Miał być strumień petrodolarów, jest gigantyczna wyrwa. Budżet Rosji w zapaści

Na koniec kwietnia deficyt budżetowy Rosji był dwa razy większy niż przed rokiem i o ponad 50 proc. przekraczał plan na cały 2026 r.
Prezydent Rosji Władimir Putin
Fot. REUTERS/Ramil Sitdikov

Analitycy na całym świecie zgodnie wskazywali, że trwające od końca lutego walki na Bliskim Wschodzie po ataku Izraela i USA na Iran przyniosą wielkie korzyści Rosji. Starcia zbrojne w jednym z głównych światowych ośrodków wydobycia ropy naftowej i blokada Cieśniny Ormuz, przez którą prowadzą szlaki żeglugowe do i z Zatoki Perskiej, gwałtownie ścięły dostawy surowca z tamtejszych bogatych złóż. I w konsekwencji ceny ropy naftowej wzleciały do poziomów najwyższych od czterech lat.

To raptownie podbiło cenę surowca z Rosji, która jeszcze na początku roku była blisko dwa razy niższa niż zaplanowano w budżecie państwa rosyjskiego. 

Interesy nafciarzy Putina poprawiła również administracja prezydenta Donalda Trumpa, która od połowy marca dwa razy zawieszała na 30 dni sankcje na zakup ropy naftowej z Rosji, znajdującej się na tankowcach. Waszyngton tłumaczył, że w ten sposób chciał powstrzymać galopadę światowych cen surowca

Jednak na razie w budżecie Rosji nie widać efektów takiej petrodolarowej manny. 

Dziura w budżecie rośnie

Według najnowszych danych rosyjskiego Ministerstwa Finansów, na koniec kwietnia deficyt budżetowy Rosji wyniósł 5,88 bln rubli (obecnie to równowartość ponad 79 mld dol.). 

To kwota równo dwa razy większa niż przed rokiem. 

W ustawie budżetowej na 2026 r. władze Rosji zaplanowały 3,79 bln rubli deficytu. To znaczy, że na razie deficyt w budżecie państwa rosyjskiego o ponad 50 proc. przekracza wielkość planową na cały rok.

Tę sytuację rosyjskie Ministerstwo Finansów tłumaczyło znaczącym wzrostem wydatków, zwłaszcza wypłacanych z góry zaliczek na realizację rządowych zamówień. W sumie wydatki budżetowe Rosji przez cztery pierwsze miesiące 2026 r. wyniosły 17,6 bln rubli, co oznacza wzrost o niemal 16 proc., licząc rok do roku. 

Można podejrzewać, że znacząca część tych rosnących wydatków została przeznaczona na wojnę przeciw Ukrainie i ogólnie na kompleks przemysłu zbrojeniowego. Tych wydatków nie zrekompensowały dochody rosyjskiego fiskusa, które w czterech pierwszych miesiącach 2026 r. wyniosły 11,72 bln rubli, co oznacza spadek o 4,5 proc. w ujęciu rocznym. 

Zobacz wideo Tak Rosja prowadzi wojnę

Gdzie te petrodolary?

Ten spadek dochodów rosyjskiego fiskusa to skutek zmniejszenia wpływów z podatków z ropy naftowej i gazu. Do końca kwietnia wyniosły 2,3 bln rubli, o 38,3 proc. mniej niż przed rokiem - podało rosyjskie Ministerstwo Finansów. 

To wskaźnik lepszy niż miesiąc wcześniej, kiedy dochody budżetu Rosji z podatków od ropy naftowej i gazu były prawie 50 proc. mniejsze niż rok wcześniej. 

Wtedy eksperci tłumaczyli, że chociaż ceny ropy naftowej wzleciały już w marcu, to rosyjski fiskus odczuje to dopiero w kolejnym miesiącu, gdyż z takim właśnie opóźnieniem działają w Rosji podatki w branży naftowej. W marcu rosyjski fiskus liczył podatki od nafciarzy, przyjmując do ich kalkulacji cenę baryłki ropy naftowej w terminalach eksportowych z lutego, kiedy wynosiła ona średnio 44,6 dol. W kwietniu ta "podatkowa" cena baryłki ropy eksportowanej z Rosji wzrosła już do 77 dol.

Na razie nie starczyło to jednak do zmniejszenia dziury w budżecie Rosji. Być może lepiej korzyści Rosji z wojny w Iranie będą widoczne dopiero po maju, kiedy fiskus będzie ściągać od nafciarzy podatki obliczone na podstawie średniej ceny baryłki surowca eksportowanego w kwietniu, która wynosiła prawie 95 dol., najwięcej od ponad czterech lat. 

Więcej o: