Akcje InPostu wystrzeliły po ogłoszeniu planów wykupienia udziałów od pomniejszych inwestorów giełdowych przez konsorcjum pozostałych udziałowców, do których dołączył FedEx. O 11:00 cena akcji wynosiła 15,10 euro, co oznacza wzrost o 1,8 euro, czyli 13,53 proc. Tym samym akcje zbliżają się do ceny z wezwania do sprzedaży wszystkich akcji InPostu, czyli do 15,60 euro. Jeśli wycena bieżąca przekroczy ten próg, zanim konsorcjum zgromadzi 95 proc., gdy zaczyna obowiązywać mechanizm przymusowego wykupu, możliwe, że będą musieli podnieść ofertę dla akcjonariuszy.
"Łączna wycena wszystkich wyemitowanych i znajdujących się w obrocie akcji InPost wynosi 7,8 miliarda euro, co zapewnia akcjonariuszom spółki korzystną wycenę dzięki bardzo atrakcyjnej premii ofertowej w wysokości 50 proc. w stosunku do ceny akcji z dnia 2 stycznia 2026 r. oraz 53 proc. w stosunku do średniej ceny ważonej wolumenem z trzech miesięcy poprzedzających dzień 2 stycznia 2026 r. i 43 proc. w stosunku do średniej ceny ważonej wolumenem z sześciu miesięcy poprzedzających dzień 2 stycznia 2026 r." - czytamy w komunikacie.
Mimo zapewnień o korzystnej premii dla inwestorów, sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Bo choć rzeczywiście zysk jest duży względem ostatniego kwartału, to jednak już same doniesienia o przejęciu InPostu z poprzednich tygodni podniosły wycenę spółki i względem piątkowej sesji zysk wynosi "tylko" 13 proc.
Ponadto 15,60 euro za akcję to kwota niższa niż podczas IPO, gdy udziały sprzedawano po 16 euro. A wyniki finansowe spółki podczas debiutu na giełdzie w Amsterdamie w 2021 roku były wyraźnie gorsze (350 mln zł zysku) niż w 2024 roku (1,2 mld zł). Dlaczego więc wycena jest mniejsza niż podczas debiutu?
Jak donosi Business Insider, podczas konferencji prasowej nie padła jasna odpowiedź na powyższe pytanie. Hein Pretorius, przewodniczący rady nadzorczej InPost, powiedział tylko, że wówczas sytuacja była inna, a od tego czasu biznes się zmienił. Dla inwestorów, którzy trzymali akcję od debiutu, widząc jak firma rośnie, może być to jednak zbyt mało, by zgodzili się na sprzedaż.
Wykup akcji ma się zakończyć w drugiej połowie roku, a w jego wyniku struktura udziałowców będzie wyglądać następująco:
Oznacza to, że Rafał Brzoska zwiększa swoje udziały z 12,5 do 16 proc. akcji, bo to do niego należy wehikuł inwestycyjny A&R. Jeszcze więcej udziałów obejmie też Advent International, który miał dotychczas tylko 6,5 proc. w spółce. FedEx z kolei jest jedynym zupełnie nowym inwestorem. Czeskie PPF Group było największym udziałowcem, ale w ramach transakcji zachowa tylko 10 z 28,75 proc. akcji. Stanie się to poprzez sprzedaż wszystkich akcji giełdowych i reinwestycję w odkup 10 proc. akcji w nowej strukturze właścicielskiej.