Chiński walec uderza w Europę. Zagrożenie dla polskich firm. Długa lista branż

Chiński walec handlowy nabiera prędkości, a Europa staje się głównym celem przekierowanych strumieni towarów. Jak wynika z najnowszego raportu Credit Agricole, lista zagrożonych branż niebezpiecznie się wydłuża, a ceny importowanych produktów spadają nawet o kilkadziesiąt procent. Dla unijnych producentów to silna presja, która uderza w ich konkurencyjność.
Chińskie kontenery transportowe
Fot. REUTERS/Lori Shepler

Niebezpieczny import z Chin

Ekonomiści Credit Agricole Bank Polska w swoim najnowszym tygodniku ekonomicznym MAKROmapa po raz kolejny zwracają uwagę na narastające ryzyko przekierowywania strumieni towarów - zwłaszcza z rynków objętych cłami ochronnymi lub innymi restrykcjami - na rynek UE. Podkreślają, że zjawisko to mogłoby prowadzić do gwałtownego wzrostu importu po obniżonych cenach i w konsekwencji osłabiać konkurencyjność producentów z Unii Europejskiej. Dane specjalnej grupy zadaniowej ds. nadzoru nad importem, którą powołała Komisja Europejska, potwierdzają, że największa koncentracja sygnałów ostrzegawczych niezmiennie dotyczy importu z Chin, które wyraźnie wyróżniają się na tle pozostałych kierunków geograficznych - czytamy w tygodniku ekonomicznym "MAKROmapa".

Najnowsza mapa natężenia sygnałów ostrzegawczych (obejmuje okres styczeń-listopad 2025 r.) wskazuje, że struktura sektorowa zagrożeń pozostaje w dużej mierze niezmieniona względem wcześniejszych miesięcy. Wśród najbardziej narażonych branż są: produkcja wyrobów tekstylnych, odzieży, wyrobów ze skóry i wyrobów pokrewnych; produkcja wyrobów z drewna oraz z papieru, poligrafia i reprodukcja zapisanych nośników informacji, produkcja chemikaliów i wyrobów chemicznych, produkcja urządzeń elektrycznych, produkcja maszyn i urządzeń, gdzie indziej niesklasyfikowana oraz produkcja pojazdów samochodowych, przyczep i naczep oraz pozostałego sprzętu transportowego.

Zobacz wideo Co Chiny mają wspólnego z inflacją w Polsce? Adam Glapiński tłumaczy

Zagrożone kody CN

Komisja Europejska publikuje również spis kodów CN, które zostały zakwalifikowane jako zagrożone. Ich liczba wzrosła z 149 kodów CN w okresie styczeń-październik 2025 r. do 175 w ujęciu styczeń-listopad 2025 r., co potwierdza stopniowe rozszerzanie się skali potencjalnego przekierowania handlu. W ramach każdego zagrożonego kodu CN dostępne są informacje dotyczące dynamiki wolumenu importu z Chin do UE oraz zmian jego cen w ujęciu rok do roku. Ekonomiści Credit Agricole Bank Polska podzielili wszystkie zagrożone kategorie według branż PKD, a następnie (w obrębie każdej z nich) według przeznaczenia końcowego importowanych dóbr, tj. na dobra konsumpcyjne, inwestycyjne oraz pośrednie. Wyniki tej klasyfikacji zostały przedstawione na poniższym wykresie bąbelkowym, który przygotowali eksperci.

Wykres bąbelkowy Credit Agricole
Wykres bąbelkowy Credit AgricoleŹródło: Komisja Europejska / Credit Agricole

Każdy punkt na wykresie odpowiada kombinacji branży PKD oraz przeznaczenia końcowego importu, przy czym jego położenie odzwierciedla medianę dynamiki wolumenu importu z Chin oraz medianę spadku cen dla kodów CN zaklasyfikowanych do danej grupy. Natomiast wielkość bąbla pokazuje liczbę kodów CN, które spełniły kryteria zagrożenia w danym segmencie. Punkty położone najbliżej lewego dolnego rogu wykresu charakteryzują się relatywnie najmniejszym wzrostem importu z Chin oraz najmniejszymi spadkami cen. "Należy jednak podkreślić, że nawet w tych przypadkach obserwowane zmiany mają bardzo dużą skalę - zarówno wzrost wolumenu importu, jak i spadek cen pozostają zazwyczaj dwucyfrowe w ujęciu procentowym" - czytamy.

Wraz z przesuwaniem się punktów w górę i w prawo wykresu widoczny jest wzrost skali zagrożenia importem z Chin. Jak wyjaśniają ekonomiści Credit Agricole, w najbardziej skrajnych przypadkach (np. dobra pośrednie w ramach produkcji artykułów farmaceutycznych, tekstyliów czy artykułów spożywczych) obniżki cen sięgają kilkudziesięciu procent, podczas gdy wolumen importu z Chin wzrasta kilkukrotnie względem analogicznego okresu poprzedniego roku. "Wysoka dynamika importu przy jednoczesnych silnych spadkach cen oznacza tu bezpośrednią i silną presję konkurencyjną dla producentów z UE, ale jednocześnie stanowi wyraźny czynnik dezinflacyjny po stronie cen konsumenckich" - podkreślono w tygodniku.

Przekierowanie tańszego importu z Chin i innych kierunków geograficznych do UE stanowi bezpośrednią konkurencję dla polskich eksporterów, którzy sprzedają swoje produkty w innych krajach UE. Dlatego, aby pokazać, jaka jest struktura strumienia importu w ramach zagrożonych kategorii, posłużyliśmy się wartością eksportu towarów z Polski na rynek unijny. Takie podejście pozwala zidentyfikować te segmenty, w których ewentualne wypieranie producentów unijnych przez import z krajów trzecich mogłoby w największym stopniu oddziaływać na polski eksport

- wskazują autorzy "MAKROmapy".

Tani import z Chin a dezinflacja

Ekonomiści zaznaczają, że zagrożenie ze strony chińskiego importu jest znaczące dla poszczególnych grup produktowych w ramach zagrożonych kodów CN, ale w skali całego eksportu z Polski waga zagrożonych kategorii jest wciąż niewielka. "Mimo narastającej liczby zagrożonych kodów CN, ekspozycja gospodarek na to zjawisko pozostaje relatywnie stabilna" - czytamy. Wskazano, że relacja eksportu z Polski do UE w ramach zagrożonych kategorii do całkowitego polskiego eksportu ukształtowała się na poziomie ok. 2,1 proc. (0,9 proc. PKB), zbliżonym do wartości obserwowanych w poprzednich miesiącach. Analogicznie, w przypadku całej UE udział zagrożonych kategorii w eksporcie utrzymuje się na poziomie ok. 1,4 proc., co odpowiada ekspozycji rzędu ok. 0,5 proc. PKB. Szacunki te obejmują tylko spadek popytu w ramach zagrożonych kategorii.

W tygodniku podkreślono też, że przejęcie przez chińskich eksporterów zamówień realizowanych przez niemieckie firmy skutkowałoby również spadkiem popytu na dobra pośrednie wytwarzane w Polsce, stanowiące wkład do produkcji finalnej w Niemczech. "Warto zwrócić uwagę, że napływ wyraźnie tańszego importu z Chin będzie oddziaływał nie tylko w kierunku obniżenia eksportu i produkcji w krajach członkowskich, ale również będzie stanowił czynnik dezinflacyjny. Taka tendencja stanowi wsparcie dla naszej prognozy przewidującej ograniczony wzrost inflacji bazowej w Polsce w najbliższych kwartałach" - czytamy.

Z kolei think tank Rhodium Group wskazywał w swoim raporcie, że od połowy 2022 r. juan chiński stracił nominalnie prawie 20 proc. swojej wartości względem euro, a w samym ubiegłym roku około 8 proc. W ujęciu realnym (po uwzględnieniu inflacji) spadek jest jeszcze wyraźniejszy. Podkreślono, że pogłębiło to nierównowagę handlową między UE a Chinami i osłabiło skuteczność unijnych instrumentów ochrony handlu. Zniechęca to również chińskie firmy do inwestowania w europejskie zakłady produkcyjne, co jest deklarowanym celem UE, poprzez wzmocnienie argumentów biznesowych przemawiających za eksportem. "Istnieje niemałe ryzyko, że chińska waluta będzie nadal deprecjonować względem euro w nadchodzących miesiącach i latach, biorąc pod uwagę deflacyjną dynamikę chińskiej gospodarki i perspektywę dalszego osłabienia dolara amerykańskiego. Stanowi to dodatkowe, znaczące ryzyko dla niemieckich eksporterów i całej gospodarki" - pisze Rhodium Group.

Więcej o: