Podatkowy raj dla rodzin w Polsce? Ale demografia i tak szoruje po dnie

Polska zajęła pierwsze miejsce wśród krajów OECD pod względem skali preferencji podatkowych dla rodzin z dziećmi kosztem singli. Te ulgi nie przekładają się jednak na demografię - dane GUS wskazują na historyczne spadki dzietności i kurczenie się populacji szybciej, niż prognozowano.
Pieniądze w portfelu - zdjęcie ilustracyjne
Andrzej Rostek / Shutterstock

Po pandemicznym okresie ulg i nadzwyczajnego wsparcia fiskalnego kraje należące do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) wracają do wyższego efektywnego opodatkowania dochodów z pracy. W 2025 r. klin podatkowy bezdzietnego singla zatrudnionego na umowę o pracę i otrzymującego przeciętne wynagrodzenie wzrósł czwarty rok z rzędu i osiągnął średnio 35,1 proc. całkowitych kosztów pracy – wynika z najnowszego raportu OECD „Taxing Wages 2026". To najwyższy poziom tego wskaźnika od 2016 r. – zauważa Polski Instytut Ekonomiczny (PIE).

Rośnie efektywne opodatkowanie dochodów z pracy

Spośród wszystkich 38 krajów członkowskich OECD efektywne opodatkowanie dochodów z pracy singla w 2025 r. wzrosło względem 2024 r. w 24 państwach. Największy wzrost odnotowano w Wielkiej Brytanii (2,45 pkt proc.), Estonii (1,95 pkt proc.) i Niemczech (1,34 pkt proc.). Jednocześnie najwyższy poziom klina podatkowego singla zanotowano w Belgii, Niemczech i Francji – odpowiednio 52,5 proc., 49,3 proc. i 47,2 proc.

Zobacz wideo Imigracja nie rozwiąże problemów fatalnej dzietności w Polsce

Według metodologii OECD klin podatkowy oblicza się jako udział w całkowitych kosztach pracy podatku PIT, składek na ubezpieczenia społeczne pracownika i pracodawcy, a także podatku od wynagrodzeń, pomniejszonych o świadczenia społeczne.

PIE wskazuje, że wzrost efektywnego opodatkowania dochodów z pracy nie rozłożył się równomiernie między różnymi typami gospodarstw domowych. „Szczególnie interesujący jest przypadek rodzin z dziećmi, dla których klin podatkowy rósł szybciej niż dla singli" – czytamy w analizie. W przypadku małżeństwa z dwojgiem dzieci, utrzymującego się z jednego przeciętnego wynagrodzenia, wzrósł on w OECD w 2025 r. średnio o 0,46 pkt proc., osiągając poziom 26,2 proc. całkowitych kosztów pracy.

Jeszcze mocniej wzrosły obciążenia netto samotnych rodziców o niższych dochodach. Dla samotnego rodzica z dwojgiem dzieci, otrzymującego 67 proc. przeciętnego wynagrodzenia, klin podatkowy zwiększył się średnio o 0,52 pkt proc. i wyniósł w ubiegłym roku 16,3 proc. „Oznacza to erozję przewagi podatkowo-transferowej rodzin względem singli, która następuje już drugi rok z rzędu w krajach OECD" – podkreśla PIE.

Polska liderem. Jaki mamy klin podatkowy?

Tymczasem Polska znajduje się na pierwszym miejscu w OECD pod względem skali preferencji podatkowo-transferowych dla rodzin z dziećmi. Różnica między klinem podatkowym małżeństwa z dwojgiem dzieci utrzymującego się z jednego przeciętnego wynagrodzenia a klinem singla wyniosła w Polsce w 2025 r. aż 20,8 pkt proc. (wobec średniej OECD na poziomie 8,9 pkt proc.).

Według raportu „Taxing Wages 2026" klin podatkowy w Polsce dla singla wzrósł o 0,3 pkt proc. i wyniósł w ubiegłym roku około 35,1 proc., co plasuje nas dokładnie na poziomie średniej dla krajów rozwiniętych. Z kolei dla rodziny z dziećmi (model 2+2, jeden żywiciel) wynosi on zaledwie 14,2 proc.

Kluczową rolę odgrywają w kontekście Polski świadczenia rodzinne, które należą do najwyższych w OECD i istotnie redukują efektywne obciążenia gospodarstw domowych wychowujących dzieci

– pisze Polski Instytut Ekonomiczny.

Instytut zauważa, że wzrost efektywnego opodatkowania dochodów z pracy w krajach OECD jest w znacznym stopniu efektem niedostosowania systemów podatkowo-transferowych do wysokiej inflacji. Epizod podwyższonej inflacji wskutek pandemii COVID-19 oraz inwazji rosyjskiej na Ukrainę napędził nominalne wynagrodzenia, niemniej systemy podatkowe często nie były w pełni waloryzowane.

„W efekcie zadziałał mechanizm taksflacyjny – podatnicy przesuwali się do wyższych efektywnych obciążeń mimo braku formalnych podwyżek stawek. Jednocześnie realna wartość części ulg i transferów rodzinnych spadała, jeżeli nie były one indeksowane do inflacji, co dodatkowo zwiększało kliny podatkowe gospodarstw domowych" – wyjaśnia PIE.

Problem demograficzny

Tymczasem według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2025 r. w Polsce żyło 37,3 mln osób. Liczba ludności w naszym kraju była niższa o 156 tys. osób w stosunku do poprzedniego roku, co oznacza spadek populacji o 0,42 proc.

Polski Instytut Ekonomiczny zwracał uwagę, że liczba ludności w naszym kraju spada szybciej, niż wynikało to z prognozy z połowy 2023 r. GUS oczekiwał wówczas, że w 2025 r. populacja wyniesie 37,412 mln osób. Ostatecznie ludzi w Polsce jest o 80 tys. mniej, niż prognozował urząd.

Z kolei eksperymentalna prognoza GUS na 2060 r. zakłada, że w Polsce będzie żyć zaledwie 28,4 mln osób. W opracowaniu przyjęto założenie utrzymania się w kolejnych latach i dekadach współczynnika dzietności na poziomie z 2024 r. Przy takim scenariuszu populacja Polski do 2030 r. liczyć będzie poniżej 37 mln osób.

Wskaźnik na poziomie 2,1 gwarantuje zastępowalność pokoleń. Jest to średnia liczba dzieci rodzonych przez jedną kobietę. Tymczasem od 2021 r. do 2024 r. wskaźnik ten spadł z 1,330 aż do 1,099, czyli do najniższego poziomu w historii pomiarów. Zgoda co do trafności symulacji z 2025 r. w ocenie PIE będzie więc zdeterminowana przez dalsze kształtowanie się współczynnika dzietności.

Więcej o: