Zaskakująca deklaracja Kim Dzong Una. "Nie ma powodu, abyśmy się nie dogadywali"

Kim Dzong Un wyraził chęć nawiązania stosunków dyplomatycznych z USA. Donald Trump zabiega o spotkanie z nim już od jakiegoś czasu. Dyktator Korei Północnej postawił jeden warunek, konieczny, by do tego doszło.
Kim Dzong Un na IX Zjeździe Partii
Fot. REUTERS/Kcna

Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un powiedział w czwartek na zakończenie Zjazdu Partii Pracy, że Pjongjang mógłby poprawić relacje z Waszyngtonem, gdyby uszanowano jego status nuklearny, donosi France24. Słowa te padły po tym, jak narosły spekulacje, że Donald Trump może dążyć do spotkania z przywódcą Korei Północnej podczas swojej wizyty w Chinach zaplanowanej na kwiecień. 

Nie ma powodu, żebyśmy nie mogli dogadywać się ze Stanami Zjednoczonymi, jeśli Waszyngton uszanuje status naszego kraju określony w konstytucji i wycofa się ze swojej wrogiej polityki

- powiedział Kim cytowany przez Koreańską Centralną Agencję Informacyjną (KCNA).

Zobacz wideo Moda na odcięcie się kobiet od mężczyzn przenosi się z Korei do USA

Korea Północna i USA gotowe wznowić stosunki dyplomatyczne

Donald Trump o spotkanie z Kim Dzong Unem zabiega od swojej zeszłorocznej podróży do USA, gdy powiedział, że jest w "100 procentach" otwarty na spotkanie. Przez dekady Stany opierały się temu, by uznać Koreę Północną za mocarstwo nuklearne, ale postawa Trumpa może zwiastować zmianę tego stanu rzeczy. Prezydent USA przyznał bowiem, że Korea Północna jest "pewnym sensie" potęgą nuklearną.

Spotkanie Trumpa i Kima w kwietniu oznaczałoby przełom po latach impasu w dyplomacji między krajami, jaki nastąpił po fiasku szczytu w Hanoi w 2019 r. Dotyczył on złagodzenia sankcji i tego, na jakie ustępstwa w zamian Pjongjang byłby skłonny przystać, jeśli chodzi o arsenał nuklearny. 

Choć Korea Północna izoluje się od świata, to nie zerwała całkowicie stosunków dyplomatycznych ze wszystkimi narodami. Kim pojawił się bowiem na ubiegłorocznej paradzie wojskowej w Pekinie obok Xi Jinpinga i Władimira Putina. To pokazało, że wciąż ma sojuszników i podniosło status Korei Północnej w globalnej polityce. Pjongjang zbliżył się szczególnie do Rosji, wysyłając tysiące żołnierzy do walki na froncie z Ukrainą.  

Kim Dzong Un o relacjach z Koreą Południową

Choć dyktator Korei Północnej wyraził otwartość na poprawę relacji z USA, to wykluczył jakiekolwiek pomysły zacieśnienia więzi z południowymi sąsiadami, na stałe wykluczając Seul jako współrodaków. Powiedział, że Korea Północna nie ma żadnego interesu, by wchodzić w relacje z Koreą Południową, którą nazwał "najbardziej wrogim" podmiotem, a ich ostatnie łagodzące podejście do relacji określił jako "zwodnicze". Pjongjang w 2024 roku zmienił swoją konstytucję i określił w niej Koreę Południową mianem "wrogiego państwa".

Więcej o: