Boom na Wielką Brytanię rozpoczął się właściwie od momentu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku. Przyciągały uproszczone procedury przyjazdu oraz możliwość znalezienia lepiej płatnej pracy. Jak podaje "The Times", polski stał się jednym z najczęściej używanych języków na Wyspach. Teraz wiele wskazuje na to, że trend zaczyna się odwracać i to Brytyjczycy coraz częściej chcą się osiedlać w Polsce.
Jednym z magnesów ma być rosnąca gospodarka Polski, przy wciąż znacząco niższych (nawet o 33 proc.) kosztach życia niż w Wielkiej Brytanii. Niska jest również stopa bezrobocia. W ostatnim czasie aż 25 tys. Polaków wróciło z Wielkiej Brytanii do ojczyzny, a jedynie 7 tysięcy wyjechało. Ale coraz mocniej dotyczy to również poddanych korony.
Jak wskazują dane ONZ, w latach 2015-2024 liczba Brytyjczyków mieszkających nad Wisłą wzrosła o 340 procent, szczególnie w dużych miastach jak Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdańsk i Poznań. Jak z kolei pokazują badania Oxford Economics, wśród 20 najszybciej rozwijających się europejskich miast w ciągu 15 lat (do 2025 roku) połowa znajdowała się w Polsce. Do Polski przyciągają także rozwijające się branże związane ze sztuczną inteligencją, odnawialnymi źródłami energii czy fintechem. Są tu wielkie firmy, jak Microsoft, Google, Amazon czy PwC.
Często na przeprowadzkę decydują się pary mieszane, jak 44-letnia Brytyjka Shy Lewis (dyrektorka ds. PR) oraz 47-letni Polak, Karol Doba. Wcześniej bywali w Polsce sporadycznie, teraz planują przenosiny na stałe. - Dziewięć lat temu zdiagnozowano u mnie raka piersi, a traumatyczne dziewięć miesięcy leczenia sprawiło, że byłam fizycznie wyczerpana. Karol pielęgnował mnie podczas miesięcznego pobytu w Polsce i odkryliśmy, że uwielbiamy spokojniejsze, wolniejsze tempo życia. Z czasem zostawaliśmy tam coraz dłużej i stopniowo zdecydowaliśmy się na stałą przeprowadzkę. Ważnym powodem przeprowadzki jest to, że szczerze wierzę, iż będę miała lepszą jakość życia w Polsce - powiedziała Lewis.
Para kupiła dom 30 km od Poznania i chciałaby się przeprowadzić jeszcze w tym roku. Brytyjka ma pracę zdalną i wystarczą wizyty w Londynie raz, dwa razy w miesiącu.
Jak powiedziała Lewis dziennikowi, osoby, które decydują się na przenosiny, nie powinny ubiegać się o tymczasowe pozwolenie na pobyt, dopóki nie zamieszkają w Polsce. Władze często sprawdzają bowiem wskazany adres pobytu i nieobecność może prowadzić do komplikacji.
Polska plasuje się też wysoko w rankingach bezpieczeństwa osobistego, a Polacy są postrzegani jako przyjaźni. Nie bez znaczenia są koszty życia. Wynajem jednopokojowego mieszkania w najdroższej Warszawie to ok. 880 funtów miesięcznie, natomiast w najtańszym (z pięciu głównych miast) Poznaniu 560 funtów - wylicza brytyjski dziennik. Jak ostrzega, problemem może być kwestia języka (jeśli ktoś będzie chciał pracować stacjonarnie), ponieważ większość pracodawców wymaga znajomości polskiego, a angielski nie jest powszechnie używany. W przypadku dłuższych pobytów Brytyjczycy potrzebują wizy, tak jak inni cudzoziemcy spoza UE mogą też ubiegać się o pozwolenia na pobyt - najpierw tymczasowy, a potem stały. Nowi rezydenci potrzebują wyrobić sobie numer PESEL.
Czytaj też: Wielka Brytania uderza cłami w Chiny. Drastyczna podwyżka. "Musimy bronić przemysł"