Chiny korzystają z wojny w Iranie. Rośnie eksport elektryków i hybryd. "Kupuj, gdy krew leje się ulicami"

Wojna w Iranie podbiła rachunki za tankowanie i wielu kierowców rozważa obecnie przesiadkę do samochodu elektrycznego. Z tej okazji chcą skorzystać Chiny. Państwo to gwałtownie zwiększa eksport swoich aut elektrycznych i hybrydowych.
BYD-RESULTS/
Fot. REUTERS/Rafael Martins

"Kupuj, gdy krew leje się ulicami". Maksyma przypisywana baronowi Rothschild ma zastosowanie nie tylko do transakcji giełdowych, ale również w innych dziedzinach gospodarki. Teraz wojna w Iranie stała się dla Chin okazją, by zwiększyć swoje udziały w rozwijającym się na świecie rynku elektromobilności. Chodzi o samochody o napędzie całkowicie elektrycznym lub częściowo zelektryfikowane hybrydy.

Ekspansja w skokowym tempie

W marcu Chiny wysłały na eksport 748 tys. samochodów. To aż o 82,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Był to jednocześnie wynik o 178 tys. sztuk wyższy niż miesiąc wcześniej, o czym poinformowało Chińskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów.

W jeszcze szybszym tempie rośnie eksport aut zaliczanych w Chinach do kategorii New Energy Passenger Vehicles. Są to samochody osobowe o napędzie wyłącznie elektrycznym lub elektryczno-spalinowym.

W marcu chińskie koncerny wysłały w świat 363 tys. sztuk takich pojazdów. To oznacza wzrost o 140 proc. licząc rok do roku oraz o 31 proc. w skali miesiąca.

Zmienić tankowanie na ładowanie?

Skokowy wzrost eksportu chińskich aut na prąd nastąpił w czasie walk na Bliskim Wschodzie. Konflikt wywindował ceny ropy naftowej i paliw na świecie. To pobudziło zainteresowanie samochodami elektrycznymi.

Pojawiły się doniesienia z Niemiec i Holandii o wzroście zakupów aut elektrycznych na rynku wtórnym. Używane auta na prąd są dla wielu ludzi przystępniejsze cenowo od nowych modeli.

Ta sytuacja stanowi okazję dla koncernów motoryzacyjnych z Chin do podboju rynków w Europie, Ameryce Południowej i Azji Południowo-Wschodniej.

– Wpływ konfliktu w Iranie [na eksport aut z Chin - red.] nie pokazał się jeszcze w pełni w danych za marzec, ale zadziałał już jak wyzwalacz – stwierdził Chris Liu, analityk chińskiej firmy doradczej Omdia, cytowany przez agencję AP.

– Wiele rynków strukturalnie jest już dobrze przystosowanych do elektryków, ale ich upowszechnienie było powolne, bo konsumenci nie czuli takiej potrzeby. Ostry wzrost cen paliw to zmienił – tłumaczył ekspert.

Ucieczka przed ojczystymi problemami

Jeszcze przed wybuchem wojny w Iranie do zagranicznej ekspansji chińskie koncerny motoryzacyjne skłaniał spadek koniunktury na rodzimym rynku. W marcu Chińczycy kupili niespełna 1,7 mln samochodów osobowych. To o 19,2 proc. mniej niż rok wcześniej.

Był to już piąty z rzędu spadek sprzedaży nowych aut w Chinach. Na dodatek od stycznia Pekin przywrócił podatek od sprzedaży dla aut elektrycznych. Spowodowało to spadek popytu na takie pojazdy. Klientów ubyło nawet gigantom chińskiej elektromobilności, takim jak BYD i Geely.

Szansą na utrzymanie produkcji i przeczekanie spadku koniunktury na rodzimym rynku stał się dla nich eksport. Wojna w Iranie to dodatkowa okazja do rozszerzenia międzynarodowej ekspansji chińskiej motoryzacji. Sprzyjają temu również spory państw Europy i Kanady z administracją Donalda Trumpa. Wcześniej, za prezydentury Joe Bidena, kraje te tworzyły z USA wspólny front w odpieraniu gospodarczej polityki Pekinu.

Z pewnością dzieje się to z aprobatą komunistycznych władz Chin. W marcu chiński eksport towarów wzrósł jedynie o 2,5 proc. W styczniu i lutym zwiększył się on o niemal 22 proc.

To pokazuje, że niepewność na świecie wywołana przez walki na Bliskim Wschodzie jest już odczuwalna w Chinach. W takiej sytuacji utrzymanie rosnącego eksportu samochodów ma olbrzymie znaczenie dla planów gospodarczych Chińskiej Republiki Ludowej.

Więcej o: