Bez nogi, ale i bez ograniczeń. Małgorzata zdobywa góry, Piotr pomaga innym

Oboje są po amputacji nóg. Dziś uprawiają sport, zdobywają góry i znowu cieszą się życiem. Małgorzata i Piotr zgodnie przyznają, że gdyby nie wsparcie, ich życie wyglądałoby dziś zupełnie inaczej.
Poland Business Run pomaga w zdobyciu protezy. Ta umożliwia w miarę normalne funkcjonowanie nawet po amputacji kończyny.
Wroblewski_Maciej/PBR

Małgorzata Polek miała 13 lat, gdy zachorowała na nowotwór kości. Leczenie ciągnęło się latami: trzy lata chemii, mnóstwo operacji. Przy pierwszej biopsji zakażono ją gronkowcem, co jeszcze bardziej pogorszyło jej stan zdrowia.

– Lekarze przez lata próbowali ratować nogę, ale ciągle wracały stany zapalne, przetoki i ogromny ból. Po leczeniu onkologicznym jeszcze przez 11 lat walczyłam o to, żeby nie doszło do amputacji. W końcu lekarz powiedział wprost, że jeśli nie amputują nogi, to umrę – opowiada Małgorzata.

Całe jej nastoletnie życie było walką o zdrowie. Szpital stał się jej drugim domem. Większość czasu spędzała w Warszawie, 450 km od miejsca zamieszkania.

– Byłam już wtedy bardzo zmęczona fizycznie i psychicznie. Kiedy doszło do amputacji, oczywiście był strach, ale jednocześnie poczułam ulgę. Przez tyle lat żyłam w ciągłym bólu i leczeniu. Po raz pierwszy od dawna ten ból po prostu się skończył – opowiada.

– Dziś już nie nazywam tego tragedią. Może to nawet było jakieś szczęście od losu, bo nie wiadomo, jak potoczyłoby się moje życie? – zastanawia się z kolei Piotr Kąkol.

W 2004 r. miał wypadek samochodowy. – Jak to mówią: „każdy głupek trafia w słupek". Ja niestety trafiłem w słup drogowy. Miałem wtedy 21 lat. To był moment, który wywrócił wszystko do góry nogami. Dzisiaj jestem już 23 lata o protezie, więc tak naprawdę większość swojego życia spędziłem już jako osoba po amputacji.

Ból, depresja i wstyd

Po stracie nogi Piotr wpadł w długą depresję. – Przez lata błąkałem się w swojej głowie, żaliłem nad sobą i nad tym, co mnie spotkało. Zastanawiałem się, jak ludzie będą mnie odbierać, czy kobiety będą mnie akceptowały.

Z tego powodu bardzo długo ukrywał protezę. Chodził wyłącznie w długich spodniach. – Wtedy te protezy wyglądały zupełnie inaczej niż dziś. Były ciężkie, toporne, takie plastikowe łupiny. Wstydziłem się tego.

Jak mówi, najtrudniejsze po amputacji nie są kwestie fizyczne, tylko to, co dzieje się w głowie. – To głowa odpowiada za 99 proc. sukcesu. Jeśli człowiek zaakceptuje samego siebie, to tak naprawdę jest już w domu.

Zobacz wideo Luksus made in Poland. Te jachty robią furorę na świecie

Psychicznie uratował go sport, z którym był związany przez całe życie. Jakiś czas po amputacji zaczął trenować lekkoatletykę. Trafił do kadry, gdzie poznał innych ludzi w podobnej co on sytuacji, którzy normalnie żyli, trenowali i osiągali sukcesy.

– To bardzo zmienia myślenie. Namawiali mnie nawet na Amp Futbol, ale przy moich 140 kilogramach chyba średnio wyglądałbym w polu. Powiedziałem chłopakom, że na bramkę też mnie nie wezmą, bo tam stoją osoby bez ręki. Dzięki sportowi zacząłem odzyskiwać pewność siebie. Zrozumiałem, że amputacja nie musi oznaczać końca życia ani końca marzeń – mówi Piotr Kąkol.

Małgorzata po amputacji szybko zaakceptowała, że nie ma nogi. – Bardzo chciałam chodzić na protezie, ale to były lata 90. i przy tak wysokiej amputacji praktycznie nie było wtedy możliwości, żeby normalnie funkcjonować na protezie. Przez 24 lata chodziłam o kulach.

Mimo wszystko starała się żyć normalnie. Założyła rodzinę i urodziła dwójkę dzieci. – Nie oszczędzałam się. Pracowałam fizycznie w cateringu. Ale organizm z czasem był coraz bardziej wyniszczony.

Wspomina, że bardzo bolało ją podejście ludzi. – Kiedy próbowałam znaleźć pracę biurową, usłyszałam kiedyś, że trzeba mieć odpowiedni wygląd, a bez nogi nie wyglądam fajnie. Takie słowa zostają w człowieku na długo.

Dwa lata temu lekarz powiedział jej, że jeśli nie zacznie chodzić na protezie, to skończy na wózku.

– A ja kiedyś sobie obiecałam, że nigdy nie usiądę na wózek. Wtedy wiedziałam, że muszę zawalczyć o siebie jeszcze raz – opowiada.

Ale kiedy zaczęła szukać możliwości zdobycia protezy, wydawało się to jej kompletnie nierealne. – Koszt to około 260 tys. zł. Wiedziałam, że sama z mężem nigdy takich pieniędzy nie uzbieram, zwłaszcza że mąż też jest osobą z niepełnosprawnością.

Proteza to nie luksus

Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia w Polsce wykonuje się rocznie między 10 a 12 tys. amputacji kończyn. Około 10 tys. dotyczy amputacji nóg, a od tysiąca do półtora tysiąca amputacji rąk. Najczęstszymi przyczynami amputacji są choroby naczyniowe, przede wszystkim cukrzyca i miażdżyca. Oprócz tego są to wypadki komunikacyjne, wypadki w pracy oraz nowotwory.

Obecnie około 60–70 proc. osób po amputacji decyduje się na protezowanie. Jeszcze kilka lat temu ten wskaźnik był dużo niższy, ale poprawił się po zwiększeniu dofinansowań państwowych od 2023 r.

– To nie jest jednak tak, że problem został rozwiązany. Nawet po zwiększeniu refundacji suma wszystkich dofinansowań z NFZ i PFRON pokrywa zwykle 30–50 proc. kosztów dobrej jakości protezy – mówi dr Grażyna Sławińska, menedżerka działu wsparcia Fundacji Poland Business Run.

To właśnie ta organizacja rok rocznie na przełomie sierpnia i września przygotowuje bieg z udziałem tysięcy osób, które pobiegną w Poland Business Run – charytatywnej sztafecie organizowanej w Warszawie, Krakowie oraz w formule wirtualnej, w której można wystartować z dowolnego miejsca na świecie. Ci, którzy wolą spacer niż bieganie, będą mogli wziąć udział w charytatywnym PBR Walk.

W tym roku  będzie to już 15. edycja wydarzenia. W ubiegłym roku Poland Business Run zgromadził blisko 46 tys. uczestników. Fundacja Poland Business Run, organizator wydarzenia, fundusze z opłat startowych przeznacza na pomoc osobom po amputacjach, z niepełnosprawnością ruchową oraz kobietom po mastektomii. Fundacja współfinansuje m.in. protezy, wózki i rehabilitację.

Meta sztafety Poland Business Run.
Meta sztafety Poland Business Run.Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Koszt nowoczesnej protezy może sięgać nawet 200–250 tys. zł. – Najprostsza proteza nie wystarczy każdemu. Jedna osoba nauczy się na niej chodzić, a druga nie zrobi na niej nawet jednego kroku. To bardzo indywidualna sprawa – mówi Grażyna Sławińska.

Podkreśla, że osoby po amputacjach bardzo często wpadają w błędne koło. Nie mogą wrócić do pracy bez dobrej protezy, ale jednocześnie bez pracy nie są w stanie zarobić na protezę.

– Naszą rolą jako fundacji jest uzupełnianie tej luki systemowej. Dofinansowujemy protezy dobrej jakości, żeby ludzie mogli odzyskać sprawność, samodzielność i po prostu wrócić do życia. Finansujemy nie tylko protezy, ale również rehabilitację, sprzęt ortopedyczny, wózki – wylicza Sławińska.

Ze wsparciem fundacji

Małgorzata Polek, by nie skończyć na wózku, potrzebowała bardzo drogiej protezy, a Piotr Kąkol szukał lepszej, żeby móc nadal uprawiać sport.

– Ktoś wspomniał mi o fundacji. W 2019 r. złożyłem wniosek, opisałem swoją historię i osiągnięcia sportowe. Fundacja pomogła mi kupić dużo lepszą protezę. W przypadku amputacji na poziomie uda, bez własnego kolana, dobre komponenty są bardzo drogie, szczególnie dla cięższej osoby takiej jak ja – mówi   Piotr.

Podkreśla, że w standardzie człowiek dostaje z NFZ około 10 tys. zł, co często wystarcza na bardzo podstawową protezę. – Fundacja Poland Business Run dołożyła mi wtedy 35 tys. zł. Tak naprawdę pokryli większość kosztów. Dla wielu osób po amputacjach taka pomoc jest nieosiągalna. Ludzie żyją z rent, nie mają możliwości zebrania takich pieniędzy. Dlatego to, co robi fundacja, jest naprawdę ogromnym wsparciem.

Małgorzata, by uzbierać na protezę, założyła zbiórkę, dostała dofinansowanie z PFRON, a część kosztów pokryła Fundacja Poland Business Run.

– Już następnego dnia po odebraniu protezy pojechałam do Centrum Rehabilitacji „Znowu w Biegu", które założyła fundacja. Bardzo się bałam, bo wszyscy wcześniej mówili mi, że po 24 latach bez protezy nigdy nie będę chodziła bez kul – opowiada.

Stało się inaczej. W „Znowu w Biegu" spotkała ludzi, którzy wiedzieli, jak pracować z osobami po amputacji. – Dzięki rehabilitacji i wsparciu fundacji uwierzyłam, że mogę jeszcze normalnie żyć. To nie była tylko proteza. Tam dostałam pomoc psychologa, dietetyczki, rehabilitantów i przede wszystkim ogromną motywację – wspomina.

Jak podkreśla, dzięki wsparciu specjalistów schudła 25 kg, zaczęła grać w Amp Futbol i regularnie ćwiczyć na siłowni ze wsparciem trenera personalnego. – Po latach zamknięcia w domu i pracy nagle odkryłam, że mogę mieć jeszcze swoje pasje i marzenia.

Po 24 latach o kulach weszła na Śnieżkę

Po dwóch miesiącach chodzenia na protezie Małgorzata weszła na Śnieżkę. – Dla mnie to było coś niewyobrażalnego. Wcześniej przez 24 lata chodziłam tylko o kulach, a nagle zaczęłam zdobywać góry. Lekarz powiedział mi po pół roku, że dopiero teraz widzi po mnie, że zaczęłam żyć. I ja naprawdę to czuję. Mam 49 lat i mam wrażenie, że dopiero teraz odzyskałam siebie.

Piotr Kąkol z beneficjenta fundacji stał się jej współpracownikiem jako trener wsparcia. To osoba po amputacji, mastektomii lub z niepełnosprawnościami, która przeszła już proces powrotu do sprawności i pomaga kolejnym ludziom przejść przez formalności, ale też odnaleźć się w codzienności nowej sytuacji życiowej i zdrowotnej.

– Jestem często pierwszą osobą, która pojawia się przy człowieku po amputacji. Dzwonią żony, matki, rodziny, bo dla nich wszystkich to jest ogromna trauma. Jadę wtedy do szpitala i przede wszystkim rozmawiam. Pokazuję drogę – co trzeba zrobić, jakie dokumenty przygotować, gdzie złożyć wnioski i jak przejść przez rehabilitację.

Jak podkreśla, nigdy niczego nie załatwia za ludzi. – Chcę ich nauczyć samodzielności, bo z tym będą żyli do końca życia. Ja mogę tylko pokazać kierunek. To, że sam jestem po amputacji, ma ogromne znaczenie. Kiedy ktoś mówi mi, że sobie nie poradzi, mogę odpowiedzieć: ja też przez to przeszedłem. Jestem żywym dowodem na to, że można wrócić do normalnego życia.

Dziś, gdy odwiedza pacjentów jako trener wsparcia, specjalnie zakłada krótkie spodenki. – Pokazuję protezę i mówię: nie ma się czego wstydzić. Chcę, żeby inni mieli łatwiej niż ja kiedyś.

Po amputacji Piotr zrobił prawo jazdy na ciężarówki i wrócił do sportu. Zrobił też kurs nurkowania i zdobywa góry. – W tym roku planujemy wejść na Ararat razem z innymi osobami po amputacji.

Sięgać po życie na nowo

Grażyna Sławińska z Fundacji Poland Business Run podkreśla, że rehabilitacja po amputacji to nie tylko nauka chodzenia. – To także odbudowywanie poczucia bezpieczeństwa, samodzielności i wiary w siebie. W fundacji pracują fizjoterapeuci, psychologowie i specjaliści, którzy pomagają ludziom przejść przez cały proces odzyskiwania sprawności.

Dodaje, że bardzo wiele osób po amputacji ma poczucie, że są w tym zupełnie same i że nikt ich nie rozumie. – Budujemy społeczność ludzi po amputacjach po to, żeby mogli się spotykać, wymieniać doświadczeniami i zobaczyć, że inni też przez to przeszli. Czasem najważniejsze są bardzo zwyczajne pytania: jak kupować buty, jak się ubierać, jak funkcjonować na co dzień. Na takie pytania najlepiej odpowiada ktoś, kto sam przez to przeszedł.

Fundacja organizuje wyprawy górskie, spływy kajakowe i kursy tańca. – Robiliśmy warsztaty flamenco i tańca brzucha dla pań po amputacji. Chodzi o to, żeby ludzie odważyli się znowu sięgać po życie. Mimo amputacji życie nadal może być piękne, dobre i satysfakcjonujące. Człowiek nadal może mieć takie życie, jakie chce, tylko najpierw musi uwierzyć, że to jest możliwe – mówi Grażyna Sławińska.

– Poland Business Run dało mi dużo więcej niż pomoc finansową. Oni dali mi wiarę w siebie i pokazali, że mimo amputacji mogę normalnie funkcjonować, rozwijać się i robić rzeczy, o których wcześniej nawet nie marzyłam – podsumowuje Małgorzata Polek.

– Dzisiaj naprawdę uważam, że dzięki temu wszystkiemu stałem się lepszym człowiekiem. Nabrałem ogromnej pokory do życia. Widzę czasem swoich rówieśników, którzy są zmęczeni codziennością, siedzą i narzekają. A ja po tym wszystkim nauczyłem się doceniać każdy dzień. Czuję, że mam wobec życia pewien dług do spłacenia. Skoro przeżyłem ten wypadek, to chcę teraz pomagać innym ludziom przejść przez to łatwiej – mówi Piotr Kąkol.

Redakcja Next.gazeta.pl objęła bieg Poland Business Run patronatem medialnym. Zachęcamy do udziału w nim firmy i grupy, które chcą się zmierzyć ze swoimi słabościami, a jednocześnie wystartować w drużynie i pomóc osobom z niepełnosprawnościami. Zapisy trwają do 10 czerwca.

Więcej o: