W liście wysłanym w sierpniu ubiegłego roku maszyniści pisali między innymi o miejscowym zużyciu torów, również na odcinku, na którym doszło do tragicznego zderzenia dwóch pociągów. Treść listu udostępniono na platformie X. W liście, opublikowanym na platformie X, związkowcy napisali między innymi o pęknięciach torów oraz o niestabilnej sieci trakcyjnej, która powodowała awarie i uszkadzała pociągi. Związek maszynistów dodał, że takie usterki zgłaszano operatorowi niemal codziennie.
W Adamuz na południu Hiszpanii trwa akcja ratunkowa po wieczornej katastrofie kolejowej. Zderzyły się dwa pociągi dużych prędkości - prywatny skład Iryo jadący z Malagi do Madrytu oraz pociąg Alvia relacji Madryt-Huelva. Liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 39, a rannych jest 121 osób. Wśród poszkodowanych jest pięcioro dzieci. Szpital w Kordobie relacjonuje, że przyjął 42 osoby, w tym 38 dorosłych. Dwanaścioro z nich oraz czworo dzieci przebywa na oddziale intensywnej terapii.
Po zakończeniu akcji ratunkowej rozpocznie się badanie przyczyn wypadku, który minister transportu określił jako "bardzo dziwny". Oscar Puente powiedział, że zdarzenie miało miejsce na prostym odcinku torów, odnowionym w maju ubiegłego roku, a pociąg był praktycznie nowy. Według wstępnych ustaleń, z szyn wypadły trzy ostatnie wagony jednego z pociągów, a następnie zderzyły się ze składem nadjeżdżającym z przeciwka. Następnie część wagonów stoczyła się z kilkumetrowego nasypu.
Álvaro Fernández Heredia, prezes Renfe, czyli hiszpańskiej państwowej spółki kolejowej, powiedział, że jest za wcześnie, aby wskazać przyczyny katastrofy i zaapelował o unikanie spekulacji.
W związku z tragicznym wypadkiem premier Hiszpanii Pedro Sánchez odwołał swój udział w Światowym Forum Ekonomicznym odbywającym się w mieście Davos. Szef hiszpańskiego rządu ma dziś (19.01) udać się na miejsce zdarzenia. W Kordobie, Huelvie, Maladze i Madrycie Gwardia Cywilna otworzyła specjalne punkty, do których krewni ofiar będą mogli dostarczyć próbki DNA mające pomóc w identyfikacji ciał.
W punkcie krwiodawstwa w Kordobie ustawiają się długie kolejki osób chętnych, by oddać krew na potrzeby rannych. Jednocześnie władze wskazują, że krew będzie potrzebna jeszcze przez wiele dni, więc nie ma konieczności oddawania jej dziś.