Donald Trump ogłosił sukces. Ceny ropy runęły, rynki w euforii. "Apokalipsa odwołana"

Ceny ropy naftowej spadają, a azjatyckie giełdy idą mocno w górę. Inwestorzy euforycznie zareagowali na zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie. Do pełnej radości jednak jeszcze trochę brakuje.
Ropa naftowa gwałtowie wystrzeliła
Brandon/Pool via REUTERS // Stooq.pl

Prezydent USA Donald Trump zgodził się na pakistańską propozycję dwutygodniowego zawieszenia broni pod warunkiem, że Iran zgodzi się na otwarcie cieśniny Ormuz. Irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi potwierdził, że bezpieczne przejście statków przez cieśninę jest "możliwe" przez kolejne dwa tygodnie pod warunkiem koordynacji z siłami zbrojnymi kraju. Te informacje wprawiły rynki w euforię.  

"Apokalipsa odwołana". Donald Trump ogłasza zwycięstwo

Donald Trump zapewnił, że "Stany Zjednoczone pomogą w utrudnieniach w ruchu w cieśninie Ormuz". "Będzie dużo pozytywnych działań. Zarobimy duże pieniądze. Iran może rozpocząć proces odbudowy. Będziemy zaopatrywać się we wszelkiego rodzaju zapasy i po prostu działać, aby upewnić się, że wszystko pójdzie dobrze" - napisał amerykański prezydent na platformie Truth Social. Zapowiedział też nadejście "złotej ery Bliskiego Wschodu".

Makler i założyciel Kompasu Rynkowego Maciej Czajka zauważa, że Trump zdecydował się na wyjście awaryjne, którego "desperacko potrzebował, żeby zachować twarz przed swoimi wyborcami". "Wódz naczelny może teraz wyjść i ogłosić: byłem gotów zniszczyć Iran, przyciski były już wciśnięte, ale na prośbę naszego potężnego partnera, Pakistanu, okazałem łaskę i dałem dyplomacji szansę. To Pakistan dyktuje teraz tempo na Bliskim Wschodzie. Ustawili ultimatum, a teraz zamykają deal. Amerykańska dyplomacja została w tym procesie całkowicie zmarginalizowana" - opisuje. Dodaje, że "apokalipsa została oficjalnie odwołana". 

Zobacz wideo

Ceny ropy gwałtownie spadają

Odkąd amerykańska administracja wydała komunikat o "dużym postępie w negocjacjach pokojowych z Iranem" ropa naftowa zalicza potężny zjazd cenowy. Za baryłkę amerykańskiej ropy WTI trzeba w środę rano zapłacić już 96 dol., czyli prawie 15 proc. mniej niż wczoraj. Jest to też najniższy poziom od ponad tygodnia. Ropa Brent (europejska) kosztuje najmniej od 25 marca. Baryłka tanieje o ponad 13 proc., do 94,5 dol.  

Mimo potężnego spadku notowania surowca pozostają na poziomie znacznie wyższym niż przed rozpoczęciem wojny 28 lutego, kiedy było to ok. 70 dolarów za baryłkę. W opinii Toma Graffa z firmy analitycznej Facet inwestorzy powinni zakładać, że ceny ropy pozostaną na poziomach "znacznie wyższych" niż przed wojną.

- Jesteśmy w zasadzie świadkami ożywienia gospodarczego (na świecie - red.) nakładającego się na wciąż niestabilne otoczenie makroekonomiczne - mówi w rozmowie z CNBC Billy Leung, strateg inwestycyjny w Global X ETFs.- Giełdy reagują na doniesienia o deeskalacji, ale inwestorzy nie wycofują całkowicie swoich zabezpieczeń, biorąc pod uwagę, jak niepewna pozostaje sytuacja - dodaje. 

Euforia na giełdach. Donald Trump się wyratował?

Giełdy w Europie oraz USA otworzyły się dopiero kilka godzin po tym oświadczeniu Donalda Trumpa. Francuski indeks CAC po otwarciu rośnie o 4 proc., niemiecki DAX rośnie aż o 4,9 proc., a brytyjski FTSE umocnił się o 2,3 proc. Z kolei polski WIG rośnie o 2,9 proc., a indeks dwudziestu największych spółek WIG20 umacnia się o 3,1 proc.

Euforię można zaobserwować także na rynkach azjatyckich. Japoński indeks Nikkei 225 idzie w górę o ponad 5 proc., południowokoreański KOSPI o 7 proc., a Hang Seng w Hongkongu o 3 proc. Region Azji, silnie uzależniony od dostaw ropy z Zatoki Perskiej, szczególnie odczuł skutki trwającego od ponad miesiąca kryzysu.

Podobnych ruchów można spodziewać się na Wall Street. Kontrakty terminowe powiązane ze średnią Dow Jones Industrial Average oraz S&P 500 rosną po godz. 7:30 o 2-3 proc. Już wtorkowa sesja na Wall Street przyniosła przewagę wzrostów wśród głównych indeksów, a S&P 500 zyskiwał piąty dzień z rzędu. Inwestorzy mieli nadzieję na rozejm między Iranem a USA i Izraelem tuż przed końcem terminu wyznaczonego przez prezydenta USA Donalda Trumpa ultimatum. Ich oczekiwania się zmaterializowały. 

Analitycy wskazują, że złagodzenie napięcia było w interesie Waszyngtonu. Eskalacja konfliktu groziła "raną gospodarczą zadaną samemu sobie" i gwałtownym wzrostem cen energii - ocenił Xavier Smith z firmy analitycznej AlphaSense. Eksperci rynkowi podkreślają, że inwestorzy akceptują większe ryzyko, ale też stosują strategie obronne, aby zabezpieczyć się przed odwróceniem trendu lub innymi nagłymi wydarzeniami. Dlatego w górę poszły też ceny m.in. złota. Kruszec rośnie w środę rano o 1,9 proc. i kosztuje już 4795 dol. za uncję. 

To nie koniec?

Głównym warunkiem 14-dniowego rozejmu jest ponowne otwarcie cieśniny Ormuz, przez którą w normalnych warunkach transportuje się ok. 20 proc. światowego wolumenu ropy naftowej. Wciąż jednak mimo ogłoszenia przez USA i Iran dwutygodniowego zawieszenia broni, w nocy z wtorku na środę na Bliskim Wschodzie dochodziło do walk. Ataki rakietowe oraz uderzenia dronów odnotowano w Izraelu, Iranie oraz państwach Zatoki Perskiej.

Przeczytaj też: Trump nie szkodzi polskiej giełdzie. Indeksy na szczytach. Co się dzieje? "Na to liczą inwestorzy".

Więcej o: