Minister finansów przejechał się po SAFE 0 proc. "Coś takiego nie istnieje"

Pomysł "polskiego SAFE 0 proc." nie ma w rządzie zwolenników. W czwartrek ostro skrytykował go minister finansów Andrzej Domański.
Minister finansów przejechał się po SAFE 0 proc. 'Coś takiego nie istnieje'
Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl // X: Andrzej Domański

Minister finansów Andrzej Domański skrytykował pomysł "SAFE 0 proc.", przedstawiony przez prezesa NBP Adama Glapińskiego i prezydenta Karola Nawrockiego. "Bezpieczeństwo Polski nie może zależeć od jednorazowych operacji. Nie istnieje coś takiego jak SAFE 0 proc. Prawdziwy, gotowy do podpisania przez Prezydenta, SAFE pozostaje najtańszym i najlepszym źródłem finansowania inwestycji obronnych" - pisał w mediach społecznościowych. 

Andrzej Domański punktuje propozycję NBP

Prezydent i prezes NBP przedstawili w środę propozycję "polskiego SAFE 0 proc.". W odróżnieniu od unijnego programu "polski SAFE' miałby być finansowany z pomocą NBP. Glapiński mówił wówczas, że alternatywa dla SAFE "nie będzie wiązała się z żadnymi odsetkami finansowymi" oraz że bank centralny nie planuje sfinansować propozycji z "żadnej części rezerw" NBP - gdyż ich przekazanie byłoby wbrew prawu - natomiast "środki, które zostaną wykreowane, zostaną przekazane tak, jak każe prawo" Funduszowi Wsparcia Sił Zbrojnych.

"Jeśli NBP wypracuje wysoki zysk i przekaże go do budżetu - bardzo dobrze. Na razie jednak od trzech lat z tego tytułu do budżetu nie trafił ani jeden złoty" - skomentował te zapowiedzi minister Domański. I trzeba przyznać, że fakty są po jego stronie. Ostatni raz "na plusie" NBP zakończył rok w 2021 r. Wtedy jego zysk był na poziomie 10,97 mld zł. Od tego czasu co roku notuje stratę. W 2022 r. było to 16,9 mld zł, w 2023 r. było - 20,8 mld zł, a w 2024 r. ponad 13,3 mld zł straty.

Krytyczni wobec tego pomysłu są także inny przedstawiciele rządu. Szef MSZ Radosław Sikorski odnosząc się do prezydenckiej propozycji "SAFE 0 proc.", zaznaczył, że jest to propozycja sprzedaży lub zastawienia części polskich rezerw złota i - jak podkreślił - w każdym razie byłaby to spekulacja na cenie tego kruszcu. - Europejski SAFE jest bezpieczniejszy - ocenił. Prezes NBP podczas czwartkowej konferencji prasowej uspokajał jednak, że "rezerwy banku centralnego, w tym złota nie będą uszczuplane". Innego zdania są jednak ekonomiści. 

Ekonomiści mają wątpliwości. W tle duże pieniądze

Ekonomista Banku Santander Piotr Bielski stwierdził w czwartkowym komentarzu, że opcje dotyczące finansowania przez bank centralny prezydenckiej propozycji "SAFE 0 proc." niosą ze sobą ryzyko inflacyjne i dla wiarygodności banku centralnego jako obejście przepisów, zakazujących bankowi centralnemu finansowanie deficytów rządowych. 

Także ekonomiści Banku ING są zdania, że wykorzystanie rezerw złota w SAFE 0 proc. wymagałoby zmiany zasad księgowych NBP lub sprzedaży części złota, aby zrealizować zysk. Dodali, że te rozwiązania są ryzykowne w obecnych warunkach i sprzeczne z zapowiedziami gromadzenia złota. NBP sam niedawno chwalił się, że posiada w swoich zasobach 550 ton złota o wartości ok. 300 mld zł. 

Polska ma być największym beneficjentem unijnego programu SAFE - może z niego pozyskać ok. 43,7 mld euro, czyli prawie 200 mld zł. Według deklaracji rządu, 89 proc. środków z SAFE ma trafić do polskich firm zbrojeniowych. W swoim wniosku o pieniądze z programu polskie MON zawarło łącznie 139 projektów, na których realizację środki mają zostać przeznaczone. Projekty obejmują najważniejsze produkty polskiej zbrojeniówki jak przeciwlotnicze wyrzutnie Piorun, wozy bojowe piechoty Borsuk czy armatohaubice Krab.

Przeczytaj też: NBP sprzeda złoto? Tak może opłacić "polski SAFE 0 proc.". "Sprzeczne z Konstytucją".

Więcej o: