Deputowani na sesji plenarnej w Strasburgu przegłosowali wzmocnione klauzule bezpieczeństwa, które będą dołączone do umowy UE z Argentyną, Brazylią, Urugwajem i Paragwajem. We wtorkowym głosowaniu w Parlamencie Europejskim 483 europosłów było "za", "przeciw" było 102, a 67 wstrzymało się od głosu. Wcześniej zielone światło dała Komisja Handlu Międzynarodowego Parlamentu Europejskiego i ambasadorowie unijnych krajów.
"Hamulec bezpieczeństwa", czyli cła, mają być nakładane przez Komisję Europejską, jeśli nastąpi nagły wzrost importu (o 5 proc.) produktów drażliwych, takich jak: wołowina, drób i cukier lub jeśli o 5 proc. spadną ich ceny na unijnym rynku. - Będziemy patrzeć Komisji Europejskiej na ręce - skomentował szef polskiej delegacji w grupie centroprawicy Andrzej Halicki z Koalicji Obywatelskiej.
Przyjęte wzmocnione klauzule bezpieczeństwa to realizacja większości postulatów polskich europosłów - Krzysztofa Hetmana z PSL-u i Dariusza Jońskiego z KO. Nie udało się jednak przeforsować zasady wzajemności. Chodzi o to, by produkcja żywności w krajach Mercosuru spełniała te same wyśrubowane normy, które obowiązują unijnych rolników np. w zakresie zakazu stosowania pestycydów lub antybiotyków.
Deputowani przyjęli dziś klauzule ochronne, choć samą umowę z Mercosurem odesłali wcześniej do unijnego Trybunału Sprawiedliwości do oceny pod kątem zgodności z europejskim prawem. Andrzej Halicki tłumaczył, że potrzebne jest już teraz konkretne prawo i mechanizmy chroniące polskich rolników i przedsiębiorców na wypadek gdyby TSUE zatwierdził legalność umowy.
Wciąż nie jest pewne, czy Komisja Europejska zdecyduje się na tymczasowe stosowanie porozumienia, tj. bez czekania na Europarlament i TSUE. Komisja może tak zrobić - zgodnie z traktatami. W przeszłości KE robiła tak ze wszystkimi umowami handlowymi.