Ważna branża ostrzega przed kryzysem. "Realne zagrożenie dla bezpieczeństwa"

Europejscy liderzy debatują nad przyszłością przemysłu w UE. Spotkali się z przedstawicielami branży chemicznej, którzy apelują o przyśpieszenie zmian. Zwracają uwagę, że kryzys w tym sektorze może odbić się na bezpieczeństwie Europy.
Otwarcie fabryki Polimery Police
Fot. Krzysztof Hadrian / Agencja Wyborcza.pl

Dwa lata po podpisaniu Deklaracji Antwerpskiej sektor chemiczny uważa, że zmiany, które mają sprawić, iż europejski przemysł będzie znów konkurencyjny, są wdrażane zbyt wolno. Dlatego też przedstawiciele europejskich firm, podczas spotkania z europejskimi liderami, w tym z szefową KE, Ursulą von der Leyen, w Antwerpii, zaapelowali o podjęcie pilnych i zdecydowanych działań. 

Europejski przemysł domaga się przyśpieszenia reform

Deklaracja z Antwerpii wzywa do ustanowienia Europejskiego Ładu Przemysłowego, który ma uzupełnić Zielony Ład. Polska Izba Przemysłu Chemicznego w komunikacie po spotkaniu zwróciła uwagę, że część inicjatyw z dokumentu została uruchomiona, choćby Czysty Ład Przemysłowy czy prace nad deregulacją. 

Tempo ich wdrażania pozostaje jednak zbyt wolne, a w międzyczasie europejska chemia coraz boleśniej odczuwa skutki napięć geopolitycznych i handlowych, presji kosztowej oraz nierównych warunków konkurencji na rynku globalnym

- czytamy. 

Zobacz wideo Meloni ogranicza imigrację, a włoski przemysł potrzebuje pracowników

Jak pisze PIPC, słabnący przemysł chemiczny to problem, który dotknie również inne branżę i "stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa gospodarczego, odporności przemysłowej oraz stabilności kluczowych łańcuchów wartości w całej gospodarce Unii Europejskiej". Przedstawiciele branży tłumaczą bowiem, że "przemysł chemiczny stanowi fundament m.in. dla energetyki, przemysłu obronnego, budownictwa, farmacji, rolnictwa, motoryzacji oraz nowoczesnych technologii, a jednocześnie należy do branż szczególnie wrażliwych na zakłócenia w dostępie do surowców, energii oraz infrastruktury logistycznej". 

Przedstawiciele PIPC wskazywali m.in. na:

  • pilną potrzebę wzmocnienia konkurencyjności sektora w obliczu narastającej presji kosztowej,
  • wpływ wysokich kosztów energii i emisji na decyzje inwestycyjne oraz utrzymanie mocy produkcyjnych w Europie,
  • znaczenie skutecznych mechanizmów ochrony przed ucieczką emisji (ang. carbon leakage),
  • konieczność oceny wykonalności przyjętych celów transformacyjnych w aktualnych realiach gospodarczych i geopolitycznych,
  • potrzebę wzmocnienia unijnych instrumentów handlowych i zapewnienia równych warunków konkurencji wobec importu,
  • rolę przemysłu chemicznego jako fundamentu strategicznych łańcuchów wartości UE - od energetyki i obronności po rolnictwo i farmację.

UE pracuje nad nową polityką przemysłową

Rozmowy w sprawie przyszłości europejskiego przemysłu odbyły się w ramach European Industry Summit 2026, tuż przed czwartkowym, nieformalnym spotkaniem Rady Europejskiej na zamku w Alden Biessen, które również dotyczy konkurencyjności Europy i polityki przemysłowej. Na spotkanie zaproszono dwóch byłych premierów Włoch - autorów raportów kreślących czarny obraz unijnej gospodarki. Mario Draghi i Enrico Letta opublikowali swoje analizy w 2024 r.

Chodzi przede wszystkim o system uprawnień do emisji dwutlenku węgla, który wymaga korekt. Warszawa naciska też na opóźnienie wejścia w życie ETS 2, czyli nowego podatku klimatycznego w transporcie i budownictwie. Będzie się on wiązał z dodatkowymi opłatami za tankowanie pojazdów i ocieplanie domów. Szefowa KE zwracała też uwagę na bariery międzypaństwowe, które są trzykrotnie wyższe niż w USA. - Jak możemy konkurować na równych zasadach? Mamy drugą co do wielkości gospodarkę świata, ale działamy na zaciągniętym hamulcu ręcznym - podkreślała.

Więcej o: