Coraz więcej nauczycieli zwraca uwagę na sposób zatrudniania stosowany w części szkół. Chodzi o umowy podpisywane wyłącznie na czas prowadzenia zajęć dydaktycznych, które kończą się jeszcze przed wakacjami. W efekcie część pedagogów przez lipiec i sierpień pozostaje bez wynagrodzenia oraz bez nowych składek odprowadzanych do systemu ubezpieczeń społecznych.
Temat wrócił po interpelacji poselskiej dotyczącej umów zawieranych wyłącznie od września do czerwca. Jak informuje edukacja.dziennik.pl, Ministerstwo Edukacji Narodowej przekazało, że w roku szkolnym 2024/2025 podpisano 106 907 umów na czas określony. Spośród nich 8522 wygasły wraz z końcem czerwca 2025 roku. To około 8 proc. wszystkich umów terminowych zawartych z nauczycielami. W praktyce oznacza to brak wynagrodzenia w czasie wakacji. Problem obejmuje nauczycieli zatrudnionych na czas określony, których umowy kończą się przed rozpoczęciem wakacji. Skutki pojawiają się od 1 lipca, kiedy wygasa stosunek pracy i szkoła przestaje wypłacać wynagrodzenie. W czasie przerwy wakacyjnej nie są również odprowadzane nowe składki do systemu ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych. Dla części nauczycieli oznacza to także brak pewności dotyczącej zatrudnienia od września.
Nauczyciele wskazują, że praktyka zatrudniania ich wyłącznie na czas trwania roku szkolnego może prowadzić do niepewności zawodowej oraz braku ciągłości w zakresie świadczeń społecznych. Taka forma zatrudnienia oznacza, że nauczyciele - przedstawiciele jednego z najbardziej odpowiedzialnych społecznie zawodów - pozostają w okresie wakacyjnym bez wynagrodzenia, bez odprowadzanych składek na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych oraz bez gwarancji kontynuacji pracy w kolejnym roku szkolnym
- poinformowała posłanka na Sejm RP Anita Kucharska-Dziedzic w interapelacji do ministra edukacji, którą można przeczytać na sejm.gov.pl.
Ministerstwo przypomina, że podstawową formą zatrudnienia nauczyciela powinna być umowa na czas nieokreślony. Wyjątki przewiduje jednak art. 10 ust. 7 Karty Nauczyciela. Przepisy pozwalają na umowę terminową w przypadku zastępstwa albo potrzeb wynikających z organizacji nauczania. To właśnie na tej podstawie szkoły podpisują część kontraktów kończących się wraz z zakończeniem zajęć dydaktycznych. W umowie musi zostać wskazana podstawa zatrudnienia na czas określony. Najczęściej chodzi o zastępstwo nieobecnego nauczyciela albo kwestie organizacyjne związane z liczbą oddziałów czy godzin lekcyjnych. Szkoły wykorzystują takie rozwiązania między innymi wtedy, gdy nie mają pewności, ile klas uda się utworzyć od września albo ilu uczniów zapisze się do placówki w nowym roku szkolnym. Zmiana liczby oddziałów wpływa bezpośrednio na liczbę potrzebnych nauczycieli oraz dostępnych godzin dydaktycznych. MEN podkreśliło, że takie rozwiązania wynikają bezpośrednio z ustawy i pozwalają dyrektorom szkół podejmować decyzje kadrowe zgodnie z potrzebami placówki.
Najważniejszą informacją dla nauczyciela pozostaje dokładny termin zakończenia umowy. Jeśli kontrakt obowiązuje tylko do końca czerwca, pracownik nie otrzyma wynagrodzenia za wakacje. O prawie do wakacyjnej pensji decyduje przede wszystkim data wygaśnięcia umowy wpisana w dokumentach. Wielu nauczycieli zwraca uwagę na ten zapis dopiero pod koniec roku szkolnego. Podstawą zatrudnienia jest umowa o pracę określająca czas trwania kontraktu, wymiar etatu oraz przyczynę zawarcia umowy terminowej. Dokładne sprawdzenie dokumentów przed podpisaniem może mieć kluczowe znaczenie dla późniejszych rozliczeń. Typowym błędem jest założenie, że praca przez cały rok szkolny automatycznie oznacza wynagrodzenie także w lipcu i sierpniu. W praktyce decydujące znaczenie ma treść podpisanej umowy.
W odpowiedzi na interpelację Ministerstwo Edukacji wyjaśniło obowiązujące zasady zatrudniania nauczycieli, ale nie odniosło się do możliwości ograniczenia umów kończących się przed wakacjami. MEN nie poinformowało, czy planuje zmiany, które ograniczyłyby stosowanie takich kontraktów. Oznacza to, że obecne przepisy pozostają bez zmian również przed kolejnym rokiem szkolnym.