Fotowoltaika trafia do bloków. Możesz kupić "kawałek dachu", ale łatwo się przeliczyć

Fotowoltaika w bloku przestaje być teorią. Pierwsze spółdzielnie oferują mieszkańcom zakup udziału w instalacjach na dachach. Nowy model może też ograniczyć zależność gospodarstw domowych od rosnących opłat za energię i dystrybucję.
Panele fotowoltaiczne w blokach
Fot. Arkadiusz Stankiewicz / Agencja Wyborcza.pl

Rosnące ceny energii i rozwój fotowoltaiki zmieniają rynek. W efekcie pojawia się model, który może otworzyć dostęp do energii słonecznej dla mieszkańców bloków. To rozwiązanie wciąż jest na wczesnym etapie, ale już budzi duże zainteresowanie i rodzi pytania o opłacalność. Zmiany napędza także rosnąca liczba instalacji w kraju, która wpływa na wahania cen w ciągu dnia. Coraz częściej pojawiają się momenty nadpodaży prądu, co zwiększa znaczenie jego lokalnego wykorzystania.

Zobacz wideo Fotowoltaika i upały. Czy zawsze to przepis na sukces? I czy warto ją jeszcze zakładać?

Fotowoltaika w blokach dopiero raczkuje. Pierwsze spółdzielnie testują nowy model

Jak informuje wyborcza.biz, spółdzielnie zaczynają montować instalacje na dachach i oferować mieszkańcom możliwość wykupienia ich części na własność. Rozwiązanie dotyczy na razie wybranych inwestycji i działa tylko tam, gdzie spółdzielnia zdecydowała się na taki model, więc nie jest jeszcze powszechnie dostępne. To ważna zmiana, bo dotąd energia z paneli zasilała głównie części wspólne budynków, np. windy oraz bramy garażowe. Nowy system pozwala przypisać produkcję do konkretnych mieszkań, choć zasady podziału mogą się różnić w zależności od projektu.

W analizowanym przez serwis przypadku mieszkaniec Warszawy otrzymał propozycję instalacji o mocy 3,4 kW z magazynem energii 6 kWh. Koszt wynosi około 29,9 tys. zł brutto, a roczna produkcja szacowana jest na około 3200 kWh, co odpowiada zużyciu mieszkania dla 2-3 osób. To jednak tylko przykład jednej oferty, a podobne projekty mogą różnić się ceną i parametrami. Opłacalność zależy od tego, jak energia będzie wykorzystywana w konkretnym mieszkaniu, zwłaszcza przy dodatkowych odbiornikach jak klimatyzacja czy płyta indukcyjna. - Choć przy mocy instalacji PV 3,4 kW magazyn 6 kWh wydaje się standardem, to ja sugerowałbym pójście o krok dalej, w 10 kWh. Instalacja 3,4 kW wygeneruje nawet 20 kWh prądu w słoneczny dzień, więc jak łatwo policzyć, duża część zostanie sprzedana po dość niskich stawkach do sieci - stwierdził prezes Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii Maciej Borowiak.

Sposób rozliczeń i taryfa mają kluczowe znaczenie. Bez tego oszczędności mogą być ograniczone

Warto pamiętać, że sama instalacja nie gwarantuje niższych rachunków. Jeśli energia jest zużywana w niewłaściwym czasie lub oddawana do sieci po niskich stawkach, realne oszczędności mogą być znacznie niższe od oczekiwań. Zmiana taryfy na dwustrefową (tańszy prąd w nocy i droższy w dzień) lub dynamiczną (zmienia ceny nawet co godzinę w zależności od sytuacji na rynku energii) nie jest obowiązkowa, ale w praktyce często decyduje o tym, czy inwestycja zwróci się w kilka czy kilkanaście lat. W praktyce konieczne są formalności, takie jak podpisanie umowy ze spółdzielnią, określenie zasad przypisania energii do lokalu oraz wybór sposobu rozliczeń ze sprzedawcą prądu. To one w dużej mierze decydują o realnych oszczędnościach. Kluczowe jest dokładne sprawdzenie warunków przed podjęciem decyzji. Dodatkowo rynek w tym obszarze dopiero się rozwija, a przepisy i modele rozliczeń mogą się zmieniać. To oznacza, że opłacalność inwestycji zależy nie tylko od technologii, lecz także od regulacji i decyzji spółdzielni.

Więcej o: