Zamiast Izery, inne auto. Pierwsza fabryka niedługo zacznie zatrudniać. Nawet 30 tys. etatów

Niedługo rozpocznie się rekturacja do fabryki w Tychach należącej do spółki EMP, która miała stworzyć Izerę. Zamiast tego postawiono na nowy projekt, w ramach którego pracę docelowo ma znaleźć nawet 30 tys. osób.
Fabryka samochodów (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Wyborcza.pl

Pierwsze oferty pracy w fabryce ElectroMobility Poland (EMP) w Jaworznie "powinny pojawić się już niedługo", powiedziała w Sejmie Małgorzata Baranowska, wiceministerka rodziny, pracy i polityki społecznej. Jak podkreśliła to istotne m.in. dla osób, które straciły pracę w zwolnieniach grupowych w zakładzie Stellantis w Tychach, oddalonych od Jaworzna o 25 km. 

Hub elektromobilności niedługo zacznie zatrudniać

EMP to spółka, która miała produkować polskie elektryki Izera. Projekt jednak został porzucony i zamiast tego spółka postawiła na budowę "hubu elektromobilności", w którym we współpracy z globalnym partnerem ma powstać europejska marka samochodów.

Zobacz wideo Maciej Gis: Rynek używanych samochodów elektrycznych będzie rosnąć

Oprócz tradycyjnej fabryki ma tam powstać centrum innowacji oraz jednostki badawczo-rozwojowe. Kluczowy dla inwestycji ma być "lokalny łańcuch dostaw", obejmujący nawet 80 proc. wartości komponentów samochodu. W związku z inwestycją w regionie może zostać utworzonych 20-30 tys. nowych miejsc pracy. 

Trudna sytuacja motoryzacji i zwolnienia w Stellantis

Inwestycja rozpoczyna się w trudnym momencie dla europejskiej motoryzacji, o czym wiceministerka również mówiła w Sejmie. - Sytuacja w branży motoryzacyjnej, podobnie jak w wielu sektorach europejskiej gospodarki, podlega silnym przemianom technologicznym i rynkowym. Zadaniem odpowiedzialnego państwa jest nie tylko negowanie tych procesów, ale także zapewnienie realnego wsparcia pracownikom i regionom, których one dotyczą - mówiła Baranowska. 

W branży trwają zwolnienia grupowe, a słabe wyniki są związane m.in. z błędnymi decyzjami w sprawie samochodów elektrycznych. Z jednej strony rynek zalały tanie chińskie elektryki, z drugiej niektórzy producenci przeszacowali tempo odchodzenia od samochodów spalinowych, jak Stellantis. Dlatego też firma jest w trakcie restrukturyzacji i zwolnień grupowych, m.in. w Polsce. 

- Przechodząc bezpośrednio do kwestii sytuacji, jaka jest obecnie w przedsiębiorstwie Stellantis, warto przypomnieć, że pierwsze zgłoszenia dotyczące planowanych zwolnień, redukcji zatrudnienia w podmiotach należących do tej grupy pojawiły się już w lutym 2023 r. Zakład z Bielska-Białej poinformował wówczas o zamiarze zwolnienia 300 osób, z czego w tym samym roku zwolniono 227 pracowników. W latach 2023-2024 spółka ta łącznie zredukowała zatrudnienie o 779 osób, natomiast drugi zakład z tej grupy - o 87 osób - mówiła  Baranowska.

- W styczniu br. w Tychach firma zgłosiła zamiar przeprowadzenia zwolnień grupowych obejmujących 320 osób. Bezpośrednią przyczyną redukcji zatrudnienia jest utrzymujący się spadek popytu na produkowane pojazdy oraz trudna sytuacja europejskiej branży motoryzacyjnej. Znaczna część osób objętych redukcją skorzystała z programu dobrowolnych odejść, uzgodnionego w wyniku negocjacji pracodawcy z organizacjami związkowymi. Program przewiduje rekompensaty finansowe uzależnione od stażu pracy, a rozwiązania stosunku pracy zaplanowano na okres od 5 marca do 30 kwietnia br. Z przekazanych nam informacji wynika, że z programu skorzystało ponad 260 pracowników - kontynuowała wiceministerka. 

- Pracownicy objęci zwolnieniami grupowymi mogą korzystać ze specjalnych programów finansowanych z rezerwy Funduszu Pracy. Samorządy powiatowe mają możliwość stałego wnioskowania o środki na aktywizację osób zwalnianych z przyczyn niedotyczących pracowników oraz objętych zwolnieniami monitorowanymi. Z takiej możliwości skorzystał prezydent miasta Tychy, który w ubiegłym roku, 2025 r., wystąpił o 800 tys. zł na wsparcie osób zwalnianych m.in. w branży motoryzacyjnej. Wniosek został rozpatrzony pozytywnie i przyznano pełną kwotę, o którą pan prezydent wnioskował. Jednak po analizie kolejnych potrzeb samorząd zwrócił się do ministerstwa o zmniejszenie finansowania. Ostatecznie wykorzystano środki w kwocie 160 tys. zł. Natomiast samorząd Bielska-Białej nie występował o dodatkowe środki - wyjaśniała Baranowska. 

- Obecnie prowadzone są konkretne działania aktywizacyjne dla zwalnianych osób. 16 lutego na terenie zakładu Stellantis w Tychach odbędą się targi pracy z udziałem pracowników urzędu pracy, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz pracodawców z regionu. Osoby zagrożone utratą zatrudnienia otrzymają tam bezpośrednią informację o dostępnych ofertach pracy, możliwościach przekwalifikowania oraz dostępnych formach wsparcia - podsumowała sytuację pracowników Stellantis. 

Więcej o: