacznie tańszych części mięsa. Uderzenie w ten segment oznacza więc nie tylko spadek dochodów z mięsa premium, ale zachwianie opłacalności całej produkcji, od hodowcy po zakłady przetwórcze - tłumaczy.
Ucierpi także branża pszczelarska, cukrowa oraz cały sektor biopaliw. Głównie za sprawą konkurencji z importu oraz wypieraniu eksportu na rynku Unii Europejskiej przez tańszy import. Szacuje się, że finansowo wspomniane sektory stracą w sumie od 0,5 do 1,06 mld euro. Zagrożonych będzie 33 do 64.5 tys. miejsc pracy. "Umowa wywoła wstrząs, uderzając w fundamenty rentowności gospodarstw, które jeszcze w 2025 roku generowały rekordowy eksport na poziomie 58 mld euro" - pisze Polskie Radio 24.
Co jednak ciekawe, bilans wejścia w życie tej umowy dla Polski będzie dodatni. Po uwzględnieniu strat w rolnictwie i zysków w przemyśle roczny zysk netto dla Polski może wynieść od 0,47 mld zł do 2 mld zł. Jak to możliwe? Otóż kluczowe sektory przemysłowe naprawdę mocno skorzystają handlu z państwami Ameryki Południowej. Może ona przynieść od 18 do 37,5 tys. nowych miejsc pracy oraz 1,53 do 2,5 mld euro zysków.
Wzrosnąć ma zwłaszcza sektor motoryzacyjny. Prognozy mówią o 1 do 1,5 mld euro więcej z importu, a do tego od 10 tys. do 20 tys. nowych miejsc pracy. Przemysł maszynowy na zwiększonym imporcie zyska od 250 do 450 mln euro oraz do 6 tys. miejsc pracy, a przemysł chemiczny i farmaceutyczny od 200 do 400 mln euro i nawet 5 tys. nowych miejsc pracy. Wygranymi będą też: sektor zamówień i usług publicznych oraz przetwórstwo spożywcze. Co ciekawe, wśród "wygranych" wskazano też branże zajmującą się trzodą chlewna, która dzięki tańszej, bezcłowej paszy może zaliczyć wzrost rentowności.
Oficjalnie umowa handlowa Unii z Mercosurem zostanie podpisana w najbliższą niedzielę (17 stycznia). Tymczasowe wejście w życie będzie jednak możliwe po podpisaniu i ratyfikacji w co najmniej jednym państwie Mercosuru. Najwcześniej zdarzy się to w marcu. Do pełnego wdrożenia umowy wymagana jest jeszcze zgoda Parlamentu Europejskiego.
Przeczytaj też: "Mało znany szczegół umowy Mercosur. O to chodzi UE? 'Odegra kluczową rolę'".