Nowa recepta na drogi prąd. Slot na pranie i prasowanie

Kończy się era sztywnej ceny energii przez całą dobę. O tym, że prąd może kosztować zero złotych za kilowatogodzinę, przekonywali eksperci podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Wystarczy, żeby konsumenci otworzyli się na zmianę i zaczęli korzystać z prądu, kiedy jest tani.
Wysokie ceny energii dla konsumentów mimo rosnący mocy OZE - z czego to wynika zastanawiali się uczestnicy Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Polska energetyka przechodzi największą w historii rewolucję - lawinowo rośnie produkcja czystego, taniego prądu, ale konsumenci tego nie odczuwają.

Dlaczego tak jest i jak to zmienić? Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach na panelu "Transformacja – energia dla gospodarki" dyskutowali o tym menedżerowie największych firm energetycznych.

Mamy wiatraki i fotowoltaikę, ale co dalej?

Mamy w Polsce prawie 11 GW mocy zainstalowanych w farmach wiatrowych i 26 GW w fotowoltaice. Są godziny, w których tzw. rynkowa cena energii elektrycznej (hurtowa, notowana na giełdzie z podziałem na dostawę w określonych godzinach) jest ujemna.

Ceny prądu są realnie ujemne, a kto zrezygnuje z produkcji, dostanie za to wynagrodzenie. Jak technicznie wygląda rozliczanie cen ujemnych, wyjaśniamy w tym artykule.

To jedna strona medalu. Druga wygląda tak, że ceny prądu na rachunku wzrosły w ciągu ostatnich 5-6 lat o 40 proc. Dziś jedna kilowatogodzina (z opłatami za dystrybucję) kosztuje 1,15 zł, a przemysł narzeka na wysokie ceny energii.

Dlaczego tak jest i jak to zmienić?

- W Polsce transformacja postępuje bardzo szybko. Moc zainstalowana OZE zwiększyła się trzy razy, udział węgla drastycznie spada. Ta transformacja naprawdę postępuje w szybkim tempie - mówił na EKG Wojciech Wrochna pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

- Transformacja jest bardzo szybka, jest potrzebna, musimy patrzeć też na inne czynniki, koszty i bezpieczeństwo są bardzo istotne - dodał Wrochna.

- Rynek nagradza zmienność pogodową [gdy świeci słońce prąd jest tańszy - red.] dlatego musi nastąpić zmiana mentalności konsumenta. To będzie wymagało dużej edukacji, jeśli klient chce, by jego rachunki były niższe. Zakładam, że w którymś momencie pojawią się narzędzia AI, które ułatwią dostosowanie zużycia do ceny energii. Tak czy owak, kończą się czasy z jedną, sztywną ceną energii - dodał Krzysztof Zawadzki, wiceprezes Tauronu.

Wcześniej prezes Tauronu Grzegorz Lot, mówił "Wyborczej" o zjawisku taryf "all inclusive", czyli jednej, sztywnej cenie przez całą dobę, która choć wygodna, to nie sprzyja oszczędnościom.

Wahania cen energii mogą być bardzo duże: w słoneczny, wolny od pracy dzień cena energii może wynosić zero złotych albo kilka groszy. Ale w bezwietrzną noc cena może skoczyć w ciągu kilku godzin do 2 zł za kilowatogodzinę. Żeby uniknąć skutków wzrostu cen, tanią energię należałoby zmagazynować w domowym magazynie energii.

- Zamierzam wykorzystać całą produkowaną energię. Zabawę zaczynam około godziny 11. Włączam wtedy maksymalnie dużo odbiorników energii - oczywiście, tyle, ile mogę, czyli pralkę, zmywarkę, klimatyzację, kosiarkę elektryczną, gotuję na kuchence indukcyjnej - opowiadał nam o wykorzystaniu fotowoltaiki i dynamicznych cen pan Adam.

"Podzielmy się ujemnymi cenami"

Prezesi firm zwrócili uwagę na paradoks ujemnych cen energii, z których klienci nie korzystają.

- Mamy w Polsce w sumie 70 GW mocy w systemie (moc wszystkich elektrowni, od węglowych, gazowych, po OZE) zaraz będzie 100 GW, a może i 130 GW. A potrzebujemy w krajowym systemie energetycznym  20-30 GW - powiedział Andrzej Modzelewski, prezes E.ON Polska.

- Dlatego nie ma nic lepszego, niż przesłać energię tam, gdzie można ją zużyć. Najważniejsza jest elektryfikacja przemysłu i tego, co się da (eksperci mówią o elektryfikacji ciepłownictwa i motoryzacji). Jeśli jest nadwyżka energii, to trzeba ją konsumować, prąd może być tani - powiedział podczas panelu Modzelewski.

Do kwestii mocy w systemie odniósł się Rafał Kasprów prezes zarządu, Orlen Synthos Green Energy  (OSGE) - spółki, która promuje technologię małych reaktorów atomowych, tzw. SMR. Reaktor oferowany przez OSGE nie istnieje jeszcze w praktyce - nigdzie go nie uruchomiono.

- Oprócz tempa transformacji, liczy się kierunek. Warto zadać sobie pytanie, czy ten, którym podąża Polska, jest właściwy. Zwiększamy moc w systemie, ale ceny energii rosną. Zaczyna brakować mocy, która pracuje w podstawie systemu [chodzi o stabilne i niezależne od pogody źródła węglowe i coraz częściej gazowe. Brakować - bo elektrownie węglowe są wyłączone i wycofywane ze starości z użytku - red.] Czy to jest właściwy kierunek? - pytał retorycznie Rafał Kasprów prezes OSGE.

System energetyczny Polski się zmienia: maleje udział węgla na rzecz OZE i gazu ziemnego. Ubiegły rok to rekordowo niski udział węgla w krajowym miksie elektroenergetycznym – łączny udział węgla kamiennego i brunatnego w produkcji energii elektrycznej pierwszy raz w historii spadł poniżej 50 proc. w czasie 5 miesięcy roku. W skali całego roku było to ok. 53 proc.

W 2026 r. udział węgla w produkcji energii elektrycznej może spaść do 50 proc.

Więcej o: