Sąd Najwyższy orzekł w piątek (20 lutego), że Donald Trump naruszył prawo federalne, gdy w 2025 r. jednostronnie wprowadzał cła na kraje świata. Tego samego dnia amerykański prezydent wydał oświadczenie. - Orzeczenie jest głęboko rozczarowujące i wstydzę się niektórych członków Sądu - mówił. Trump zapowiedział też nałożenie nowych, globalnych 10-procentowych ceł.
Prezydent USA podkreślał, że ma do swojej dyspozycji inne narzędzia, które pozwolą mu nakładać taryfy. Wskazywał na "bardzo silne alternatywy". Według agencji Associated Press nowe cła mogą zostać wprowadzone na mocy ustawy, która ogranicza ich obowiązywanie do 150 dni. Z kolei sekretarz skarbu USA Scott Bessent zapowiedział w piątek, że administracja USA powoła się na alternatywne przepisy prawne w kwestii ceł zamiast na ustawę International Emergency Economic Powers Act (IEEPA).
Amerykański Sąd Najwyższy ocenił, że nadzwyczajne uprawnienia, na które w 2025 r. powoływał się Donald Trump podczas ogłaszania ceł, są niewystarczające. Decyzja zapadła stosunkiem głosów 6 do 3. Większość sędziów uznała, że prezydent USA potrzebuje "jasnej autoryzacji Kongresu", aby jednostronnie nakładać cła o nieograniczonym zakresie i czasie obowiązywania.
John Roberts, konserwatywny prezes Sądu Najwyższego USA, nie zgodził się z argumentem administracji USA, że prezydent ma prawo do stosowania ceł w celu regulowania handlu. - Kiedy Kongres przyznaje uprawnienia do nakładania ceł, robi to jasno i z zachowaniem odpowiednich ograniczeń. W tej sprawie nie uczynił ani jednego, ani drugiego - podkreślił. Nie wyjaśniono natomiast, co zrobić z pieniędzmi, które amerykańska administracja pobrała za sprawą ceł.
Do 14 grudnia 2025 r. rząd federalny USA zebrał 134 mld dolarów z tytułu kwestionowanych ceł od ponad 301 tys. różnych importerów - wynika z danych Służby Celnej i Ochrony Granic Stanów Zjednoczonych oraz wniosku złożonego przez tę agencję do Sądu Handlu Międzynarodowego Stanów Zjednoczonych, na które powołuje się CNN.
W 2025 roku Donald Trump masowo nakładał cła na niemal wszystkie kraje świata, m.in. na Chiny, Meksyk, Kanadę, Unię Europejską, kraje azjatyckie i afrykańskie. Powołał się przy tym na specjalne uprawnienia prezydenta w sytuacjach nadzwyczajnych. Natomiast przeciwnicy zarzucili mu przekroczenie uprawnień.