Były prezes Orlenu Daniel Obajtek udzielił obszernego wywiadu serwisowi Business Insider. Oberwało się w nim m.in. obecnemu zarządowi koncernu. - Managerowie z Orlenu chwalą się efektami mojej pracy, mówiąc jednocześnie, że nie mają z moimi decyzjami nic wspólnego. Jeżeli mam za to zostać zatrzymany, to znaczy, że mamy patologiczne państwo - atakował kierownictwo Orlenu Obajtek. Na kontrę nie trzeba było długo czekać. Biuro prasowe koncernu opublikowało komunikat, punktując w nim kilka informacji byłego prezesa Orlenu, które mają się mijać z prawdą.
Daniel Obajtek w wywiadzie tłumaczył się m.in. z inwigilowania przeciwników politycznych. - Usługi detektywistyczne były w Orlenie, są i będą - w różnych zakresach - przekonywał polityk. "Prawda jest taka: tylko za pańskich czasów spółka zlecała śledzenie polityków" - zauważa Orlen.
Firma odniosła się też do informacji Obajtka na temat utraty 1,6 mld zł na rzecz pośredników w handlu ropą. Daniel Obajtek utrzymywał: "te transakcje zostały dokonane w czasie, gdy odchodziłem". - Nie posiadam dokumentów, nie znam podpisanych zabezpieczeń, gwarancji, depozytów - dodawał. Innego zdania jest Orlen. "W rzeczywistości umowy zostały zawarte, a środki wypłacone na podstawie zlecenia na whatsappie, kiedy był Pan prezesem. To się samo komentuje". Biuro prasowe zauważa też, że budowa farmy wiatrowej na Bałtyku zaczęła się dopiero w 2025 r. Tymczasem były prezes Orlenu twierdził że to on zaczął jej budowę. "Nie zaczął Pan, opowiadał Pan, że zacznie" - odpowiada mu koncern.
Daniel Obajtek chwalił się też, że za jego kadencji Orlen zrezygnował z rosyjskiej ropy. - Faktem jest też dywersyfikacja ropy. Mój zarząd zerwał z ropą rosyjską jeszcze przed wojną. Proszę sobie wyobrazić, co by było, gdyby konflikt na Ukrainie wybuchł wcześniej - mówił, wskazując na swoje sukcesy. "Przypisuje Pan sobie uwolnienie Grupy Orlen od rosyjskiej ropy, którego dokonaliśmy w ubiegłym roku" - wyjaśnia Orlen. Kwestionuje też inne "osiągnięcia", którymi Daniel Obajtek chwali się w wywiadzie. "Mówi Pan o podejmowaniu decyzji: podjął Pan decyzję o Olefinach III, twierdząc, że jej koszt to 8 mld zł. Okazało się, że nawet ponad 50 mld zł. Musieliśmy zastąpić ją Nową Chemią, żeby ograniczyć straty. Mówi Pan o przejęciu Polska Press i Ruchu, które już za Pana kadencji przyniosły firmie setki milionów złotych strat" - wylicza Orlen. "Zapomniał Pan też wspomnieć o brakach paliw na 600-700 stacjach przed wyborami i wykorzystywaniu rezerw strategicznych na potrzeby kampanii wyborczej, co kosztowało koncern ponad 3,5 mld zł. I na koniec jeszcze jeden fakt: Orlen był największą firmą w Europie Środkowej na długo, zanim został Pan jego prezesem. A dzisiaj jest wyceniany przez rynek o połowę wyżej niż w momencie Pańskiego odejścia" - dodaje koncern.
Do tych zarzutów odniósł się Daniel Obajtek. Skomentował je krótko. "Służby propagandy Orlenu się obudziły. Żaden z punktów nie zawiera prawdy, kłamiecie tak marnie, jak marne są wyniki obecnego zarządu. Przypomnijcie: miliard za 2024 rok wobec 21 mld wypracowanych przez nas w 2023?" - odpowiedział Orlenowi jego były prezes.
Przeczytaj też: Ujawnili kulisy pracy w Dino. Zakaz urlopów latem to nie wszystko. "Sytuacja bez precedensu".