- Przy utrzymującej się blokadzie Ormuzu i wyczerpywaniu rezerw strategicznych, realny staje się scenariusz drastycznych wzrostów cen ropy, co dla polskiego kierowcy może oznaczać, że olej napędowy będzie kosztować ponad 10 zł za litr - stwierdził Michał Stajniak, analityk i wicedyrektor Działu Analiz międzynarodowej firmy inwestycyjnej XTB.
1 kwietnia (czasu amerykańskiego, w Polsce to był już 2 kwietnia) prezydent Donald Trump wystąpił z orędziem, w którym zapewniał m.in. o tym, że Stany Zjednoczone nie potrzebują irańskich surowców i że są "całkowicie niezależne od Bliskiego Wschodu" oraz że właściwie nie korzystają z ropy, która jest transportowana cieśniną Ormuz.
Wspomniał również, że obecność sił amerykańskich w regionie ma na celu jedynie pomoc sojusznikom. Orędzie nie uspokoiło jednak światowych rynków finansowych, a wręcz przeciwnie. Więcej na ten temat pisze Maciej Czarnecki z Wyborcza.pl.
- Przemówienie nie tylko nie odpowiedziało na kluczowe pytania, a zasiało jeszcze więcej niepewności, czego skutkiem jest przede wszystkim powrót wzrostu cen ropy naftowej, która kształtuje nastroje na wszelkich rynkach finansowych i ma ogromne znaczenie dla całej globalnej gospodarki - podkreślił Stajniak.
Według eksperta przemówienie pokazało tylko, że Waszyngton nie ma żadnego pomysłu na zakończenie konfliktu, a co za tym idzie na otwarcie kluczowej cieśniny Ormuz. To natomiast może doprowadzić do globalnego paraliżu energetycznego. Zamiast twardych deklaracji o zakończeniu wojny, głównym elementem przemówienia był - zdaniem analityka z XTB - "całkowity brak planu na fizyczne odblokowanie Cieśniny Ormuz oraz milczenie w kwestii ewentualnego użycia sił lądowych do zabezpieczenia kluczowych punktów tranzytowych".
- W obliczu braku konkretnych rozwiązań na rynkach ponownie zawrzała zmienność. Ceny ropy naftowej odbijają o nawet 8 procent i potencjalnie ceny mogą zamknąć się na najwyższych poziomach od rozpoczęcia konfliktu - powiedział Michał Stajniak.
Specjalista ocenił, że inwestorzy zdołali dostrzec nieodpowiedzialne działania prezydenta i jego administracji.
- Operuje w próżni strategicznej, zakładając, że Cieśnina Ormuz "otworzy się sama" w momencie wycofania sił amerykańskich, co eksperci uznają za skrajnie nierealistyczne i niebezpieczne życzeniowe myślenie - powiedział. Jak wspomniał,
potencjalnie może to być największy kryzys energetyczny w historii, a w efekcie "wszystkie kraje na świecie rzucą się do wojny o surowce".
Rynek finansowy ma wykazywać "zadziwiający brak zrozumienia dla skali nadchodzącego kryzysu" -Wewnątrz administracji Trumpa urzędnicy po cichu przygotowują się na "scenariusz ekstremalny", w którym cena baryłki osiąga 150, a nawet 200 dolarów za baryłkę. Przy takich poziomach cena benzyny w USA wzrośnie powyżej 5 dolarów za galon, co absolutnie nie jest do zaakceptowania przez amerykańskiego konsumenta, którego sporą część wydatków stanowi właśnie zakup paliwa - zaznaczył ekspert.
Częściowo rynek jest stabilizowany przez alternatywne drogi dostaw surowca oraz uwolnienie rezerw strategicznych. Stajniak wskazał na kilka możliwych scenariuszy.
Pierwszy, gdy po kwietniu cieśnina zostanie częściowo odblokowana. - W takim scenariuszu ropa konsoliduje się przy 100-120 dol. za baryłkę, inflacja w USA rośnie o ok. 1 punkt procentowy, ale nie dochodzi do katastrofy gospodarczej i rynkowej. Rynek szybko będzie liczył na powrót do normalności, dlatego indeksy i złoto mogą rozpocząć odbicie jeszcze przed końcem pierwszej połowy roku - ocenił analityk XTB.
W drugim odblokowanie następuje natychmiast po podpisaniu porozumienia. Tutaj duża ilość ropy znajdująca się na statkach wzmacnia szybko łańcuchy dostaw, a ceny spadają do 80 dol. za baryłkę. Mocno też odbijają indeksy, trwa silna wyprzedaż dolara, a stopy procentowe nie są podnoszone ze względu na czasowy charakter inflacji.
Najgorszy jest trzeci scenariusz - blokada cieśniny Ormuz przez cały drugi kwartał. To sprawi, że surowiec osiągnąłby cenę 150-180 dolarów za baryłkę, a spadki na indeksach giełdowych przekroczyłyby 20 proc. od ostatnich lokalnych szczytów.
- Pojawia się ryzyko recesji w Europie i znacznego spowolnienia w innych rejonach świata. Może to stanowić okazję do zakupów na giełdzie, gdyż świat musi doprowadzić do odblokowania Cieśniny Ormuz - stwierdził Stajniak.
Przy dalszej eskalacji i przedłużeniu zamknięcia cieśniny na okres wakacji cena może osiągnąć nawet 200 dol. za baryłkę.
- Dostosowując ceny o inflację, szczyty cenowe dla ropy miały miejsce w 2008 roku i wynosiły ponad 200 dolarów za baryłkę. Przy takich poziomach ropy mamy załamanie łańcuchów dostaw, kryzys związany z żywnością ze względu na drogie nawozy, a inflacja staje się tak dużym problemem jak w latach 70. w Stanach Zjednoczonych - podsumował analityk XTB.
Tymczasem jak przewidują analitycy rynku paliw Reflex, ogłaszana przez Ministra Energii cena maksymalna oleju napędowego może w przyszłym tygodniu wzrosnąć powyżej 8 zł za litr. Obecnie jest to 7,65 zł.
Zgodnie z analizą, diesel miałby wzrosnąć o około 9 gr. do 7,74 zł/litr już od soboty 4 kwietnia. Dla porównania: w okresie wielkanocnym w 2025 roku średnia cena benzyny 95 wynosiła 5,92 zł/l, oleju napędowego - 6 zł/l a gazu LPG 3,08 zł/l.
Mimo to Reflex zauważył również, że ceny benzyny w Polsce są obecnie drugimi najniższymi w UE (pierwsza jest Malta) i siódme najniższe w przypadku oleju napędowego.
2 kwietnia w czwartek ok. godz. 17:40 kontrakty terminowe na amerykańską ropę West Texas Intermediate (WTI) wzrosły o ponad 11 proc. osiągając cenę ponad 111 dolarów. Europejski Brent podrożał o ponad 6,40 proc. osiągając 107,7 dol. za baryłkę. Rynki coraz mniej wierzą zapewnieniom Donalda Trumpa o rychłym zakończeniu wojny.
Wprawdzie ropa Brent spadła na krótko poniżej 100 dolarów za baryłkę, gdy prezydent poinformował, że operacja przeciwko Iranowi potrwa jeszcze 2 do 3 tygodni. Jednak w ostatnim wystąpieniu wskazywał raczej na dalszą eskalację mówiąc, że USA "uderzą w Iran bardzo mocno" i sprawią, że "powrócą do epoki kamienia, gdzie ich miejsce".
Być może czarnym scenariuszom zapobiegnie porozumienie Iranu z Omanem. Obydwa państwa przygotowują wspólny protokół "monitorowania tranzytu" przez cieśninę. Taką informację w czwartek (2 kwietnia) podała irańska agencja informacyjna IRNA, powołując się na urzędnika. Ruch tankowców przez kluczową trasę transportową surowca "powinien być nadzorowany i koordynowany" z tymi dwoma krajami - stwierdził (według IRNA) Kazem Gharibabadi, wiceminister spraw zagranicznych Iranu.
Czytaj też: Trump chce kończyć wojnę z Iranem? A Bruksela ostrzega: skutki wojny szybko nie miną