W ostatnich miesiącach Państwowa Inspekcja Pracy prowadziła kontrole w centrach logistycznych Amazona w Polsce, łącznie w dziewięciu lokalizacjach w okręgach: katowickim, łódzkim, poznańskim, szczecińskim, wrocławskim i zielonogórskim. Wszczęto je na wniosek działających w spółce społecznych inspektorów pracy.
Kontrole wykazały, że część centrów logistycznych nie dostosowała ocen ryzyka zawodowego do konkretnej lokalizacji. Inspekcja nakazała ich aktualizację, aby chronić zatrudnione tam osoby przed nadmiernym obciążeniem, np. przy ręcznych pracach transportowych lub innych pracach wymagających wysiłku fizycznego - przekazała PIP w komunikacie.
- W decyzjach zwróciliśmy także uwagę na to, by podczas oceny uwzględnić wskaźniki wydajności, przyjęte w centrach logistycznych Amazon w Polsce. Mamy wiele uwag do dokumentów, dotyczących oceny ryzyka zawodowego. Teraz jest czas na wyciągnięcie wniosków i powtórną kontrolę, która da odpowiedź, czy Amazon zareaguje - powiedział w środę (18 lutego) Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki podczas konferencji, zorganizowanej w Sosnowcu pod jednym z centrów logistycznych spółki Amazon.
Spółka Amazon przekazała z kolei, że firma "z najwyższą powagą traktuje ustalenia kontroli Państwowej Inspekcji Pracy", a jej zalecenia są przez Amazon "systematycznie analizowane i wdrażane zgodnie z ustalonymi terminami". Portal dlahandlu.pl przywołuje za PAP wypowiedź przedstawicielki firmy Aleksandry Zarychty-Kuzalskiej, która zapewniała, że Amazon w sposób "przemyślany" analizuje wyniki pracy swoich pracowników. "Po pierwsze, wyznaczamy cele na podstawie wyników osiąganych przez pracowników w przeszłości - to, co wiemy, że jest uczciwe i możliwe do zrealizowania. Po drugie, bierzemy pod uwagę czynniki, które mogą mieć wpływ na efektywność".
"Wypadki przy pracy nie mają wpływu na decyzję o kontynuowaniu współpracy z pracownikiem" - podkreśliła. Przedstawicielka dodała, że postępowania powypadkowe "są prowadzone przez zespoły powypadkowe w zgodności z obowiązującym prawodawstwem". Amazon zatrudnia około 2,5 tysiąca pracowników w Sosnowcu i kilkanaście tysięcy osób w całej Polsce.
W konferencji brał również udział Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. - Jako przewodniczący Nowej Lewicy i poseł z Zagłębia zawsze będę reagował na przypadki łamania prawa wobec pracowników - mówił w Sosnowcu. Ocenił, że kontrola PIP to pierwszy krok w kierunku wyższych standardów pracy.
- Decyzje wobec pracodawcy, dotyczące m.in. rzetelnych pomiarów wydatków energetycznych, zmian w przepisach BHP czy konsekwencji wobec menedżerów, powinny być wyraźnym sygnałem dla wszystkich firm, zarówno zagranicznych, jak i polskich, że łamanie prawa pracy nie będzie tolerowane. Polski pracownik ma być traktowany co najmniej tak dobrze jak pracownik w Niemczech czy Francji. To nie podlega żadnej dyskusji - stwierdził Marszałek Sejmu. Dodał, że wzmocnieniu ochrony pracowników ma również służyć reforma Państwowej Inspekcji Pracy, której projekt został przyjęty we wtorek (17 lutego) przez Radę Ministrów. - Liczę, że ustawa szybko trafi do Sejmu i wejdzie w życie. Silna PIP to bezpieczniejsi pracownicy i zdrowszy rynek pracy, również dla uczciwych pracodawców - mówił Włodzimierz Czarzasty.
W projekcie ustawy wzmacniającej Państwową Inspekcję Pracy zaproponowano rozwiązania, które mają m.in. wzmocnić skuteczność PIP w walce z tzw. śmieciowym zatrudnieniem. "Projekt przygotowany w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej sprawi, że Państwowa Inspekcja Pracy, jak i sądy pracy zyskają skuteczne narzędzia egzekwowania prawa pracy, a pracownicy i pracodawcy pewność procedur i jasne zasady ich stosowania" - informował resort rodziny. Projekt zakłada przede wszystkim: