Informację o zwolnieniach podał Wall Street Journal, powołując się na swoje źródła. Redukcje, do których dojdzie najprawdopodobniej w ciągu najbliższych tygodni, miałyby dotyczyć około tysiąca etatów.
W marcu br. stanowisko dyrektora generalnego spółki objął Josh D'Amaro (wcześniej był nim Bob Iger). Jednak redukcje miały miejsce już wcześniej, są bowiem częścią wdrażanego w firmie od 2022 roku programu oszczędności i restrukturyzacji.
Jego elementem jest np. wprowadzanie szerszej strategii usprawnienia operacji i dostosowania się do zmian zachodzących na rynku mediów, a także nowych nawyków konsumentów, w których coraz większą rolę odgrywają platformy streamingowe. Odpowiedzialny za to jest niedawno powołany na stanowisko dyrektora ds. marketingu Asad Ayaz, który ma zjednoczyć dział i ograniczyć wydatki.
Jak dotychczas Disney zwolnił już ponad 8 tysięcy pracowników. To wciąż niewiele, biorąc pod uwagę, że pod koniec roku fiskalnego 2025 firma zatrudniała 231 tys. osób na całym świecie, ale wskazuje na problemy, które występują w branży rozrywkowej. To zarówno rosnące koszty, jak i zwiększająca się konkurencja, a także malejące zyski z usług streamingowych.
W przypadku streamingu rosnąca konkurencja ma coraz istotniejsze znaczenie dla wyników firmy. Podobnych platform jak Disney+ tylko spośród tych największych jest już kilka. Z powodu rozwoju serwisów streamingowych i ich rosnącej popularności zmniejszają się również zyski z premier kinowych. Globalnie największą liczbę subskrybentów Disney+ miał w październiku 2022 roku (ok. 164,2 miliona). Obecnie nastąpił spadek i w październiku 2025 r. ta liczba wynosiła 131,6 miliona. Dla porównania najpopularniejsza globalnie platforma streamingowa, czyli Netflix poinformowała, że na koniec 2025 roku miała 325 milionów subskrybentów, choć również tam ogłoszono zwolnienia 50 pracowników na początku tego roku.
Czytaj też: Wielka porażka OpenAI. Miał być przełom, wycofuje się olbrzymiej umowy