Dostawy ropy zawieszone. Statki stanęły. Widmo "globalnej recesji"

Wystrzał cen ropy, recesja i zakłócenia w światowym handlu - takie mogą, choć nie muszą być konsekwencje wspólnego ataku USA i Izraela na Iran. Kluczowe będą najbliższe godziny.
Zdjęcia archiwalne tankowca pod banderą USA, do którego zbliżają się irańskie łodzie w Cieśninie Ormuz.
Fot. REUTERS/Marc Boucher

Iran jest państwem o strategicznym znaczeniu dla gospodarki światowej. Jest czwartym co do wielkości producentem ropy naftowej w OPEC. W styczniu dostarczał na cały świat ok. 3 mln baryłek dziennie. - Rynek ropy od dawna lekceważył ryzyko zakłóceń w dostawach ropy na Bliskim Wschodzie. Traderzy nie doceniają zagrożenia, jakie irańska odwetowa reakcja na amerykański atak stanowi dla rynku - przestrzegał w rozmowie z CNBC Bob McNally, były doradca energetyczny Białego Domu byłego prezydenta George'a W. Busha. Jeszcze przed atakiem ceny ropy poszły w górę o ok. 3 proc., jakby przygotowując się na "najgorsze". 

Wszystkie oczy skupione na Cieśninie Ormuz

I najgorsze rzeczywiście przyszło. Iran zamknął bowiem Cieśninę Ormuz, najważniejszą na świecie drogą wodną dla globalnego handlu ropą. Informację taką podała Agencja Reutera. Statki mają otrzymywać informację od Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, że "nie mają prawa tamtędy przepływać". To co prawda nie jest prawnie wiążąca decyzja, ale to wystarczający sygnał, by zasiać panikę. W zeszłym roku przez Cieśninę Ormuz przepływało ponad 14 milionów baryłek dziennie, czyli jedna trzecia całkowitego światowego eksportu ropy morskiej. Około trzy czwarte tych beczek trafiło do Chin, Indii, Japonii i Korei Południowej. Chiny, druga co do wielkości gospodarka świata, otrzymują połowę importu ropy z Cieśniny. - Długotrwałe zamknięcie Cieśniny Ormuz to gwarantowana globalna recesja - przestrzega Bob McNally. 

W małej skali ten scenariusz przetestowaliśmy w czerwcu ubiegłego roku. Wtedy irański parlament przyjął rezolucję popierającą pomysł zamknięcia cieśniny. Ceny ropy natychmiast wystrzeliły o kilkanaście procent. Teraz Bob McNally spodziewa się wzrostu o 5 do 7 dol. za baryłkę, gdy rozpocznie się handel. Michał Stajniak, wicedyrektor działu analiz XTB dodaje, że  weekendowe notowania dostarczane przez niektórych dostawców wskazują na 10-proc. wzrosty, co wypycha ceny ropy WTI w okolice 75 dol. -  Jeśli Iran faktycznie zacznie atakować tankowce lub zablokuje ten szlak, cena ropy może błyskawicznie przebić barierę 100 dolarów - dodaje analityk. Analitycy Barclays przewidują, że "w poniedziałek rynki ropy naftowej mogą stanąć twarzą w twarz ze swoimi najgorszymi obawami".

Zobacz wideo Izrael chciałby, żeby Iran był państwem upadłym

Dostawy ropy zawieszone. Statki stanęły

Agencja Reutera podaje, że niektóre koncerny naftowe i duże domy handlowe rzeczywiście zawiesiły dostawy ropy naftowej i paliw przez Cieśninę Ormuz z powodu ataków. Jeden z dyrektorów dużego biura handlowego przyznał, że należącego do nich statki "zostaną na miejscu przez pewien czas". Zdjęcia satelitarne z systemów śledzenia tankowców pokazały, że statki utknęły w korkach obok dużych portów, takich jak Fudżajra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, i nie przepłynęły przez Ormuz. 

Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych wydała ostrzeżenie przed żeglugą w tym rejonie - na całej Zatoce Meksykańskiej, w Zatoce Omańskiej, na Morzu Północnym Arabskim i w Cieśninie Ormuz - twierdząc, że nie jest w stanie zagwarantować bezpieczeństwa żeglugi. Matt Smith, analityk ropy zauważył, że "niektóre tankowce już odbiegają od przepływu przez cieśninę".

Kto ma zapasy ropy?

Wygranymi będą ci, którzy przygotowali się na tę sytuację. - Zapasowe zasoby ropy na świecie pochodzą z państw Zatoki Perskiej i nie mogłyby przepłynąć przez cieśninę w przypadku zamknięcia, co skutecznie odcięłoby je od rynku - tłumaczy Bob McNally. Z kolei Matt Smith, analityk ropy w Kpler, poinformował, że ponad 20 milionów baryłek ropy zostało załadowanych na eksport w Zatoce Perskiej z Arabii Saudyjskiej, Iraku, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kuwejtu i Kataru. Tylko niewielka część ropy przechodzącej przez cieśninę może być przekierowana. Saudyjczycy mają rurociąg łączący kraj od wschodu do zachodniego wybrzeża nad Morzem Czerwonym. ZEA mają rurociąg kończący się w Zatoce Omańskiej, który omija Cieśninę Ormuz.

"Administracja Trumpa może wykorzystać Strategiczne Rezerwy Ropy, jeśli ceny ropy gwałtownie wzrosną" - ocenia Kevin Book, dyrektor zarządzający ds. badań w ClearView Energy Partners. Obecnie rezerwa obejmuje około 415 milionów baryłek, według danych Departamentu Energii. Zapowiedź OPEC+ zwiększenia produkcji w kwietniu (ponad planowane 136 tys. baryłek) ma na celu uspokojenie nastrojów, jednak w obliczu bezpośrednich ataków na bazy w ZEA, fizyczna dostępność surowca staje się priorytetem ważniejszym niż deklaracje kartelu naftowego.

Co równie istotne, około 20 proc. światowego eksportu skroplonego gazu ziemnego również przepływa przez cieśninę, głównie z Kataru, i nie będzie można go zastąpić. - To, co można zobaczyć, to gromadzenie zapasów, zwłaszcza przez kraje azjatyckie, które były dużymi importerami ropy i gazu, gdy zorientowały się, że Ormuz jest zamknięta - powiedział McNally. Tom Kloza, główny konsultant firmy doradczej Kloza Advisors zajmującej się ropą i gazem dodaje, że "atak Iranu na innych sąsiadów w Zatoce Perskiej zmienia kalkulację, a skala ataków wywiera presję na ubezpieczycieli, by albo agresywnie podnosili ceny tankowców za podróże przez Cieśninę Ormuz, albo powstrzymywali się od finansowania jakiegokolwiek ruchu". 

Decydujące najbliższe godziny

Wszystkie czarne scenariusze są jednak w delikatnym zawieszeniu. Dawid Czopek, ekspert rynku paliw w rozmowie z money.pl zauważa, że moment ataku wybrano nieprzypadkowo. - Atak w sobotę rano, gdy do otwarcia giełd jest stosunkowo najdłużej, nie jest przypadkowy. Jak otworzą się rynki, w tym przede wszystkim ropa (w poniedziałek rano) w dużej mierze zależeć będzie od dalszego rozwoju sytuacji - tłumaczy. - Pewnie Trump chciałby szybko sprawę wyjaśnić. Pytanie, czy się uda - tego my teraz nie wiemy, pewnie nie wie nikt. Potencjalnie sytuacja może być niebezpieczna, ale do niedzieli wieczorem wszystko się może zmienić o 180 stopni. Wait and see, w niedzielę wieczorem będziemy wiedzieć więcej - dodaje. 

Także ekonomistka XTB Przemysław Kwiecień w swoim wpisie na platformie X nieco uspokajał, że  samo uderzenie na Iran było już w pełni wycenione przez rynki. "Pytanie, jak bardzo Iran będzie eskalować, szczególnie jeśli Khamenei faktycznie nie żyje. Zakładam raczej krótkotrwałą reakcję rynków, choć oczywiście w geopolityce mamy niesymetryczny rozkład prawdopodobieństw, Wall Street i tak balansowała nad korektą, może to potrzebny zapalnik?" - przewiduje. Zastrzegł jednak, że inwestorzy nie wycenili dronów uderzających w hotel w Dubaju ani zamknięcia Cieśniny Ormuz. Jak przyjmą te informacje, pozostaje niewiadomą. Najbliższe godziny będą decydujące dla światowej gospodarki.

Więcej o: