Niemcy straciły ok. 400 tys. miejsc pracy z powodu gwałtownie rosnącego chińskiego eksportu oraz spadku niemieckiego eksportu do Chin - wynika z najnowszego raportu londyńskiego think tanku Center for European Reform (CER), który pisze o "drugim chińskim szoku". Najbardziej poszkodowani są producenci z kluczowych branż, czyli motoryzacyjnej, maszynowej, chemicznej i lotniczej.
Zwrócono uwagę, że w 2021 r., czyli w szczytowym okresie chińskiego boomu eksportowego, ok. 1,1 mln miejsc pracy w Niemczech było bezpośrednio lub pośrednio zależnych od popytu końcowego w Chinach. Jednak od tego czasu udział eksportu Niemiec do Chin w relacji do niemieckiego PKB skurczył się o ponad 40 proc.
Analitycy wskazali w raporcie, że popyt spoza Chin mógłby zrekompensować część miejsc pracy związanych z utratą produkcji, ale Pekin wypycha również niemieckie produkty z rynków krajów trzecich, a coraz częściej też z Europy.
"Przez długi czas Berlinowi trudno było dostrzec problem. Jako archetyp światowej gospodarki z nadwyżką, Niemcy postrzegały siebie jako część koalicji krajów eksportujących i sprzeciwiały się kontroli polityki leżącej u podstaw dużych nadwyżek handlowych. Jednak nadwyżka Chin przyćmiewa teraz nadwyżkę Niemiec" - czytamy.
Zdaniem autorów raportu zbyt szybki upadek istniejących gałęzi przemysłu może prowadzić do deindustrializacji Niemiec. "Fabryki zostaną zamknięte, zdolności produkcyjne znikną, a zamienniki o wysokiej produktywności nigdy nie nadejdą" - ostrzegają.
"Niemcy są w centrum drugiego chińskiego szoku, w wyniku którego eksport strefy euro rośnie obecnie wolniej niż handel światowy, kluczowe niemieckie sektory eksportowe kurczą się, a produkcja przemysłowa ciągle spada. Od 2023 r. Niemcy straciły 3 proc. PKB w eksporcie netto, w dużej mierze z powodu Chin, a to jeszcze nie koniec" - oceniono w raporcie.
Problemy niemieckiego przemysłu to fatalna wiadomość dla Polski. Niemcy są naszym największym partnerem handlowym, a polskie fabryki są kluczowymi poddostawcami dla tamtejszego sektora motoryzacyjnego i maszynowego.
Analitycy wskazali też na stale pogłębiający się chiński szok. Oczekiwano, że do 2030 r. Chiny będą eksportować 10 mln samochodów rocznie. Jednak poziom ten został osiągnięty już w czwartym kwartale 2025 r. w ujęciu rocznym.
Sektor motoryzacyjny nie jest wyjątkiem. W 2025 r. całkowity wolumen eksportu Chin rósł ponad dwukrotnie szybciej niż tempo globalnego handlu. Natomiast w pierwszym kwartale 2026 r. Pekin nabrał jeszcze większego tempa, odnotowując wzrost wolumenu eksportu o 15 proc.
Francuscy dyplomaci apelowali do Unii Europejskiej o silniejszą obronę wewnętrznego rynku. Kwestia niezrównoważonego modelu wzrostu Chin ma zostać poruszona podczas tegorocznego szczytu G7, który odbędzie się dniach 15-17 czerwca w Évian-les-Bains.
Unia Europejska wprowadziła środki ochrony handlu, ale w ocenie autorów raportu podjęte działania są niewystarczające. Zwrócono uwagę, że nadwyżka handlowa Chin z UE rośnie o około 30 proc. rocznie.
"Berlin i Bruksela muszą albo wzmocnić swoją obronę handlową i politykę przemysłową, albo przygotować się na zrównoważenie społecznych i ekonomicznych kosztów deindustrializacji dokonywanej przez Chiny" - podkreślają analitycy CER.
"Drugi chiński szok" to termin, który opisuje gwałtowny wzrost eksportu z Chin. Uderza on zwłaszcza w gospodarkę Niemiec. Za pierwszy "chiński szok" uznaje się przystąpienie Pekinu do Światowej Organizacji Handlu (WTO) w 2001 r. oraz jego skutki dla przemysłu tekstylnego i elektronicznego.