Ministerstwo Spraw Zagranicznych podniosło stopień ostrzeżenia przed podróżami na Kubę. Obowiązujący, czwarty poziom, oznacza, że resort odradza wszelkie podróże na wyspę.
Uzasadnienie? Pogłębiający się kryzys energetyczny i paliwowy, który utrudni możliwość udzielenia pomocy w sytuacjach nagłych. Oraz: ograniczenia w komunikacji lotniczej do Europy i coraz większe ryzyko niepokojów społecznych.
Wcześniej, w połowie lutego br. resort podniósł ostrzeżenie dla podróżujących na Kubę do poziomu trzeciego, odradzając podróże, które nie są konieczne. Według danych MSZ na Kubie przebywa 200 Polaków.
"Ambasada RP w Hawanie monitoruje sytuację i będzie informować o istotnych zmianach dotyczących operacji lotniczych w mediach społecznościowych placówki" - czytamy w komunikacie.
Równolegle do pojawienia się ostrzeżeń w sprawie wyjazdów na Kubę, głos w sprawie wyspy zabrał prezydent Trump.
- Stworzyłem wspaniałe wojsko. Mówiłem, że nie trzeba go będzie wykorzystywać. Ale czasem trzeba je wykorzystać. Tak przy okazji, Kuba jest następna - powiedział w przemówieniu wygłoszonym w piątek na forum inwestycyjnym w Miami. - Ale udawajcie, że nic nie mówiłem - dodał.
To nie pierwszy raz, gdy prezydent wypowiada się o Kubie w takim tonie. Wcześniej mówił np. że uważa, że „będzie miał zaszczyt wzięcia Kuby", i zapowiedział, że „wkrótce zrobi coś z Kubą".
Gospodarka Kuby znajduje się w głębokim kryzysie wobec embarga na dostawy ropy naftowej nałożonego przez USA. Sytuacja humanitarna na wyspie pogarsza się przez brak prądu i ograniczenia transportu. Głównym dostawcą ropy na Kubę była Wenezuela, jednak po schwytaniu przywódcy tego kraju Nicolasa Madura przez USA na początku stycznia także te dostawy zostały wstrzymane.