Nestle i Danone pod lupą w sprawie skażonego mleka dla niemowląt

Skażone mleko dla niemowląt znikało z półek, ale nie działo się to wystarczająco szybko - donoszą francuskie media, które przeanalizowały reakcję Nestle i Danone na wykrycie skażonych partii mleka.
Noworodek
Fot. Tomasz Markowski / Agencja Wyborcza.pl /

Firmy Nestle i Danone ponownie znalazły się pod lupą w związku z zarzutami dotyczącymi sposobu, w jaki poradziły sobie z zanieczyszczeniem mleka modyfikowanego dla niemowląt.

Radio France we współpracy z RTS (Szwajcarskie Radio i Telewizja) oraz RTBF (Belgijskie Radio i Telewizja Wspólnoty Francuskiej) ujawniły, że Nestlé miało zwlekać z powiadomieniem europejskich władz o obecności cereulidyny, substancji wytwarzanej przez mikroorganizm Bacillus cereus. To toksyna wywołująca wymioty i biegunkę, stanowiąca szczególne ryzyko dla niemowląt.

Pierwsze sygnały już w listopadzie

Toksyna została wykryta w składniku dostarczonym przez chińską firmę CABIO Biotech i stosowanym przez kilku producentów mleka modyfikowanego dla niemowląt, w tym Nestlé, Danone i Lactalis. Zanieczyszczenie spowodowało wycofanie mleka modyfikowanego dla niemowląt w kilku krajach.

Zobacz wideo Czym jest mleko modyfikowane? Jak dobrać odpowiedni produkt?

Nestlé poinformowało, że przed rozpoczęciem publicznych wycofań przeprowadziło rygorystyczny proces obejmujący ocenę, śledzenie oraz identyfikację zanieczyszczonych produktów. Firma podawała, że po raz pierwszy wykryła niskie poziomy cereulidu w próbkach produktów pod koniec listopada, a po potwierdzeniu skażenia 24 grudnia 2025 r. przestała używać wszystkich mieszanek od dostawcy. 

Radio France informuje, że od 26 grudnia w fabryce Nestle w północnej Francji i innych zakładach produkcyjnych zatrzymano 838 tys. puszek mleka dla niemowląt.

Mleko znika z półek

Jednak, jak twierdzą dziennikarze, produkty miały pozostawać w kanałach dystrybucji lub w domach konsumentów jeszcze przez pewien czas. Dopiero 5 stycznia kraje takie jak Francja, Szwajcaria i Belgia miały zostać oficjalnie poinformowane przez Nestlé o skażeniu mleka i natychmiastowej konieczności rezygnacji z karmienia nim niemowląt. 

"Firmy we Francji są zobowiązane natychmiast poinformować władze administracyjne, gdy uważają lub mają powody sądzić, że dany produkt spożywczy może stanowić zagrożenie dla zdrowia człowieka. Niewywiązanie się z tego obowiązku jest karane sześcioma miesiącami więzienia oraz grzywną w wysokości 150 tys. euro" - przypominają dziennikarze.

Tymczasem w Austrii produkty wycofano już 16 grudnia 2025 roku. Ale, według mediów, nie uruchomiono żadnej procedury publicznej ostrzegającej konsumentów. Produkty miały też być dyskretnie usuwane z półek głównych austriackich sieci detalicznych (BILLA, BILLA Plus, BILLA Kaufleute, BIPA i Sutterlüty) bez bezpośrednich informacji dla rodzin, które już je kupiły, oraz bez dalszego powiadomienia innych państw członkowskich. 

Austriackie Ministerstwo Zdrowia przyznało w rozmowie z francuskimi dziennikarzami, że "badane próbki uznano za nieodpowiednie do spożycia przez ludzi" i "niebezpieczne" w rozumieniu przepisów europejskich, ale dodało, że nie było potrzeby publicznego wycofania z rynku, argumentując, że "nie wykazano ryzyka zdrowotnego". Podobnie stało się w Niemczech.

Reakcja Komisji Europejskiej

Komisja Europejska poinformowała dziennikarzy, że w UE nie istnieje praktyka wycofywania produktów z półek sklepowych bez poinformowania o tym konsumentów. W przypadku dyskretnie zorganizowanych akcji w Austrii i Niemczech Bruksela zwróciła się o wyjaśnienia.

Nestle, odnosząc się do zarzutów, oświadczyło, że stosowało rygorystyczny proces wewnętrzny obejmujący ocenę, kontrole identyfikowalności oraz wskazanie wszystkich dotkniętych produktów, zanim rozpoczęto publiczne wycofania. 

Firma uważa, że "działanie bez skonsolidowanych elementów prowadziłoby do niepełnego lub błędnego wycofania". Podkreśla również, że w przypadku mleka niemowląt, "podstawowych potrzeb", "konieczne jest ścisłe skierowanie wycofań wyłącznie do zainteresowanych partii, aby jednocześnie zapewnić bezpieczeństwo niemowląt i dostępność produktów dla rodzin".

Francuscy dziennikarze ujawnili także, że nie od razu o problemach z mlekiem mieli zostać poinformowani konsumenci, którzy kupili produkty marki Danone.

Warto przypomnieć, że skażone mleko w styczniu zaczęło być wycofywane także z półek w Polsce, o czym pisaliśmy w portalu

Więcej o: