Głosowanie w sprawie klauzul ochronnych dla rolników ma się rozpocząć we wtorek po godzinie 12:30. Dwa tygodnie temu zielone światło dała Komisja Handlu Międzynarodowego. Przyjęła wtedy większość postulatów polskich europosłów - Krzysztofa Hetmana z Polskiego Stronnictwa Ludowego i Dariusza Jońskiego z Koalicji Obywatelskiej. W związku z dzisiejszym głosowaniem brukselska korespondentka Polskiego Radia, Beata Płomecka, rozmawiała z oboma politykami m.in. o hamulcu bezpieczeństwa jakim są cła.
Mają być one nakładane, jeśli nastąpi nagły wzrost importu (o 5 proc.) produktów drażliwych, takich jak: wołowina, drób i cukier lub jeśli o 5 proc. spadną ich ceny na unijnym rynku. - Daje to szansę ochrony europejskiego rynku rolnego. Czy tak będzie, zobaczymy, ale dobrze, żeby te klauzule były, bo to daje nam poczucie bezpieczeństwa i również dla rolników jest to bardzo istotne - komentował Dariusz Joński.
- Jeszcze 3,5 miesiąca temu nikt o klauzulach bezpieczeństwa, dotyczących rolnictwa, nie mówił i nie myślał. Udało się te klauzule bezpieczeństwa zaostrzyć - mówił z kolei Krzysztof Hetman.
Nie było jednak zgody na inny postulat Polaków - zasadę wzajemności - i dziś raczej także nie uda się go przeforsować. Chodziło o to, by produkcja żywności w krajach Mercosur spełniała te same wyśrubowane wymogi, które obowiązują unijnych rolników, np. jeśli chodzi o zakaz stosowania pestycydów i antybiotyków.
Umowa UE-Mercosur została odesłana do unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Wstrzymuje to ratyfikację w Parlamencie Europejskim, jednak od strony prawnej nie ma przeciwwskazań do jej tymczasowego stosowania. Przy czym oprócz zgody większości członków UE niezbędna będzie jeszcze ratyfikacja w co najmniej jednym państwie Mercosuru. Komisja Europejska szacuje, że może to nastąpić w ciągu kilku miesięcy. Gdyby TSUE wydał negatywną opinię, to umowa w obecnej formie nie mogłaby wejść w życie i należałoby dostosować jej zapisy do prawa europejskiego.