Na koniec 2025 roku Żabka miała już 12 339 sklepów, z czego 173 znajdowały się w Rumunii, a cała reszta w Polsce. Tych gigantycznych liczb jest jednak znacznie więcej. W ciągu ubiegłego roku sieć otworzyła w tych dwóch krajach łącznie prawie 1400 placówek.
Ten proces zaraz przyspieszy na niespotykaną wcześniej skalę. Początkowo spółka chciała otwierać w Polsce i w Rumunii 1000 sklepów rocznie. Teraz już głośno mówi o 1300 nowych placówkach w skali roku. Zgodnie z planem, w 2028 roku Żabek ma być 16 tysięcy. Ile się jeszcze zmieści?
Według deklaracji samej sieci, polski rynek jest w stanie przyjąć jeszcze 7,5 tysiąca nowych punktów, co docelowo dawałoby liczbę około 20 tysięcy sklepów nad Wisłą. Żabka nie ma przy tym żadnych problemów z zapewnianiem sobie atrakcyjnych, nowych lokalizacji.
„W 2025 r. Grupa Żabka rozwijała się szybciej niż rynek, systematycznie zwiększając swoje udziały w handlu detalicznym. Skonsolidowana sprzedaż do klienta końcowego wzrosła o 14,1 proc. rok do roku, osiągając 31,1 mld zł." – pisze sieć.
Przychody łatwo jednak podbić, otwierając po prostu kolejne placówki. Dlatego sekret sukcesu kryje się gdzie indziej. Wyniki branży detalicznej najłatwiej porównuje się, obserwując tzw. wskaźnik LFL (Like-for-Like), który pokazuje sprzedaż w tym samym sklepie w danym momencie oraz w analogicznym okresie przed rokiem.
Dynamika sprzedaży porównywalnej (LfL) w Polsce wyniosła 5,3 procent., zgodnie z celem Grupy zakładającym średni jednocyfrowy wzrost. Wynik ten został osiągnięty mimo niekorzystnych warunków pogodowych, co potwierdza atrakcyjność oferty i jej dopasowanie do oczekiwań klientów.
– wyjaśnia Żabka.
Na dodatek sieć jak walec rozgniata swoją konkurencję. Liczba sklepów tradycyjnych maleje z roku na rok. W 2021 roku było ich 31,4 tysiąca (w porównaniu do 8 tysięcy Żabek). W 2025 roku działało już tylko 26,5 tysiąca małych sklepików niezależnych, podczas gdy liczba Żabek wzrosła do 12 tysięcy. I zjawisko to z pewnością będzie z roku na rok postępować.
Konsumenci co prawda dużo mówią o wspieraniu tradycyjnego handlu, ale gdy przychodzi co do czego, i tak idą na zakupy do sieciówek. Kształtuje się tu nowy model zakupowy: większe sprawunki robimy w Biedronce, a mniejsze w Żabce.
Strategia Żabki, a przede wszystkim jej rynkowy sukces, dla części konsumentów pozostaje zagadką. Trudno przecież nazwać ten sklep tanim. Żabka odnosi jednak triumfy, bo doskonale wie, czego oczekują klienci. Posiada świetnie zaopatrzone działy z alkoholem oraz wyrobami nikotynowymi.
Do tego dochodzi jedzenie.
Już wszystkie nasze placówki zostały wyposażone w specjalne piece umożliwiające serwowanie szerokiej gamy gorących dań street food – od chrupiących tostów w sam raz na śniadanie, po pizzę na wieczorne spotkanie ze znajomymi. Wprowadzamy również nowe kategorie, takie jak donuty i bajgle, mające na celu zwiększenie sprzedaży
– pisze sieć.
Żabka lepiej niż inne sieci rozumie fakt, że potrzeby klienta różnią się nie tylko w zależności od miasta, ale nawet konkretnej dzielnicy. Odpowiada za to wewnętrzny system oparty na sztucznej inteligencji, który zapewnia odpowiedni dobór asortymentu nie tylko do segmentu danego sklepu, ale wręcz do każdej jego półki.
To dlatego na przykład wybrane lokalizacje w dużych miastach – ocenione jako te „mające odpowiedni potencjał" – zostały wyposażone w profesjonalne ekspresy kolbowe. Stanowi to już bezpośrednią konkurencję dla lokalnych kawiarni. Strategia sieci jest tu jasna: dobra kawa w znacznie lepszej cenie. Czyli bez konieczności płacenia 20 lub więcej złotych za kubek.
Żabka atakuje również w swoich sklepach ekranami reklamowymi, które są precyzyjnie dostosowane do lokalizacji danej placówki i profilu odwiedzającego ją klienta.
„Wyświetlane informacje można zmieniać zgodnie z trendami sezonowymi, a nawet bieżącymi warunkami pogodowymi – np. promując gorącą czekoladę zimą, a lody latem." - wyjaśnia spółka.
Sieć dodaje również, że wyświetlacze „stanowią źródło dodatkowych przychodów o wysokiej marży, dzięki współpracy z dostawcami i zewnętrznymi markami zainteresowanymi nowym, dynamicznym nośnikiem reklamowym".
Czy na horyzoncie widać jakieś zagrożenie dla tego modelu? Jest jedno, i to bardzo wyraźne, co przyznaje zresztą sam prezes Żabki, Tomasz Suchański. Chodzi o dużą nadreprezentację młodego pokolenia wśród klientów sieci. Tymczasem polskie społeczeństwo gwałtownie się starzeje, podążając demograficznym szlakiem Japonii. Aby utrzymać tempo wzrostu, Żabka będzie musiała teraz śmielej sięgnąć po portfele starszych konsumentów.
Czytaj również: Prezes Allegro odpowiada nam na najtrudniejsze pytania o Rafała Brzoskę, InPost i umowę po 2027 roku