Droga lodowa na Bałtyku otwarta. Jest instrukcja dla kierowców. "Nie zapinaj pasów"

W niektórych miejscach po Bałtyku można przejechać samochodem. Estonia otworzyła pierwszą "drogę lodową" i planuje uruchomienie kolejnych.
Estończycy otwierają drogi lodowe, ponieważ niski poziom wody podsyca zamarzanie Morza Bałtyckiego.
Fot. REUTERS/Janis Laizans

Kierowcy od kilku dni mogą korzystać z siedemnastokilometrowej drogi lodowej w Estonii. Trasa łącząca dwie wyspy została oficjalne otwarta w niedzielę. Droga stanowi alternatywę dla promów, których kursowanie utrudnia pokrywa lodowa na Morzu Bałtyckim. Przy niesprzyjającej pogodzie czas podróży promem może znacznie się wydłużyć, co utrudnia życie mieszkańcom oraz opóźnia dostawy towarów. W przygotowaniu są już kolejne trasy. 

Estonia otwiera drogi na Bałtyku

Ta już uruchomiona prowadzi z miejscowości Tarkma na wyspie Hiuma do wsi Triigi na Saremie. Mogą z niej korzystać pojazdy o masie do 2,5 tony. Po otwarciu trasy po obu jej stronach ustawiły się kolejki samochodów. Z drogi można korzystać wyłącznie w ciągu dnia. Ostatnie pojazdy są wpuszczane na nią o 16:30. Jeśli widoczność spadnie poniżej 300 metrów, droga zostanie tymczasowo zamknięta. Na trasie obowiązują inne zasady ruchu niż na zwykłych drogach. Zalecana prędkość jazdy wynosi do 25 lub od 40 do 70 kilometrów na godzinę. Kierowcy powinni mieć odpięte pasy bezpieczeństwa i zachować co najmniej 250 metrów odstępu od poprzedzającego pojazdu. Zabronione jest wyprzedzanie.

Estoński Urząd Transportu zaleca sprawdzanie aktualnego statusu drogi lodowej w internecie. Apeluje też, aby nie korzystać z nieoficjalnych tras na Bałtyku, ponieważ może to stanowić zagrożenie dla życia. Powstające nowe drogi mają właśnie zastąpić niektóre trasy improwizowane, którymi do tej pory i tak poruszali się mieszkańcy.

Zobacz wideo Dlaczego Bałtyk umiera?

Trwają przygotowania pod kolejne trasy

Przygotowanie oznakowanych i nadzorowanych połączeń na lodzie ma być najbezpieczniejszym rozwiązaniem dla użytkowników. Dotychczasowy brak decyzji władz państwowych w tej sprawie krytykowały lokalne samorządy. Według ich przedstawicieli państwo nie chciało brać odpowiedzialności za bezpieczeństwo na tych trasach. Drogi mają prowadzić na wyspy Kihnu i Vormsi. Budowa nowych tras ma zakończyć się przed końcem tego tygodnia.

-  Ważne jest, aby przeprowadzić niezbędne badania bez pośpiechu i upewnić się, że budowana droga będzie bezpieczna dla użytkowników - mówił Priit Sauk, dyrektor generalny Rady Transportu, cytowany w rządowym komunikacie. Całkowity koszt budowy i utrzymania trasy przez okres do 30 dni wynosi około 98 tys. euro plus VAT. Po raz ostatni siedem "lodowych dróg" działało w Estonii w 2011 roku.

Bałtyk zamarza

Estońskie media podają, że prawie jedna czwarta (120 000 km2) Morza Bałtyckiego jest pokryta lodem, wliczając w to Zatokę Ryską, większą część Zatoki Fińskiej i północną część Zatoki Botnickiej. Prognozy mówią jednak, że zasięg lodu może przekroczyć nawet 200 000 km2, co stanowi około połowę powierzchni Morza Bałtyckiego. Jeśli ta prognoza się sprawdzi, w lutym prawie cały obszar morski wokół Estonii zostanie pokryty lodem. Grubość lodu na wybrzeżu Estonii miejscami przekracza obecnie 30 cm. 

Przeczytaj też: "Siarczyste mrozy ostro uderzą w portfele Polaków. Rachunki mogą być rekordowe".

Więcej o: