Chociaż od początku kwietnia trwa zawieszenie broni między Iranem i USA, to w rozmowach negocjacyjnych między stronami nie widać postępów. Skąd więc wyskok cen ropy? Według doniesień agencji Axios, Donald Trump miał rozmawiać ze swoimi doradcami o nowych możliwościach interwencji militarnej. Efekt był natychmiastowy.
Doniesienia o potencjalnym kolejnym, wzmocnionym ataku na Iran, spowodowały, że ceny ropy wystrzeliły do poziomu najwyższego od rozpoczęcia wojny.
Cena ropy Berent osiągnęła poziom 122,98 dolarów za baryłkę.
Nie bez znaczenia dla obecnych cen ropy jest też fakt, że na początku tego tygodnia Wall Street Journal ujawnił, że prezydent USA Donald Trump nakazał swoim współpracownikom przygotowanie się do przedłużenia blokady irańskich portów w celu osłabienia gospodarki kraju. Inwestorzy szybko dostrzegli jednak, że to miecz obosiczny, a ceny zaczęły szybować.
Z kolei według ustaleń BBC dyrektorzy kluczowych amerykańskich firm energetycznych, spotkali się we wtorek w Białym Domu z prezydentem USA Donaldem Trumpem, aby omówić, jak ograniczyć negatywne skutki konfliktu dla amerykańskich konsumentów. Dobre intencje stały się jednak wyraźnym sygnałem dla rynku, że administracja spodziewa się dalszych problemów z transportem przez Cieśninę Ormuz.
Na te sygnały reaguje także polski rząd. W tym tygodniu zdecydował o utrzymaniu szczególnych rozwiązań, które pozwalają ograniczyć wzrost cen benzyny na polskich stacjach, do połowy maja. Oznacza to, że jeszcze przez przynajmniej dwa tygodnie obowiązywać będzie niższa akcyza na paliwa oraz ograniczenia wynikające z ustalanej codziennie przez resort energii ceny maksymalnej.
Na doniesienia z USA zareagowały także rynki kapitałowe.
"Rynek zareagował awersją do ryzyka na doniesienia, jakoby USA przyjęły taktykę długotrwałego blokowania ruchu morskiego w ramach wywierania presji na Iran, co oznacza jednocześnie ryzyko dotkliwszych konsekwencji dla światowej gospodarki" - piszą dziś w porannej analizie ekonomiści Erste Banku.
"Doszło do wyprzedaży akcji i obligacji oraz lekkiego umocnienia dolara. Straty na walutach regionu Europy Środkowo-Wschodniej wyniosły 0,1 proc. do euro dla korony czeskiej, 0,3 proc. w przypadku złotego i 0,5 proc. dla węgierskiego forinta" - zauważają.