Polski przemysł zwalnia. GUS podał dane. Co się dzieje w fabrykach?

Polski przemysł zaciągnął hamulec. Produkcja przemysłowa odnotowała spadek, ale nieco łagodniejszy od oczekiwań. GUS podał właśnie najnowsze dane.
Stalownia Huty Częstochowa
Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl

Produkcja polskiego przemysłu w kwietniu 2026 r. wzrosła o 3,1 proc. w ujęciu rok do roku - podał Główny Urząd Statystyczny w najnowszym raporcie. Dane są poniżej oczekiwań - ekonomiści szacowali, że wzrost wyniesie 4,1 proc.

W porównaniu z marcem produkcja zmniejszyła się o 7,4 proc. Natomiast miesiąc wcześniej (po rewizji danych) produkcja rosła aż o 7,5 proc. rok do roku.

Zobacz wideo Co Chiny mają wspólnego z inflacją w Polsce? Adam Glapiński tłumaczy

Produkcja przemysłowa. Nowe dane GUS

Według wstępnych danych w kwietniu wzrost produkcji sprzedanej (w cenach stałych) w stosunku do kwietnia 2025 r. odnotowano w 18 działach przemysłu (spośród 34), m.in. w wydobywaniu węgla kamiennego i węgla brunatnego (lignitu) o 27,1 proc., w produkcji pozostałego sprzętu transportowego (+15,5 proc.), w gospodarce odpadami; odzysku surowców (+15,3 proc.), w wytwarzaniu i zaopatrywaniu w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę (+11,6 proc.), w produkcji metali (+9,8 proc.), maszyn i urządzeń (+9,6 proc.), wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych (+9,3 proc.), wyrobów z pozostałych mineralnych surowców niemetalicznych (+8,6 proc.) oraz wyrobów z metali (+7 proc.).

Natomiast spadek produkcji sprzedanej przemysłu wystąpił w 16 działach, m.in. w naprawie, konserwacji i instalowaniu maszyn i urządzeń (-4 proc.), w produkcji napojów (-3,8 proc.), mebli (-3,4 proc.) oraz pojazdów samochodowych, przyczep i naczep (-2,4 proc.).

GUS powiadomił również, że w kwietniu 2026 r. produkcja budowlano-montażowa (w cenach stałych) wzrosła o 4,5 proc. Wskaźnik jest znacznie powyżej oczekiwań. Spodziewano się skromnego wzrostu na poziomie 1,2 proc. Natomiast miesiąc do miesiąca odnotowano wzrost aż o 9,7 proc.

"Gospodarka wraca do normalności"

"Na produkcję budowlaną można patrzeć dwojako. Dwa miesiące wzrostów (marzec i kwiecień) sprowadziły jej poziom z powrotem do zeszłorocznej średniej - zimowy dołek został więc zasypany. Ambicje są jednak większe i jeśli 2010 r. jest dobrym precedensem, to powinniśmy widzieć szybsze wzrosty produkcji, w kwietniu budownictwo nie zrealizowało benchmarku. Mimo wszystko 2026 r. powinien być dla sektora dobry, nawet jeśli nierówny" - komentują analitycy Banku Pekao.

W ich ocenie polska gospodarka "wraca do normalności po wybujałym marcu". Prognozują, że w kolejnych miesiącach wyniki przemysłu będą nieco słabsze z uwagi na konsekwencje konfliktu na Bliskim Wschodzie i hamowanie krajowego popytu konsumpcyjnego.

"Wzrost we wszystkich segmentach. Widzimy potencjał odbicia inwestycji infrastrukturalnych wraz z przyspieszeniem wypłat środków z KPO (do ok. 3,8 mld zł miesięcznie w bieżącym roku wobec 1,9 mld rok temu)" - tak piszą z kolei ekonomiści ING.

Uważają, że w drugim kwartale 2026 r. nastąpi powrót do umiarkowanej dynamiki. "Ryzykiem jest rosnąca konkurencja Chin" - podkreślają.

Więcej o: