Jeszcze w 2020 roku jedna na dziesięć osób kończyła branżową szkołę średnią. Cztery lata później, w 2024 roku, odsetek ten wzrósł o ponad 76 proc. Według najnowszych danych, które podaje Polski Instytut Ekonomiczny (PIE), 15,1 proc. absolwentów szkół ponadpodstawowych to obecnie absolwenci szkół branżowych.
To przełożyło się z kolei na spadek zainteresowania nauką w liceach. Podczas gdy w 2020 roku aż 47 proc. młodych ludzi stanowili absolwenci szkół ogólnokształcących, w 2024 roku odsetek ten spadł o 6 punktów procentowych.
"W praktyce oznacza to stopniowe odchodzenie od modelu, w którym bardzo wyraźnie dominuje liceum ogólnokształcące, na rzecz zrównoważonej struktury z silną ścieżką kształcenia zawodowego przygotowującą do wykonywania konkretnych profesji" – czytamy w ostatnim „Tygodniku Gospodarczym PIE".
Na ten wynik z pewnością wpływ miał przyrost liczby szkół branżowych. W ciągu sześciu lat, od 2017 do 2024 roku, ich liczba wzrosła o 11 proc. Niezmienne pozostaje jednak to, jakie kierunki kształcenia uczniowie wybierają najchętniej.
Dziesięć najpopularniejszych ścieżek zawodowych to obecnie:
Szczególną uwagę analityków PIE zwrócił jednak zawód elektryka. "Między 2020 r. a 2023 r. liczba absolwentów szkół o takim profilu wzrosła o ponad połowę" – czytamy w raporcie. W 2023 roku młodych ludzi kończących szkołę z uprawnieniami elektrycznymi było aż 2,5 tysiąca.
To jednak wciąż kropla w morzu rynkowych potrzeb. O ogromnym popycie na usługi elektryków świadczy fakt, że absolwenci z takimi kwalifikacjami byli jedną z trzech grup, które najszybciej po ukończeniu szkoły znajdowały zatrudnienie. Obok młodych elektryków prym wiedli także ślusarze i stolarze.
Za szybkim wejściem na rynek pracy idą również szybko rosnące zarobki. Przeciętny absolwent-elektryk już po roku pracy zarabia 60 proc. średniego wynagrodzenia w całej swojej grupie zawodowej. Ślusarz po roku od ukończenia nauki inkasuje zwykle około 66 proc. przeciętnej pensji w zawodzie. Z kolei młody mechanik może w tym czasie liczyć na 67 proc. średnich zarobków w branży.
Warto przy tym dodać, że mimo wzrostu zainteresowania szkołami branżowymi, wiele oferowanych przez nie kierunków nadal uważa się za deficytowe. Według Barometru Zawodów 2026, opracowywanego na zlecenie resortu pracy, zawodami deficytowymi w 2026 roku wciąż będą monterzy instalacji budowlanych, spawacze, energetycy czy właśnie elektrycy.
Szacuje się, że w 2026 roku niedobór elektryków i energetyków dotknie aż 258 powiatów w Polsce.
Wśród nich znajdują się takie duże ośrodki miejskie jak: Białystok, Bydgoszcz, Gorzów Wielkopolski, Kielce, Olsztyn, Opole czy Toruń.
Jak to możliwe, że mimo znacznego wzrostu liczby szkół branżowych, w tak wielu miejscach w kraju nadal brakuje rąk do pracy?
– To do pewnego stopnia wciąż efekt migracji zarobkowych. Przez wiele lat duża część prac prostych była lepiej opłacana w innych krajach, do których wyjeżdżały osoby do nich przeszkolone. Wciąż w wielu z tych zawodów zarobki w Polsce nie są na tyle konkurencyjne, by skutecznie przyciągały pracowników – tłumaczyła niedawno w rozmowie z serwisem Wyborcza.biz Paula Kukołowicz z Zespołu Analiz Procesów Społecznych w PIE.