Główny Urząd Statystyczny powiadomił w piątek (13 marca), że inflacja w lutym wyniosła 2,1 proc. rok do roku, co oznacza, że ceny towarów i usług w Polsce w ubiegłym miesiącu wzrosły przeciętnie o 2,1 proc. w porównaniu do lutego 2025 r. Wskaźnik był zgodny z oczekiwaniami analityków.
Nowe dane GUS oparte są na zaktualizowanym systemie wag w tzw. koszyku inflacyjnym. Jest to lista najczęściej kupowanych towarów i usług. To na ich podstawie wylicza się zmiany cen w całym kraju.
Urząd zrewidował też styczniowy wskaźnik i okazało się, że inflacja w styczniu wyniosła 2,2 proc. (zamiast 2,1 proc.). Wskaźnik wciąż utrzymuje się w celu NBP, który wynosi 2,5 proc. z możliwością odchylenia o jeden punkt procentowy w górę lub w dół. Jednak ekonomiści obawiają się wzrostu w kolejnych miesiącach.
Żywność w lutym podrożała o 2,1 proc. rok do roku. Za kawę trzeba zapłacić więcej o 12,9 proc. Jaja podrożały o 10,7 proc., a pieczywo o 1,5 proc. Mięso wołowe i cielęce jest droższe aż o 20,7 proc. Z kolei masło potaniało o 21,9 proc., a za mleko płacimy mniej o 2,4 proc. Oleje roślinne potaniały o 1,7 proc. Napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe podrożały o 6,9 proc.
Energia elektryczna jest droższa o 12,9 proc., a gaz potaniał o 0,5 proc. Cena benzyny w ciągu roku spadła o 8,2 proc., a za olej napędowy płacimy mniej o 6,1 proc. Spadek cen odnotowano też w transporcie (-5,7 proc.). Potaniały również odzież i obuwie (-3,4 proc.).
W najnowszej aktualizacji koszyka GUS delikatnie wzrósł udział żywności - z 25,85 proc. w 2025 roku do 25,91 proc. obecnie. Nieco mocniej zwiększyła się także waga w kategorii "Użytkowanie mieszkania lub domu, zaopatrzenie w wodę, energię elektryczną, gaz i inne paliwa" - z 19,53 proc. do 20,35 proc. Wzrosty nastąpiły w koszyku wydatków na zdrowie, transport, rekreację, sport i kulturę oraz ubezpieczenia i usługi finansowe.
Z drugiej strony zmniejszył się udział w kategorii "Napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe" - z 5,19 proc. do 4,81 proc. W koszyku "odzież i obuwie" udział spadł z 3,90 proc. do 3,75 proc. Mniejszy udział dotyczy też kategorii "Wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego", a także transportu (z 11,07 proc. do 10,18 proc.), informacji i komunikacji, edukacji, restauracji i usług zakwaterowania oraz w dziale "Higiena osobista, ochrona socjalna oraz pozostałe towary i usługi".
W nadchodzących miesiącach Polska odczuje konsekwencje ataku USA i Izraela na Iran. Analitycy ING wskazują, że marzec przyniósł wyraźną zmianę perspektyw inflacyjnych. Podkreślają, że wcześniej czynniki takie, jak stabilne ceny energii, hamujący wzrost płac i sytuacja na rynku żywności korzystnie wpływały na spadek inflacji, ale blokada cieśniny Ormuz i mocny wzrost cen ropy naftowej oraz gazu stały się poważnym czynnikiem proinflacyjnym. Natomiast wpływ kryzysu energetycznego na inflację będzie uzależniony od długości trwania konfliktu na Bliskim Wschodzie.
"Sytuacja jest dynamiczna, ale nasza wcześniejsza prognoza średniorocznej inflacji w okolicach 2 proc. jest już nieaktualna" - czytamy w prognozie. Analitycy ING przewidują wzrost cen w tym roku w okolicach 2,5 proc. lub wyżej w przypadku przedłużania się konfliktu zbrojnego.
Wskazują, że średnie detaliczne ceny paliw w pierwszej połowie marca były o ok. 15 proc. wyższe od średniej z lutego. "W przypadku utrzymania się tej skali podwyżek cen paliw, może to podbić inflację w marcu o około 0,8 pkt proc., a główny wskaźnik inflacji może przekroczyć 3 proc. rok do roku" - podkreślają.
W podobnym tonie wypowiadają się także ekonomiści Banku Millenium. Ich zdaniem inflacja może wzrosnąć w okolice 3 proc. "Na przebieg inflacji w kolejnych będzie miała wpływ dynamika konfliktu na Bliskim Wschodzie, a przede wszystkim drożność cieśniny Ormuz" - napisali w swojej analizie. W ich ocenie przy obecnych cenach ropy inflacja pozostanie w przedziale celu NBP, jednak "w sytuacji dalszej eskalacji konfliktu i dalszych wzrostów cen ropy naftowej takiego scenariusza nie można wykluczyć".
W marcu Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 25 punktów procentowych do poziomu 3,75 proc. Niższe stopy oznaczają niższe raty kredytów. Jednak decyzje w nadchodzących miesiącach będą trudne do przewidzenia. Według analityków ING Rada wstrzyma się z dalszymi cięciami. "Gdyby okres turbulencji na rynku energii okazał się krótkotrwały, a lipcowa projekcja NBP prezentowała nadal korzystne perspektywy inflacyjne, to nie można wykluczyć jeszcze jednej obniżki stóp procentowych o 25 punktów bazowych w drugiej połowie roku" - podkreślają.
W ich ocenie możliwy jest też drugi scenariusz - brak cięć stóp w tym roku. Wcześniej, czyli jeszcze przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie, analitycy ING prognozowali spadek stóp procentowych do 3,25 proc., ale ich zdaniem w obecnej sytuacji takie cięcia wydają się niemożliwe do zrealizowania.
Ekonomiści Banku Millennium są zdania, że w warunkach wzrostu cen surowców energetycznych i niepewności w kwestii dalszego rozwoju konfliktu na Bliskim Wschodzie Rada Polityki Pieniężnej będzie wstrzymywała się z decyzjami o zmianie stóp procentowych. Uważają, że jeśli konflikt będzie się przedłużał, to stopy do końca tego roku pozostaną na poziomie 3,75 proc.
Powrót do dyskusji o obniżkach stóp procentowych mógłby nastąpić w sytuacji szybkiego zakończenia konfliktu i normalizacji sytuacji na rynkach surowców energetycznych, co na ten moment wydaje się optymistycznym założeniem
- czytamy w analizie.
Również ekonomiści mBanku twierdzą, że wojna w Iranie ogranicza przestrzeń do dalszego luzowania polityki monetarnej. Oczekują jednak, że prawdopodobnie w lipcu nastąpi obniżka stóp o 25 punktów bazowych, a docelowa stopa wyniesie 3,5 proc.
W sprawie stóp wypowiadał się też członek RPP Ludwik Kotecki. - Obawiam się, że to już koniec. Te scenariusze, które na początku roku rysowaliśmy, że mamy bardzo komfortową sytuację w zakresie polityki pieniężnej i możemy dalej obniżać stopy procentowe, zostały zrealizowane w marcu. Po tym, co dzieje się w ostatnich dniach, wygląda na to, że była to na jakiś czas ostatnia obniżka, być może ostatnia w tym roku - mówił w Programie Pierwszym Polskiego Radia. Kolejne dwudniowe posiedzenie RPP zaplanowano na 8-9 kwietnia.