"Drugi chiński szok" demoluje Niemcy. Stracili 400 tys. miejsc pracy

Niemcy zmagają się z potężnym kryzysem z powodu gwałtownego wzrostu chińskiego eksportu. "Drugi chiński szok" przyczynił się do likwidacji setek tysięcy miejsc pracy w całym kraju, a Europie grozi deindustrializacja.
Przywódca Chin Xi Jinping
Fot. REUTERS/Alexander Kazakov

Niemcy straciły ok. 400 tys. miejsc pracy z powodu gwałtownie rosnącego chińskiego eksportu oraz spadku niemieckiego eksportu do Chin - wynika z najnowszego raportu londyńskiego think tanku Center for European Reform (CER), który pisze o "drugim chińskim szoku". Najbardziej poszkodowani są producenci z kluczowych branż, czyli motoryzacyjnej, maszynowej, chemicznej i lotniczej.

Problematyczne Chiny

Zwrócono uwagę, że w 2021 r., czyli w szczytowym okresie chińskiego boomu eksportowego, ok. 1,1 mln miejsc pracy w Niemczech było bezpośrednio lub pośrednio zależnych od popytu końcowego w Chinach. Jednak od tego czasu udział eksportu Niemiec do Chin w relacji do niemieckiego PKB skurczył się o ponad 40 proc.

Zobacz wideo Co Chiny mają wspólnego z inflacją w Polsce? Adam Glapiński tłumaczy

Analitycy wskazali w raporcie, że popyt spoza Chin mógłby zrekompensować część miejsc pracy związanych z utratą produkcji, ale Pekin wypycha również niemieckie produkty z rynków krajów trzecich, a coraz częściej też z Europy.

"Przez długi czas Berlinowi trudno było dostrzec problem. Jako archetyp światowej gospodarki z nadwyżką, Niemcy postrzegały siebie jako część koalicji krajów eksportujących i sprzeciwiały się kontroli polityki leżącej u podstaw dużych nadwyżek handlowych. Jednak nadwyżka Chin przyćmiewa teraz nadwyżkę Niemiec" - czytamy.

Zdaniem autorów raportu zbyt szybki upadek istniejących gałęzi przemysłu może prowadzić do deindustrializacji Niemiec. "Fabryki zostaną zamknięte, zdolności produkcyjne znikną, a zamienniki o wysokiej produktywności nigdy nie nadejdą" - ostrzegają.

"Niemcy są w centrum drugiego chińskiego szoku, w wyniku którego eksport strefy euro rośnie obecnie wolniej niż handel światowy, kluczowe niemieckie sektory eksportowe kurczą się, a produkcja przemysłowa ciągle spada. Od 2023 r. Niemcy straciły 3 proc. PKB w eksporcie netto, w dużej mierze z powodu Chin, a to jeszcze nie koniec" - oceniono w raporcie.

Problemy niemieckiego przemysłu to fatalna wiadomość dla Polski. Niemcy są naszym największym partnerem handlowym, a polskie fabryki są kluczowymi poddostawcami dla tamtejszego sektora motoryzacyjnego i maszynowego.

Chiński eksport rozpędza się

Analitycy wskazali też na stale pogłębiający się chiński szok. Oczekiwano, że do 2030 r. Chiny będą eksportować 10 mln samochodów rocznie. Jednak poziom ten został osiągnięty już w czwartym kwartale 2025 r. w ujęciu rocznym.

Sektor motoryzacyjny nie jest wyjątkiem. W 2025 r. całkowity wolumen eksportu Chin rósł ponad dwukrotnie szybciej niż tempo globalnego handlu. Natomiast w pierwszym kwartale 2026 r. Pekin nabrał jeszcze większego tempa, odnotowując wzrost wolumenu eksportu o 15 proc.

Francuscy dyplomaci apelowali do Unii Europejskiej o silniejszą obronę wewnętrznego rynku. Kwestia niezrównoważonego modelu wzrostu Chin ma zostać poruszona podczas tegorocznego szczytu G7, który odbędzie się dniach 15-17 czerwca w Évian-les-Bains.

Unia Europejska wprowadziła środki ochrony handlu, ale w ocenie autorów raportu podjęte działania są niewystarczające. Zwrócono uwagę, że nadwyżka handlowa Chin z UE rośnie o około 30 proc. rocznie.

"Berlin i Bruksela muszą albo wzmocnić swoją obronę handlową i politykę przemysłową, albo przygotować się na zrównoważenie społecznych i ekonomicznych kosztów deindustrializacji dokonywanej przez Chiny" - podkreślają analitycy CER.

"Drugi chiński szok" to termin, który opisuje gwałtowny wzrost eksportu z Chin. Uderza on zwłaszcza w gospodarkę Niemiec. Za pierwszy "chiński szok" uznaje się przystąpienie Pekinu do Światowej Organizacji Handlu (WTO) w 2001 r. oraz jego skutki dla przemysłu tekstylnego i elektronicznego.

Więcej o: